Porozrzucane śmieci, rozbite butelki i odłamki szkła na pumptracku sprawiły, iż korzystanie z obiektu mogło zakończyć się poważnym wypadkiem.
Zdjęcia opublikowane przez osoby opiekujące się obiektem pokazują skalę problemu. Najgroźniejsze nie są jednak same śmieci, ale szkło pozostawione na nawierzchni toru. Pumptrack codziennie odwiedzają dzieci, młodzież i dorośli. Wystarczy wjechać na odłamek butelki, by stracić panowanie nad rowerem czy hulajnogą. W takiej sytuacji o upadek naprawdę nietrudno.
– Takie kwiatki przywitały nas o poranku na pumptracku. Brak słów. Porozbijane butelki po alkoholu i mnóstwo szkła, które stwarza zagrożenie dla użytkowników obiektu. To nie jest zwykłe śmiecenie. To narażanie zdrowia i życia użytkowników – wskazuje Anna Michalkiewicz dyrektor gryfowskiego MGOKu.
Trudno zrozumieć zachowanie osób, które potrafią przynieść na teren rekreacyjny alkohol, a później zostawić po sobie taki bałagan. Tym bardziej, iż w pobliżu znajdują się kosze na odpady. Zamiast do nich, butelki i opakowania trafiły na ziemię.
Problem nie kończy się na estetyce. Rozbite szkło może przeciąć oponę, doprowadzić do wywrotki albo spowodować poważne obrażenia, jeżeli ktoś upadnie na ostre odłamki. Najbardziej narażone są dzieci, które stanowią dużą część użytkowników pumptracka.
– Zastanawiamy się, co siedzi w głowach ludzi, którzy tak bardzo nie szanują wspólnej przestrzeni i pracy osoby, która każdego dnia dba o stan i czystość tego obiektu – grzmi pani dyrektor.
Osoby dbające o obiekt przypominają, iż każdego dnia poświęcają czas na utrzymanie go w dobrym stanie. Tym bardziej boli, gdy efekty tej pracy są niszczone w ciągu jednej nocy.
– Zastanówcie się przez chwilę: czy chcielibyście, aby wasze młodsze rodzeństwo, znajomy, któryś z was wylądowali w szpitalu przez waszą głupotę? – pyta retorycznie dyrektor MGOKu.


1 godzina temu













