In Post Chełm – chłopcy do bicia?

wschodni24.pl 1 godzina temu

Siatkówka bywa nazywana najbardziej zespołową z zespołowych gier. Tu jeden błąd natychmiast uruchamia lawinę. Punkt nie bierze się znikąd, a porażka rzadko ma jedno nazwisko. Nie da się wygrać samemu. I nie powinno się przegrywać w pojedynkę.

Hala jednak nie znosi ciszy. Na trybunach są kibice — uważni, zaangażowani, krytyczni. Każda akcja domaga się komentarza. Każdy błąd — reakcji.

I bardzo gwałtownie pojawiają się nazwiska. Najpierw wypowiadane półgłosem, potem już głośno. Zawodnicy, którzy jeszcze chwilę temu byli potrzebni zespołowi, zaczynają pełnić inną rolę.

Na boisku gra drużyna. Na trybunach zaczyna się selekcja. A w środku tego meczu pojawiają się chłopcy do bicia. Najpierw są jeszcze zdaniami rzuconymi w przestrzeń. Bez adresata. Bez odpowiedzialności. Potem zaczynają się powtarzać. Najmocniejsze komentarze nie płyną z sektora gości. To słowa kibiców In Postu Chełm o grze własnej drużyny. Cytaty z grupy Klub Kibica Arka Tempo Chełm

„Przegrywamy z kretesem. Jedyna szansa na szukanie lepszej gry to zmiana wystawiającego.” Jarek

W siatkówce wystawiający zawsze jest blisko piłki. A skoro blisko piłki — to i blisko winy.

„Co ten Blankenau wyprawia?” Jarek

Nazwisko pada szybciej niż analiza. Nie ma pytania o przyjęcie, o blok, o to, co wydarzyło się wcześniej. Jest twarz. I frustracja.

Chwilę później nie chodzi już o jedną akcję.

„Suwałki, teraz Gorzów — zero gry. Beznadziejna zagrywka. Bloku nie ma. Trzeba szykować powrót do I ligi.” Jarek

W jednym zdaniu mieści się cały sezon. Przeszłość, teraźniejszość i wyrok. Bez pauzy. Bez miejsca na proces. I wysłuchaniu ,,winnych”

Kolejne nazwisko pojawia się niemal automatycznie.

„Jacznik jest słaby, a tak go zachwalacie” G.

To już nie jest komentarz do meczu. To komentarz do narracji. Do oczekiwań, które ktoś zawiesił zbyt wysoko — a ktoś inny właśnie strąca.

Na koniec pada najgłośniejszy krzyk. Ten, który zawsze brzmi jak wniosek ostateczny. Głos „mędrca” .

„Czyli trener do zwolnienia, tak jak zrobił Norwid. Pozdro.” Marta

Nie ma już dyskusji. Jest etykieta. Przyklejona w biegu.

A jak jest naprawdę?

Siatkówka nie jest grą o jednym nazwisku. I nie jest grą o jednej decyzji. To sport zależności — takich, których z trybun po prostu nie widać.

Wystawiający nie gra sam. Jego wybory nie biorą się wyłącznie z intuicji czy odwagi. Najczęściej są efektem założeń taktycznych ustalonych przez trenera: kierunków gry, priorytetów w ataku, reakcji na blok rywala. Rozgrywający realizuje plan — często w warunkach dalekich od idealnych.

Zmiana jednego zawodnika rzadko zmienia grę. Częściej zmienia obraz, na chwilę uspokaja trybuny, daje złudzenie reakcji.

Z trenerem jest podobnie. To on odpowiada za system, przygotowanie i ramy, w których poruszają się zawodnicy. Zwolnienie bywa decyzją administracyjną, nie sportową. Łatwą do ogłoszenia, trudną do obrony w dłuższym procesie.

W tym miejscu warto zatrzymać się przy krytyce personalnej. Bo z trybun i z komentarzy nie wiemy, w jakiej formie dany zawodnik jest w dniu meczowym. Nie wiemy, dlaczego w wyjściowym składzie gra Jakub, a nie Łukasz. Nie wiemy, czy ktoś na kilka godzin przed spotkaniem nie zgłosił niedyspozycji, problemów zdrowotnych albo po prostu nie był gotowy na pełne obciążenie.

Te decyzje rzadko są przypadkowe. Częściej są kompromisem między planem, stanem zdrowia i odpowiedzialnością za zespół.

Warto też pamiętać, iż zawodnicy, którzy wywalczyli awans do PlusLigi, nie są gorsi od tych, którzy w silnych zespołach grzeją ławkę. Różnice między nimi często nie wynikają z umiejętności, ale z kontekstu, zgrania i zaufania w drużynie. A w siatkówce zgranie i wzajemne zaufanie znaczą więcej niż zespół złożony z samych nazwisk. Drużyna nie powstaje z transferów, tylko z czasu, pracy i przekonania, iż obrana droga ma sens. Budowa zespołu i zaufanie środowiska są fundamentem rozwoju.

Pewność, iż kierunek, w którym idzie drużyna, jest adekwatny, daje zawodnikom spokój. A bez spokoju nie ma jakości.

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit. Ut elit tellus, luctus nec ullamcorper mattis, pulvinar dapibus leo.

Ten tekst nie jest głosem kibica. Jest spojrzeniem z miejsca, którego z trybun nie widać. A tam siatkówka rzadko bywa czarno-biała.
Idź do oryginalnego materiału