Dookoła nowoczesne biurowce, ale przesiadki na stacji PKP Warszawa Służewiec wciąż wyglądają jak w komedii Barei z czasów PRL: pasażerowie muszą taszczyć bagaż na 7,5-metrowe schody obok notorycznie zepsutej windy, a urzędnicy wypominają im, iż nie potrafią jej obsługiwać.