Jarmark Wielkanocny w Krakowie wystartował 26 marca i już pierwszego dnia pojawił się na nim Książulo. Twórca odwiedził wydarzenie tuż po swoich urodzinach, nagrywając pierwszy w historii kanału materiał z tego typu wydarzenia. Wizyta nie przebiegła jednak spokojnie – zanim ekpia youtubera dotarła na stragany, doszło do niebezpiecznej sytuacji z udziałem agresywnego mężczyzny.
Książulo – youtuber od jarmarków i ulicznego jedzenia
Książulo od lat buduje popularność na testowaniu jedzenia „z ulicy” – od kebabów, przez bary, po jarmarki i festyny. Widzowie cenią go za bezpośredniość i brak taryfy ulgowej dla ocenianych miejsc. Regularnie odwiedza wydarzenia sezonowe, gdzie sprawdza, czy ceny idą w parze z jakością.Jarmark wielkanocny w Krakowie był jednak dla niego nowością – wcześniej skupiał się głównie na edycjach bożonarodzeniowych.
Groźna sytuacja na ul. Grodzkiej. W ruch poszedł nóż
Do niepokojącego zdarzenia doszło jeszcze zanim ekipa dotarła na jarmark. Na ul. Grodzkiej jeden ze współpracowników youtubera – Bobbi – miał na sobie maskę. To zwróciło uwagę przechodnia, który najpierw zaczął zaczepiać grupę, a następnie wyciągnął nóż, domagając się odsłonięcia twarzy przez kolegę Książula. Doszło do sprzeczki, sytuacja była napięta, a świadkiem całego zajścia była m.in. przechodząca kobieta, która stanowczo zareagowała. Ostatecznie nikomu nic się nie stało, ale niepokój budzi fakt, iż incydent miał miejsce w środku dnia, w samym centrum miasta.
Z ustaleń wynika, iż formalne zawiadomienie w tej sprawie nie wpłynęło. Mundurowi dowiedzieli się o zdarzeniu od kobiety, która zaczepiła patrol pełniący służbę w rejonie jednej z placówek dyplomatycznych. Funkcjonariusze zapowiedzieli jednak próbę dotarcia do osób, które mogły zostać bezpośrednio zagrożone.
Kiermasz św. Józefa. „Nic tu nie siedzi”
Pierwszym przystankiem był kiermasz św. Józefa. Książulo z kolegami najpierw przeszli się między stoiskami, a potem zaczęli testować jedzenie. Już na starcie youtuber zwrócił uwagę na ceny – szczególnie na kubek czerwonego wina za 25 zł, który określił jako „chyba najdroższy, z jakim się spotkał na jarmarku”.
Pierwsze danie – placek z gulaszem za 30 zł – spotkało się z ostrą krytyką. Youtuber porównał jego wygląd do „waty” czy „gąbki ze zlewu”, a smak ocenił jako przetłuszczony, zbyt słony i kwaśny. Gulasz uznał za pozbawiony charakteru i podsumował: „Nic tu nie siedzi. Ani placek, ani gulasz, ani cena”.
Kolejna była zapiekanka za 30 zł. Choć Książulo docenił ilość sera i dodatki jak ketchup czy szczypiorek, zwrócił też uwagę na niedobrą bułkę i stwierdził wprost:„Znam dużo miejsc z lepszymi i tańszymi zapiekankami”.
Największe rozczarowanie przyniosła jednak kiełbasa nadziewana serem z sałatką szwedzką za 55 zł. Według youtubera była zbyt miękka, „jak mortadela”, a całość podsumował dosadnie: „To parówa pod przykrywką”. Do tego czerstwe pieczywo i cena, która – jego zdaniem – kompletnie nie miała uzasadnienia. Podkreślił, iż za podobną kwotę w restauracji można zjeść pełny posiłek.
Rynek Główny. „Nie ma smakować, ma zarabiać”
Na głównym jarmarku na Rynku Głównym ceny były jeszcze wyższe. Już przy burgerze za 45 zł padł komentarz: „To jest wszystko typowo biznesowe. Nie ma smakować, ma zarabiać”. Książulo zauważył również, iż Jarmark Wielkanocny kilka różni się od bożonarodzeniowego – poza dekoracjami.
Zapiekanka z serem i bekonem za 42 zł wypadła lepiej niż wcześniejsze dania – miała solidną porcję dodatków i „fajnie się ją jadło”, choć cena wciąż była bardzo wysoka. Zdecydowanie gorzej ocenione zostały makarony po 45 zł. Carbonara – w niewielkiej porcji – była zbrylona, z szynką zamiast boczku i „rybnym” posmakiem. Bolognese również nie przypadło mu do gustu, a całość skwitował krótko: „tragedia”.
Po tych doświadczeniach padło mocne podsumowanie: „To jest robienie sobie z ludzi jaj, jednorazowa akcja i zarobek na turyście”. Później rozczarował Książulo także oscypek, który – według youtubera – był najgorszym, jaki kiedykolwie jadł.
Słodkości i… najlepszy (choć przeciętny) langosz
Nie zabrakło też słodkich przysmaków – na jednym stoisku rachunek sięgnął aż 155 zł. Truskawki w „belgijskiej czekoladzie” za 45 zł zostały ocenione jako bardzo dobre, choć Książulo miał wątpliwości co do samej czekolady. Tańsza wersja za 30 zł wypadła znacznie gorzej – jej smak przypominał „najtańsze jajeczka wielkanocne”.
Na koniec spróbował langosza za 30 zł. Choć skrytykował go za tłustość i ciężkie ciasto, uznał go za najlepszą rzecz, jaką zjadł tego dnia. Ocena? 6,8/10 – daleko od ideału, ale i tak najwyższa w całym teście.
Wysokie ceny i nierówna jakość
Relacja Książula z krakowskiego jarmarku pokazuje wyraźny kontrast: duży wybór i atrakcyjna forma wydarzenia z jednej strony, a z drugiej – wysokie ceny i często rozczarowująca jakość jedzenia. Choć nie zabrakło pojedynczych pozytywów, dominowały krytyczne opinie. A wszystko to okraszone incydentem z nożem, który rzucił cień na wizytę już na samym początku.

2 godzin temu














