„I to są moje Bieszczady” – fotograficzna opowieść Inki Wieczeńskiej na Dworcu Kulturalnym

1 godzina temu

Bieszczady mają wiele twarzy. Jedną z nich można zobaczyć na fotografiach Inki Wieczeńskiej, która od 40 lat mieszka w górach i z aparatem obserwuje ich zmieniający się krajobraz. Jej wystawa zatytułowana „I to są moje Bieszczady” została otwarta na Dworcu Kulturalnym Wieluń-Dąbrowa.

Ekspozycja jest częścią wydarzenia „Bieszczadzkie Granie”, które dzień później odbyło się w parku im. Żwirki i Wigury w Wieluniu. Fotografie Inki Wieczeńskiej to nie tylko obrazy górskich krajobrazów. To przede wszystkim zapis osobistej relacji z Bieszczadami – miejscem, które od czterech dekad pozostaje jej domem, inspiracją i nieustającym źródłem fascynacji.

– Ja Bieszczady poznawałam poprzez ludzi i oni wprowadzali mnie w nie, a im trudno się oprzeć – mówi Inka Wieczeńska. przez cały czas je odkrywam i przez cały czas mnie fascynują.

Jej przygoda z fotografią również zmieniała się na przestrzeni lat. Jak przyznaje artystka, kiedyś obecność człowieka była dla niej niemal nieodłącznym elementem zdjęcia. Dziś patrzy na bieszczadzki krajobraz nieco inaczej.

– Moją największą pasją jest fotografia. Kiedyś nie wyobrażałam sobie zrobić zdjęcia bez człowieka, a w tej chwili człowiek mi przeszkadza – opowiada.

Choć na wystawie istotną rolę odgrywa bieszczadzki pejzaż, autorka nie traktuje fotografii wyłącznie jako rejestracji tego, co widzi. Najważniejsze jest dla niej światło, jego barwa, kierunek i ulotność. To właśnie ono potrafi nadać zwykłemu, choć pięknemu krajobrazowi wyjątkowy charakter.

– Swojej fotografii nie opieram tylko na krajobrazie. W tym krajobrazie musi być światło. Te bursztynowe promienie mogą dosłownie tylko musnąć pejzaż i to jest ta fotografia, której szukam – mówi Inka Wieczeńska.

Posłuchaj wywiadu z Inką Wieczeńską:

Gościem Radia ZW była Inka Wieczeńska, fotografka z Bieszczadów

Wystawa „I to są moje Bieszczady” jest więc nie tylko fotograficzną opowieścią o górach. To przede wszystkim osobiste spojrzenie autorki na miejsce, które od 40 lat poznaje, fotografuje i odkrywa na nowo. Każde zdjęcie jest próbą zatrzymania chwili, światła, koloru, nastroju i emocji, które trudno uchwycić inaczej niż poprzez fotografię.

Otwarcie wystawy na Dworcu Kulturalnym Wieluń-Dąbrowa poprzedziło „Bieszczadzkie Granie”, które dzień później zgromadziło mieszkańców Wielunia w parku im. Żwirki i Wigury. Fotografie stały się tym samym zaproszeniem do podróży w Bieszczady. Podróży, która nie kończy się wraz z opuszczeniem sali wystawowej.

Zdjęcia: Wieluński Dom Kultury

Idź do oryginalnego materiału