HOKEJ. Prezes STS Sanok zabiera głos: „Kosztem siebie przez cały czas walczę o klub”

2 godzin temu

Sanocki hokej w ostatnich tygodniach znalazł się w wyjątkowo trudnej sytuacji. Problemy sportowe, finansowe i organizacyjne sprawiły, iż drużyna STS Sanok podjęła decyzję o wycofaniu się z rozgrywek TAURON Hokej Ligi. W tle wydarzeń pojawiły się kontrowersje wokół upamiętnienia zmarłych, ataki pod adresem prezes Marty Przybysz oraz doniesienia o rzekomych zaległościach finansowych wobec zawodników. Dziś głos zabrała prezes klubu, Marta Przybysz, w obszernej i emocjonalnej deklaracji skierowanej do kibiców, mediów i całego środowiska hokejowego.

Trudne chwile i osobiste ataki

W swoim oświadczeniu prezes STS Sanok odniosła się do wydarzeń związanych z zapalonym zniczem pod siedzibą klubu. Jak podkreśliła, sytuacja była dla niej odbierana jako personalny atak, zwłaszcza w kontekście wcześniejszych gróźb i obraźliwych wiadomości, które otrzymywała prywatnie. – W momencie, gdy otrzymałam zdjęcia znicza, odebrałam je nie jako gest pamięci, ale jako kolejny element wymierzony bezpośrednio we mnie, w atmosferze strachu, napięcia i narastającej presji. Media dołożyły do tego swoją cegiełkę, a cała sytuacja gwałtownie wymknęła się spod kontroli – napisała. Prezes zaznaczyła jednocześnie, iż błędy organizacyjne miały miejsce i przyznała, iż zawiodła w kwestii odpowiedniego upamiętnienia osób związanych z historią klubu, w tym Piotra Milana, podkreślając jednocześnie, iż pamięć o tych osobach – w tym o Piotrze Milanie – nigdy nie była i nie jest jej obojętna.

Codzienna praca prezesa poza kamerami

Marta Przybysz szczegółowo opisała również swoje codzienne obowiązki w klubie, które wykraczają daleko poza typową rolę prezesa. – Odpowiadam za organizację meczów, administrację, dokumentację, kontrakty, wyjazdy drużyny, zamówienia sprzętu, nadzór nad płatnościami. Często wykonuję też prace biurowe, drukuję bilety, przygotowuję plakaty i grafiki, a czasami noszę wodę zawodnikom i sprzątam klubowe pomieszczenia – wyliczała. Jednocześnie podkreśliła, iż od roku nie pobiera wynagrodzenia z tytułu pełnienia funkcji prezesa, a wielokrotnie angażowała własne środki finansowe, aby klub mógł funkcjonować.

Wyjaśnienie kontrowersji finansowych

Prezes jednoznacznie odniosła się do spekulacji dotyczących samochodów wykorzystywanych przez klub i rzekomych zaległości wobec zawodników. – Samochody zostały pozyskane wyłącznie w ramach współpracy partnerskiej i nie obciążały klubu żadnym kosztem. Koszty tankowania pokrywałam z własnych środków – podkreśliła. Jednocześnie zaprzeczyła doniesieniom o wielomiesięcznych zaległościach wobec zawodników, wskazując, iż w momencie podejmowania decyzji o wycofaniu się z rozgrywek nie było jeszcze ustalone wynagrodzenie za grudzień.

Szacunek dla zawodników i nadzieja na przyszłość

W oświadczeniu prezes wyraziła także szacunek dla postawy części zawodników, którzy pomimo trudnej sytuacji chcieli dokończyć sezon i przeprosili za swoje wcześniejsze decyzje. –Szanuję ich odwagę i gotowość do wyciągnięcia wniosków. To, co się wydarzyło, traktuję jako trudną, ale istotną lekcję dla wszystkich. Nie noszę w sobie urazy i nie zamykam drzwi przed tymi, którzy mieli odwagę przyjść, porozmawiać i wziąć odpowiedzialność. Właśnie na takich postawach można budować przyszłość klubu - napisała.

Przybysz zaznaczyła, iż prowadzi rozmowy sponsorskie, również z dużymi podmiotami, które mogą zapewnić stabilizację klubu, ale podkreśliła, iż potrzebne jest także wsparcie ze strony Miasta i Rady Miasta. – STS Sanok to nie ja. To klub z historią, ludzie, zawodnicy i kibice. I właśnie dla tego klubu, kosztem siebie, przez cały czas walczę i będę walczyć do końca – zakończyła oświadczenie.

Reakcja środowiska i dalsze kroki

W ostatnich tygodniach sytuacja sanockiego hokeja wywołała również interwencję policji po zapaleniu znicza pod siedzibą klubu oraz zwołanie nadzwyczajnej sesji Rady Miasta Sanoka w celu omówienia aktualnej sytuacji spółki Sportowy Sanok S.A. Radni chcą wyjaśnić m.in. kwestie finansowe, organizacyjne i perspektywy na przyszłość drużyny.

Mimo trudności, które doprowadziły do wycofania drużyny z rozgrywek, klub stara się zachować spokój, a prezes wprost apeluje do kibiców i sympatyków hokeja o wsparcie i zaprzestanie hejtu.

Pełne oświadczenie prezes STS Sanok, Marty Przybysz.

ZOBACZ RÓWNIEŻ:

Co dalej z sanockim hokejem? Radni zwołują nadzwyczajną sesję

HOKEJ. Historyczny i bolesny komunikat. STS Sanok wycofuje się z rozgrywek

Zapalono znicz pod siedzibą STS Sanok. Interweniowała policja

Idź do oryginalnego materiału