Europejski przemysł stalowy znalazł się w bardzo trudnej sytuacji. – Mamy do czynienia z połączeniem kilku kryzysów naraz: spadku krajowej produkcji, rekordowego importu, wysokich kosztów energii oraz regulacji klimatycznych, które coraz mocniej obciążają europejskich producentów – podkreśla w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Maciej Małecki, poseł Prawa i Sprawiedliwości, były wiceminister aktywów państwowych. Nie jest to jeszcze klasyczny niedobór fizyczny stali, ponieważ popyt w wielu sektorach pozostaje słaby, ale presja jest bardzo wyraźna. Firmy mierzą się z rosnącymi cenami wybranych produktów i problemami z planowaniem dostaw. Wymusza to coraz trudniejszą walkę o konkurencyjność. – Europejskie hutnictwo od lat jest spychane pod ścianę. Polityka klimatyczna UE, rosnące koszty energii i brak skutecznej ochrony przed agresywną konkurencją spoza Europy doprowadziły do sytuacji, w której jeden z najważniejszych sektorów gospodarki systematycznie traci swoje znaczenie – mówi nam Wojciech Ilnicki, członek Rady Dialogu Społecznego i Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego.