Horror na Placu Szembeka. Sygnalizacja martwa, kierowcy przerażeni. „To czekanie na kolejny wypadek”

1 godzina temu

Mieszkańcy Grochowa alarmują: przejazd przez Plac Szembeka stał się grą w rosyjską ruletkę. Nie działa tam sygnalizacja świetlna. Sytuację pogarsza fatalna pogoda i śliska nawierzchnia. Kierowcy są zdezorientowani, piesi boją się wejść na pasy, a w pamięci wszystkich wciąż żywe jest wspomnienie groźnego wypadku, do którego doszło tam w zeszły poniedziałek.

Fot. Grochów. Praga-Południe

„Stoją i patrzą na siebie”. Kompletny paraliż decyzyjny

Do naszej redakcji napływają liczne sygnały od zaniepokojonych czytelników. Sytuacja na skrzyżowaniu ulicy Grochowskiej z ulicami poprzecznymi przy Placu Szembeka jest dramatyczna. Awaria sygnalizacji świetlnej sprawiła, iż uporządkowany zwykle ruch zamienił się w chaos.

„Nie wiem, czy to pokłosie tamtego wypadku, ale zauważyłam, iż kierowcy z Grochowskiej kompletnie nie wiedzą, jak się zachować. Nie wiedzą, czy jechać, czy przepuścić tych z boku” – relacjonuje jedna z czytelniczek.

Świadkowie opisują sceny, w których samochody zatrzymują się na środku skrzyżowania, a kierowcy z bocznych uliczek boją się ruszyć, mimo iż teoretycznie mogliby to zrobić.

„Nawet jak ci główni stali, to ci z bocznych uliczek też stali i zastanawiali się, czy jechać. To kolejne proszenie się o nieszczęście” – dodaje mieszkanka Grochowa.

Śliska pułapka i widmo tragedii

Problem potęgują warunki atmosferyczne. Jezdnia jest mokra i śliska, co znacznie wydłuża drogę hamowania. Przy wyłączonej sygnalizacji, gdy kierowcy podejmują decyzje w ostatniej chwili lub wymuszają pierwszeństwo, ryzyko kolizji wzrasta lawinowo.

Mieszkańcy przypominają, iż to miejsce jest pechowe. Zaledwie w zeszły poniedziałek doszło tam do poważnego wypadku. Widok rozbitych aut i służb ratunkowych wciąż jest żywy w pamięci lokalnej społeczności. Teraz, gdy światła zgasły, strach powrócił ze zdwojoną siłą.

Warszawa w Pigułce zadzwoniła do Urzędu Dzielnicy Praga-Południe z prośbą o interwencję. Rzecznik Andrzej Opala niezwłocznie obiecał zająć się sprawą.

Nasza redaktor zadzwoniła także do Komendy Stołecznej Policji, która obiecała przekazać sprawę do Ruchu Drogowego. Miejmy nadzieję, iż niedługo stanie tam patrol i będzie regulować ruchem, zanim dojdzie to kolejnej tragedii.

Co to oznacza dla Ciebie? Zasady, które ratują życie

W takiej sytuacji najważniejsze jest zachowanie zimnej krwi i przypomnienie sobie hierarchii znaków drogowych. Gdy sygnalizacja świetlna nie działa, obowiązują znaki pionowe.

  1. Ulica Grochowska jest w tym miejscu drogą z pierwszeństwem przejazdu.

  2. Kierowcy wyjeżdżający z ulic podporządkowanych (np. Chłopickiego) muszą ustąpić pierwszeństwa pojazdom na głównej arterii.

  3. Uwaga na tramwaje! One w sytuacji równorzędnej (lub braku świateł, jeżeli znaki nie mówią inaczej) często mają przywileje, ale na Grochowskiej decydują znaki „ustąp pierwszeństwa” przy przecinaniu torowiska.

  4. Piesi: Wchodząc na pasy przy wyłączonych światłach, zachowajcie szczególną ostrożność. Kierowca na śliskiej nawierzchni może Was nie zauważyć lub nie zdążyć wyhamować.

Apelujemy do służb miejskich o pilną interwencję i naprawę sygnalizacji, zanim dojdzie do kolejnej tragedii. Kierowców prosimy o zdjęcie nogi z gazu.

Idź do oryginalnego materiału