Ile kosztuje punkt Odry Opole, a ile wynagrodzenia zawodników? Jest nowy raport

2 godzin temu

Na początek warto nadmienić, iż raport przygotowany przez firmę audytorsko-doradczą Grant Thornton „Finansowa pierwsza liga” – w którym ujęta została Odra Opole – wskazuje, iż zaplecze elity rośnie w siłę. Jej przedstawiciele w poprzedniej kampanii osiągnęli rekordowe 360,2 mln zł przychodów ogółem. To blisko 25 procent więcej niż rok wcześniej. Największą dynamikę wzrostu odnotowano w przychodach komercyjnych. Rozwojowi biznesowemu rozgrywek towarzyszą również coraz większe zainteresowanie kibiców, rekordy frekwencji i oglądalności.

W tym coraz bardziej wymagającym środowisku Odra Opole zajmuje pozycję klubu ze środka stawki, choć w kilku obszarach potrafi znaleźć się znacznie wyżej. Raport pozwala przyjrzeć się jej sytuacji bez emocji i klubowych deklaracji.

– Zachęcam do zapoznania się z tym raportem. Nie pokazuje naszych marzeń, oczekiwań, tylko realność Odry Opole w porównaniu do potencjału innych. I z pełną odpowiedzialnością powiem, iż my w większości tych elementów, jeżeli chodzi o realny potencjał, jesteśmy klubem średnim – ocenia prezes niebiesko-czerwonych Tomasz Lisiński.

„Finansowa pierwsza liga” i Odra Opole: 18,6 miliona złotych przychodów

W sezonie 2025/2026 Odra Opole wypracowała 18,6 mln zł przychodów. To o 4,7 mln zł więcej niż w poprzednim sezonie, co zapewniło jej ósme miejsce w pierwszoligowym zestawieniu.

Znacznie gorzej wyglądają wpływy transferowe. Z tego tytułu Opolanie uzyskali zaledwie 120 tys. zł, co oznacza dopiero 14. pozycję w lidze. Sprzedaż zawodników nie stanowi więc w tej chwili istotnego źródła finansowania działalności klubu.

Ważną pozycję w budżecie zajmują natomiast wynagrodzenia pierwszego zespołu. Łączna pula przeznaczona na ten cel wyniosła 9,5 mln zł. Z kolei prowadzenie Akademii kosztowało w analizowanym sezonie niespełna 1,1 mln zł.

Kibice mocną stroną Odry Opole

Jednym z najbardziej pozytywnych elementów raportu z perspektywy opolskiego klubu jest frekwencja. Mecze Odry Opole oglądało średnio 5413 kibiców, co dało piąty wynik w całej lidze. Co istotne, zainteresowanie przekłada się na konkretne pieniądze. Przychody z dnia meczowego wyniosły 3,3 mln zł, również zapewniając Opolanom piątą pozycję.

To szczególnie ważne w kontekście wcześniejszych wypowiedzi prezesa, który wskazywał, iż do pokrycia kosztów organizacji dnia meczowego potrzeba około 4000 widzów. Średnia frekwencja dość sporo przekroczyła więc ten poziom.

Odra Opole – jak wskazuje raport „Finansowa pierwsza liga” – sprzedała ponadto 1507 karnetów, co dało jej szóste miejsce w zestawieniu. Trzeba jednak pamiętać, iż karnety obejmujące tylko jedną rundę raport przelicza jako połowę pełnego karnetu.

Odra Opole w raporcie „Finansowa pierwsza liga”: Frekwencja na stadionie Itaka Arena jest całkiem niezła.

Niemniej pojemność obiektu wynosi 11 600 miejsc, zatem ponad połowa krzesełek jest niewykorzystana. Jeszcze z innej strony: potencjał do przyciągania kolejnych fanów pozostaje spory.

Dobrze prezentują się przychody Odry Opole z merchandisingu. Sprzedaż klubowych produktów przyniosła 720 tys. zł, co zapewniło piąte miejsce w lidze. W szczegółowych kategoriach Opolanie sprzedali:

  • 891 koszulek (siódmy wynik)
  • 1433 szaliki (piąty wynik).

Niepokojące są jednak zmiany rok do roku. Sprzedaż koszulek spadła o 1342 sztuk, z około 2233. W przypadku szalików spadek wyniósł 867 sztuk z około 2300.

Profile Odry w mediach społecznościowych obserwowało łącznie 75 439 użytkowników. W tej kategorii klub zajmuje jednak dopiero 11. miejsce.

„Finansowa pierwsza liga” i Odra Opole. Pieniądze nie grają

Kto wie jednak czy najciekawszym wątkiem raportu jest koszt zdobycia punktu ligowego (opisujemy przy uwzględnieniu administracji). W przypadku Odry Opole wynosi to około 280 tys. zł. Taki wynik plasuje nasz klub na siódmym miejscu zestawienia, ex aequo z Polonią Bytom i Puszczą Niepołomice.

Dla porównania najniższy koszt zdobycia punktu odnotowała Pogoń Grodzisk Mazowiecki, bo około 140 tys. zł. Na drugim biegunie tej klasyfikacji znalazła się trójka, która awansowała do elity:

  • Śląsk Wrocław (660 tys. zł),
  • Wieczysta Kraków (560 tys. zł),
  • Wisła Kraków (490 tys. zł).

Przedzieliła je nieco Miedź Legnica (500 tys. zł). Niemniej będący tuż za nimi w tym zestawieniu GKS Tychy, z kosztem 470 tys. zł, spadł z ligi. Podobnie Górnik Łęczna, który wydawał około 320 tys. zł na punkt. Trzecim spadkowiczem był Znicz Pruszków, z wynikiem około 190 tys. zł.

Powyższe dane przypominają więc po raz kolejny starą sportową prawdę: pieniądze nie grają, zatem sama wysokość wydatków nie gwarantuje sukcesu sportowego. Ważne jest przede wszystkim to, jak efektywnie klub wykorzystuje dostępne środki.

Niemniej jeżeli Opolanie chcą realnie włączyć się do walki o elitę, poza wymogami czysto sportowymi, potrzebują nie tylko dobrego stadionu, zaangażowania kibiców i pracy ludzi związanych z klubem, ale również mocnego zastrzyku finansowego.

– Realność średniaka? Owszem, ale wystarczy znaleźć inwestora, który wyłoży od trzech do pięciu milionów złotych na działania statutowe klubu i zainwestuje pieniądze takie, iż będziemy mieć na przykład trzeci budżet w pierwszej lidze. To z kolei spowoduje, iż damy sobie więcej możliwości na pomyłki – ocenia Tomasz Lisiński.

Siedem zmian trenerów? Nie tak dużo…

Tymczasem raport Grant Thornton to niejedyne interesujące zestawienie, które pojawiło się w ostatnich dniach w przestrzeni medialnej. Światło dzienne ujrzała także ewidencja stażu trenerów w klubach rywalizujących w tej chwili na dwóch najwyższych szczeblach, a obejmujących lata 2020-26.

I choć Odra Opole w tym czasie zmieniała trenerów pierwszego zespołu aż siedmiokrotnie, to choćby nie nie jest w czołówce tego niechlubnego zestawienia jeżeli chodzi o obecne drużyny z zaplecze elity…

Dla porównania ŁKS Łódź zrobił to w tym samym okresie aż 14 razy, Arka Gdynia 13, Podbeskidzie Bielsko-Biała 12, a Miedź Legnica 11. Za to przez ten czas „uchował się” jedynie szkoleniowiec Puszczy Niepołomice. Aczkolwiek Tomasz Tułacz jest pozytywnym ewenementem w polskim futbolu.

– Jesteśmy w średniej ligowej, również jeżeli chodzi o zmiany trenerów. Tylko, iż ŁKS może sobie na to pozwolić, żeby zmieniać częściej, dać sobie możliwość większego wyboru, bo może któryś z tych trenerów, z innym zasobem ludzkim, odpali i da awans na najwyższy szczebel – tłumaczy prezes Odry Opole.

***

Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydanie

Idź do oryginalnego materiału