Gdyby na chwilę przewrócić stację GrapaSki do góry nogami, to wypadłyby z niej trasy do nauki, slalomy profesjonalnie mierzące czas, specjalne tunele, Funslope, a także sporo pomysłów dla tych, którzy na nartach nie jeżdżą. Na średniej wielkości stoku w Czarnej Górze udało się zmieścić wiele atrakcji, które sprawiają, iż jest to jeden z najciekawszych stoków rodzinnych w Polsce.
Narciarską przygodę na GrapaSki zaczęliśmy… dzień wcześniej, nie wstając choćby z fotela. W taki sposób można bowiem nabyć skipass Tatry Super Ski, który działa także w 18 innych stacjach narciarskich. Rzecz jest bardzo prosta – pobierasz aplikację key2ski (dostępna na Androida i iOS), kupujesz karnet online, aktywujesz go w aplikacji i możesz od razu ruszać na stok. Wystarczy, iż masz w kieszeni telefon, a każda bramka będzie sczytywała karnet, bez konieczności wyjmowania telefonu z kieszeni.
Wydawało się, iż w naszym przypadku sprawa będzie bardziej skomplikowana, ponieważ dzieci nie posiadają jeszcze telefonów, ale to też nie jest problem – po prostu zakupiony online karnet pokazuje się w kasie pod stokiem i jest on zamieniany na karnet tradycyjny, który dziecko chowa w kurtce.
Wyjazd familijny na GrapaSki to nie przypadek. Stacja uznawana jest za bardzo przyjazną rodzinom i do tego ma dwa wielkie plusy – nie marnuje się tu czasu w stanie w kolejkach, a relatywnie niewielki stok posiada wiele atrakcji.
Dla początkujących narciarzy i średniozaawansowanych zawodników
– Nasza stacja jest sfokusowana na rodziny z dziećmi i dla nich przygotowujemy atrakcje, których mamy coraz więcej. Naszą drugą grupą docelową są młodzi i nastoletni zawodnicy, bo nasze trasy uważane są za dobre dla narciarza początkującego. Możemy u nas zorganizować zarówno zawody dla przedszkolaków, jak i młodzieży szkolnej. Z kolei po drugiej stronie stoku mamy warunki do tego, by przeprowadzić zawody dla średnio zaawansowanych nastolatków – podkreśla Paweł Grosicki, prezes zarządu GrapaSki sp. z o.o.
Główna kolej jest 4-osobowa i działa na tyle szybko, iż przez pół dnia w kolejce staliśmy najdłużej 5 minut. Udajemy się na początek trasy zjazdowej, która ma ok. 1000 m, a wielką zaletą jest jej szerokość, która wynosi 300 m. Dzięki temu narciarze nie kotłują się w przewężeniach i każdy ma wystarczająco dużo miejsca, by szerokim łukiem ominąć wolniej jadącego początkującego lub grupę dzieci ze szkółki.
„Wsłuchujemy się w potrzeby klientów”
Tak szeroki stok pozwolił także na wprowadzenie wielu urozmaiceń. Narciarze mogą pobijać swój czas zjeżdżając po dwóch trasach slalomu (dzieci potrafią spędzić tam dobre dwie godziny, porównując czasy i próbując urwać każdy ułamek sekundy), a także bawić się w przejazdy tunelami czy specjalnie przygotowanym Funslope.
Na GrapaSki coś dla siebie znajdą także ci, którzy na nartach nie jeżdżą. Mogą zdecydować się na ślizgawkę na specjalnych oponach lub bezpłatnie wypożyczyć sanki.
– jeżeli chodzi o atrakcje, to inspiracje czerpiemy ze stoków włoskich i austriackich, ale wsłuchujemy się też w potrzeby klientów. Przygotowujemy atrakcje, które mają sprawić narciarzom frajdę, dzięki czemu będą do nas wracali – zaznacza Grosicki.
Łatwy dojazd, bezpłatny parking, szeroka oferta
Do tego stok oferuje także pełną usługę gastronomiczną zarówno pod stokiem, jak i na jego szczycie.
Podczas wizyty na GrapaSki nie mieliśmy żadnych problemów z bezpłatnym zaparkowaniem oraz dojazdem, mimo iż do Czarnej Góry zdecydowaliśmy się wybrać w niedzielę.
To wszystko sprawia, iż czas spędzony z rodziną na GrapaSki rzeczywiście jest narciarską przyjemnością, a nie walką o każdą minutę w kolejce i każdy wolny metr na stoku.

6 godzin temu

![Zimny prysznic i zimny stadion! Lech przegrywa 1:3, a pomeczowe wypowiedzi grzeją bardziej niż spotkanie [ZDJĘCIA, FILM]](https://i0.wp.com/wielkopolskamagazyn.pl/wp-content/uploads/2026/02/DSC_0116.jpg?ssl=1)












