Hokeiści GKS-u Tychy po raz siódmy mistrzami Polski

2 godzin temu

Po raz siódmy w historii GKS Tychy zdobył tytuł mistrzów Polski w hokeju na lodzie. Podopieczni trenera Pekki Tirkkonena pokonali w czwartym meczu rywalizacji finałowej GKS Katowice 7:2 i zasłużenie sięgnęli po złote medale za sezon 2025/26.

Pierwsza tercja okazała się kluczowa dla losów spotkania, a trzy bramki tyskiej drużyny ustawiły przebieg meczu. Przewrotnie mówiąc, tyszanie nie tylko grali w niej niezwykle skutecznie, ale na dodatek katowiczanie „pomogli” gospodarzom w zdobyciu bramek. To jednak przyjezdni jako pierwsi mogli objąć prowadzenie – blisko pokonania Tomasa Fucika był Patryk Wronka, który dobijał odbity od bandy krążek.

To tylko zmotywowało rozpędzonych w tej serii tyszan, którzy byli pod bramką przeciwników konkretniejsi. W 8. minucie Filip Komorski wykorzystał fatalne nieporozumienie w defensywie GieKSy i spokojnym strzałem wbił krążek do bramki gości. Kilka chwil później było już 2:0, a dogranie Rasmusa Heljanko z okolic bulika na gola zamienił Juuso Jamsen.

Powietrze błyskawicznie zeszło z Katowiczan. Do tego stopnia, iż stracili gola po raz trzeci – ponownie w prozaicznych okolicznościach. Tym razem na listę strzelców wpisał się Henri Knuutinen, który mimo opieki trzech defensorów, z łatwością pokonał stojącego między słupkami Jespera Eliassona.

Na drugą tercję szwedzki bramkarz już nie wyjechał, a zastąpił go Michał Kieler. I pracy miał znacznie mniej niż jego kolega po fachu, bowiem tempo gry wyraźnie spadło. Gra była płynna, czas leciał szybko, a tyszanie sprawiali wrażenie w pełni kontrolujących wynik. Katowiczanie byli jednak w stanie lekko się wychylić i wykorzystać moment uśpienia GKS-u Tychy. Dokładnie w 29 minucie i 52 sekundzie meczu Stephen Anderson trafił po raz pierwszy dla swojego zespołu.

Wynik 3:1 długo się jednak nie utrzymał. W 35. minucie Knuutinen zagrał zza bramki do nadjeżdżającego Alana Łyszczarczyka, a reprezentant Polski z bliska podwyższył prowadzenie Trójkolorowych. Kibice po raz kolejny wrzasnęli z radości, a święto na trybunach rozkręcało się na dobre.

Nie zmąciło go choćby drugie trafienie dla katowickiego zespołu. Tomasa Fucika pokonał Grzegorz Pasiut w 49. minucie i choć po tym golu zawodnicy ze stolicy województwa śląskiego nabrali wiatru w żagle, straty były zbyt wielkie, by jeszcze liczyć na odwrócenie wyniku.

Końcówka meczu była jednak „kopaniem leżącego”. Gospodarze podwyższyli prowadzenie najpierw na 5:2, wykorzystując wycofanie bramkarza przez GKS Katowice, a później na 6:2 za sprawą Marka Viitanena i gry w podwójnej przewadze, a na „dokładkę” gola numer siedem zdobył Valtteri Kakkonen, jeszcze raz w spotkaniu strzelając do pustej bramki.

Tyscy hokeiści po końcowej syrenie meczu; fot. arc

Tym samym gablota tyskiego klubu powiększyła się o kolejne najważniejsze polskie trofeum – siódme w historii. Ekipa prowadzona przez trenera Pekkę Tirkkonena obroniła zeszłoroczny tytuł i ponownie otrzyma szansę gry w Lidze Mistrzów na początku przyszłego sezonu.

Warto również podkreślić styl w jakim GKS wywalczył mistrzostwo. Trójkolorowi nie wystąpili w turnieju o Puchar Polski, zajmując przez moment choćby miejsce w dolnej połowie tabeli. Szczyt formy przyszedł jednak w optymalnym momencie, a świeżo upieczeni mistrzowie Polski przegrali tylko jeden mecz w fazie play-off.

1 z 3
Fot. Grzegorz Giczel
Fot. Grzegorz Giczel
Fot. Grzegorz Giczel
7 kwietnia 2026, Stadion Zimowy w Tychach
GKS Tychy – GKS Katowice 7:2 (3:0, 1:1, 3:1)

1:0: Komorski 7:41,
2:0: Jamsen (Heljanko, Pociecha) 10:17, 5/4,
3:0: Knuutinen (Gościński) 14:38,
3:1: Anderson (Wronka, Dupuy) 29:52,
4:1: Łyszczarczyk (Knuutinen, Paś) 34:33,
4:2: Pasiut (Wronka, Michalski) 48:04,
5:2: Kuru (Kovar, Pociecha) 55:19, na pustą bramkę,
6:2: Viitanen (Kakkonen, Paś) 56:28, 5/3,
7:2: Kakkonen (Łyszczarczyk, Viitanen) 58:27, na pustą bramkę.

Tychy: Fucik – Kovar, Pociecha; Kerkkanen, Kuru, Heljanko – Kaskinen, Kakkonen; Łyszczarczyk, Paś, Knuutinen – Viinikainen, Bryk; Viitanen, Komorski, Jamsen – Bizacki, Kucharski; Gościński, Aliranta, Jeziorski.

Katowice: Eliasson – Runesson, Lundegard; Fraszko, Pasiut, Bepierszcz – Maciaś, Verveda; Dupuy, Anderson, Wronka – Hoffman; Jonasz Hofman, McNulty, Jakub Hofman – Dawid, Huhdanpaa; Koivusaari, Michalski, Coatta.

Widzów: ok. 4000.

Tekst: Kamil HAJDUK

Idź do oryginalnego materiału