Hit na koniec majówki! Wisła Kraków w Rzeszowie. Stal szykuje się na niespodziankę

18 godzin temu
Jesienią Stal była godnym rywalem dla Wisły, która po wyrównanym meczu wygrała 2-1. Teraz rzeszowianie chcą zatrzymać lidera i udowodnić, iż mimo kryzysu przez cały czas potrafią grać z najlepszymi. (Fot. Robert Skalski/Stal Rzeszów)

Jak zakończyć weekend majowy, doskonale wiedzą kibice rzeszowskiej Stali. 3 maja fani „Żurawi” na własnym stadionie, przy blasku jupiterów, obejrzą mecz z Wisłą Kraków. 13-krotny mistrz Polski przyjedzie na Hetmańską jako najlepszy zespół rozgrywek, który może zapewnić sobie awans do Ekstraklasy. „Biała Gwiazda” po kapitalnej jesieni wiosną głównie remisuje, ale jej pozycja lidera wydaje się niezagrożona. Niemniej kolejna strata punktów – zwłaszcza z zespołem pogrążonym w kryzysie – jeżeli nie dałaby awansu, zostałaby w Grodzie Kraka przyjęta z dużym rozczarowaniem. Czy Stal rzeczywiście nie ma szans na niespodziankę?

PIŁKA NOŻNA. BETCLIC 1. LIGA

W Rzeszowie po przegranej z ŁKS-em zdali sobie sprawę, iż na cztery kolejki przed końcem sezonu szanse na baraże są już czysto iluzoryczne. Stal traci do czołowej szóstki pięć punktów, ale ta strata – abstrahując od meczu z Wisłą – i tak może się powiększyć, bo 7 maja zaległe spotkanie rozegrają zespoły najbliższe wejścia do strefy barażowej – ŁKS i Pogoń Grodzisk Mazowiecki.

– W dużej części sezonu byliśmy zespołem, który trzymał się czołówki i otwarcie mówił, iż chce się jej trzymać do końca. Zabrakło nam drobnych elementów i tylko teoretycznie jesteśmy jeszcze w grze – mówi trener biało-niebieskich Marek Zub.

Patrząc realnie, stalowcom pozostaje walka o jak najwyższe miejsce na koniec rywalizacji o ligowe punkty. A sugerując się tabelą, w najbliższym spotkaniu będzie o nie najtrudniej, ponieważ do Rzeszowa przyjeżdża lider, który jedną nogą jest już w Ekstraklasie, a awans może przypieczętować właśnie w niedzielę. Jak mówi trener Zub, to Wisła będzie pod presją, a jego piłkarze powinni przystąpić do tego meczu z dużą swobodą.

– Presji żadnej nie będzie – ani z tytułu, iż to jest Wisła, ani iż nam coś uciekło. Największą motywacją na ostatnie cztery mecze, jaką mamy, jest to, żeby zdobyć jak najwięcej punktów. Okoliczności tego spotkania są bardzo sprzyjające i motywujące dla chłopaków. Chcemy pokazać, na co nas stać i jaką drużyną jesteśmy – zaznacza opiekun ZKS-u.

Wisła pewnie zmierza do Ekstraklasy od początku bieżących rozgrywek. Krakowianie liderują od pierwszej kolejki i wiele wskazuje na to, iż tak też zakończą swój czwarty kolejny sezon w 1. lidze. Wiosną jednak wiślakom znacznie ciężej o zwycięstwa niż w pierwszej części sezonu. „Biała Gwiazda” w dziesięciu rozegranych meczach wygrała tylko trzy – z GKS-em Tychy, Miedzią Legnica i Górnikiem Łęczna. Ekipa z Reymonta nie przegrała jednak żadnego spotkania (nie licząc walkowera za brak stawienia się we Wrocławiu na mecz ze Śląskiem – przyp. red.). Jedynymi zespołami, które na murawie okazały się lepsze od krakowian, są Miedź i Polonia Warszawa.

Mimo autostrady Wisły do Ekstraklasy, Stal nie zamierza niczego ułatwiać rywalom. Jak przekonuje trener biało-niebieskich, to jego piłkarze zamierzają przejąć inicjatywę.

– Nie możemy sobie pozwolić na momenty, w których tracimy piłkę, i przede wszystkim nie możemy pozwolić na swobodne operowanie piłką Wisły. Trzeba im zabrać trochę miejsca na boisku, nie dać przestrzeni, nie pozwolić, żeby sobie grali tak, jak lubią. Musimy być przekonani o swojej wartości, o tym, iż jesteśmy w stanie kontrolować grę przez posiadanie piłki i zmuszać przeciwników do biegania za nią – uważa nasz rozmówca, wskazując, co będzie istotne, by trzy punkty zostały w Rzeszowie.

– Kluczem do zwycięstwa jest większa skuteczność pod bramką Wisły – twierdzi rzeszowski szkoleniowiec.

Wisła bez Rodado. Stal bez Sławińskiego?

Stalowcom o tyle będzie łatwiej, iż nie zagra najlepszy strzelec Betclic 1. Ligi – Angel Rodado. Hiszpański gwiazdor na początku kwietnia nabawił się kontuzji barku i nie pojawi się na murawie już do końca sezonu. Stal zaś oprócz kontuzjowanych Marka Kozioła i Sebastiena Thilla prawdopodobnie będzie zmuszona radzić sobie bez kolejnego ze swoich liderów. Oliwier Sławiński, który w meczu z ŁKS-em wyprowadzał zespół na boisko jako kapitan, walczy z urazem nogi, trenował indywidualnie, więc jego występ to wielka niewiadoma. Do gry mają zaś wrócić nieobecni w Łodzi Ksawery Kukułka i Władisław Krasowskij.

STAL Rzeszów ­– WISŁA Kraków

Niedziela, godz. 20.15 (Transmisja TVP Sport)

Idź do oryginalnego materiału