Początek zmagań ułożył się dobrze dla siatkarzy InPostu, którzy po skutecznych atakach Jakuba Turskiego wyszli na prowadzenie 3:1. Nie udało im się go jednak utrzymać, ponieważ gospodarze zdobyli cztery oczka pod rząd, a następnie zmuszali przyjezdnych do ścigania remisów. Ostatnim w pierwszym secie był ten przy stanie 12:12, po którym Cuprum ponownie odskoczył, a po asie serwisowym Chizoby Eduarda Nevesa Atu prowadził 15:12. Biało-zieloni próbowali odrobić starty, do głosu dochodził m.in. Remigiusz Kapica, jednak w grę wkradały się błędy, co wykorzystywali Gorzowianie. W końcówce partii ofensywą popisał się dwukrotnie Amirhossein Esfandiar, ale to było za mało na zniwelowanie różnicy punktowej. Kiedy Chełmianie nazbierali 20 oczek, piłki setowej nie zmarnował Chizoba, zamykając pierwszą partię.Ten sam zawodnik gospodarzy pomylił się w pierwszej wymianie drugiej części spotkania, prezentując pierwszy pierwszy punkt biało-zielonym. Ci jednak nie poszli za ciosem, ponieważ po chwili zespół Cuprumu prowadził już 8:3. Mimo to, biało-zieloni nie składali broni, skutecznymi atakami popisywali się zarówno Esfandiar, jak też Jędrzej Goss i Paweł Rusin. W połowie partii w grę obu drużyn wkradły się błędy, ale to gospodarze stale utrzymywali kilka oczek różnicy nad przyjezdnymi. Do piłki setowej dla Gorzowian doprowadził Chizoba, chociaż pierwszą udało się obronić siatkarzom InPostu, kiedy w ataku nie zawiódł ich irański przyjmujący. Chwilę później jednak dalszą walkę przerwał Marcin Kania i drugi set także padł łupem gospodarzy.Na początku trzeciej partii biało-zieloni wyszli na prowadzenie 3:1, jednak kilka wymian później musieli gonić wynik. Gospodarze byli jednak skuteczniejsi i oddalili się od przyjezdnych na 16:10. Siatkarze z Chełma odrobili kilka punktów i nieco zmniejszyli różnicę, docierając do 20 oczek. Błąd w zagrywce popełniony przez Tomasza Piotrowskiego sprawił jednak, iż trzecia partia, a zarazem cały mecz i komplet punktów przypadły Cuprumowi. Nagrodę MVP otrzymał Chizoba.- Na pewno rozegraliśmy słaby mecz i mamy świadomość, iż poziom naszej gry nie był najlepszy - podsumowuje trener Chełmian Krzysztof Andrzejewski. - Na pewno jesteśmy zespołem o takim potencjale, iż możemy walczyć o punkty, jednak wiele kwestii musi się ze sobą zgrać i zazębić. Mieliśmy gorszy dzień i nie udało się nam stoczyć wyrównanego pojedynku z rywalem, który przed meczem znajdował się za nami w tabeli. Absolutnie jednak nie podchodzę do tego spotkania, jakby miało być tym o utrzymanie w lidze. Przed nami jeszcze kilkanaście meczów i teoretycznie dużo punktów do zdobycia, więc runda rewanżowa zweryfikuje, kto pozostanie w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce.Kolejne spotkanie siatkarze InPostu ChKS Chełm rozegrają na wyjeździe z Bogdanką LUK-iem Lublin, zaś pierwsze tegoroczne przed własną publicznością z Aluronem Warta Zawiercie.