
3 lata temu zaczęło się od dwóch kółek. Obecnie, oprócz Grupy rowerowej nie dla ścigaczy, prężnie działa Stowarzyszenie Sportowe Inspiracje, które inspiracji szuka nie tylko w aktywności fizycznej. Doskonałym tego przykładem jest nowy cykl „7 odkryć na jesień i zimę 2026”, łączący spędzanie czasu w świeżym powietrzu z historią, wolontariatem oraz integracją międzypokoleniową.
Odkrywamy, doświadczamy
Pierwsze spotkanie cyklu, czyli gra terenowa z okazji Dnia Krajobrazu, stała się okazją do poznania dziejów Świdnika. 11 października uczestnicy dowiedzieli się, co łączy nasze miasto z Gdynią, jak rozwijała się tutejsza myśl techniczna, jakie były losy lokalnego uzdrowiska i gdzie dawniej prowadziły tory kolejowe. W ramach zadania spacerowali bądź jeździli rowerami, a na zakończenie integrowali się przy ognisku w Lesie Rejkowizna.
O kolejnych odkryciach na jesień i zimę, a także bieżącej działalności, planach i marzeniach stowarzyszenia opowiadają prezes Małgorzata Paczkowska oraz jego członkowie Daniel Kruk i Marcin Kot.
– Grup rowerowych, na przykład lubelskich, które pokonują duże dystanse, jest sporo. Bez problemu można do nich dołączyć. U nas nie ma wielu chętnych do jeżdżenia po 100 kilometrów, dostrzegliśmy za to potencjał w organizowaniu wycieczek dla młodych ludzi, rodzin z dziećmi czy seniorów – czegoś w formule „rower plus”, czyli przejazdu połączonego z dodatkową atrakcją – wyjaśnia Małgorzata Paczkowska.
Daniel Kruk dodaje, iż cykl jest esencją tego, co robili do tej pory: – Od 3 lat jeździmy, ale jednocześnie organizujemy różne inne aktywności. Ich uczestnicy mówią, iż nie zależy im na samym pokonywaniu kilometrów. Podoba im się, iż z nami można jechać spokojnie, zobaczyć, co dzieje się dookoła i przy okazji uczestniczyć w ciekawych wydarzeniach. Dobrym przykładem są nietypowe święta, jak Dzień Naleśnika, podczas którego smażyliśmy naleśniki w lesie, na ognisku. Okazuje się, iż ludzi bardziej łączy wspólne doświadczenie i ciekawie spędzony czas niż sam wysiłek fizyczny, który jest niejako elementem dodatkowym. Pomysł na „7 odkryć” był więc taki, żeby zebrać kilka różnych dziedzin, aby każdy mógł spróbować czegoś nowego.
– W ubiegłym roku podchodziliśmy do sprawy nieco chaotycznie – zaglądaliśmy do kalendarza, sprawdzaliśmy, jakie nietypowe święto przypada i prawie spontanicznie organizowaliśmy wydarzenie. Tym razem postanowiliśmy podejść do tematu bardziej planowo. Daniel przygotował konkretne terminy, a skoro daty są wyznaczone, musimy przejść do działania – śmieje się Marcin Kot.
Drugim wydarzeniem będzie „Rajd rowerowy im. Józefa Franczaka ps. Laluś”. Zaplanowany jest na 24 października. Udział w nim mogą wziąć wszyscy, którzy dadzą radę pokonać trasę liczącą około 50 km. Uczestnicy odwiedzą, między innymi Las Krępiecki, w którym znajduje się pomnik ofiar II wojny światowej, a także miejsca związane bezpośrednio z Ostatnim Niezłomnym.
– Rok temu uczestniczyliśmy w Marszu Szlakiem Józefa Franczaka ps. Laluś, zorganizowanym wówczas przez Stowarzyszenie Zwykłe Marsz Szlakiem Józefa Franczaka ps. Laluś. Uzgodniliśmy, iż warto byłoby zrobić również rajd rowerowy, ponieważ nie wszyscy mogą wyruszyć na całodniową pieszą wyprawę. W tym roku marsz odbywa się 17 października, a zajmuje się nim Stowarzyszenie LGH im. Żołnierzy Wyklętych Lubelszczyzny. My zapraszamy tydzień później. Na pewno będą interesujące rozmowy, odwiedzimy miejsca pamięci, a na zakończenie może uda się zorganizować również poczęstunek – wyjaśnia M. Kot.
Kontynuacją ubiegłorocznej inicjatywy będzie rowerowe spotkanie „Rusz się dla Niepodległej”. 8 listopada aktywność fizyczna zostanie połączona z odkrywaniem historii i wspólnym świętowaniem 108. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości.
13-15 listopada chętni wezmą udział w integracji pod hasłem „Roztocze łączy – jesienna wyprawa”. Ta inicjatywa przeznaczona jest dla kilkunastu osób, obowiązywać więc będą zapisy i opłata. Bazą wypadową ma stać się Susiec, skąd uczestnicy wyruszą na piesze i rowerowe wypady.
Następnym odkryciem będzie „Międzynarodowy Dzień Wolontariusza”, który przewidziany jest 5 grudnia.
– Chcemy wyjść do młodych ludzi, ponieważ to właśnie w tej grupie wolontariat cieszy się dużą popularnością – tłumaczy D. Kruk. – Zależy nam na dotarciu do osób, które mogłyby działać razem z nami na rzecz lokalnej społeczności. Zaczynaliśmy od małych inicjatyw, jednak z czasem wydarzeń i pomysłów zaczęło przybywać, więc potrzeba też więcej osób do ich realizacji, choćby przy obsłudze punktów czy pilnowania trasy. Promocję wolontariatu chcemy oczywiście połączyć ze sportem i rekreacją.
Dzień później, 6 grudnia, ruszy „Mikołajkowa Misja Ruchowa – Zaginął worek Mikołaja”. Jak wyjaśniają moi rozmówcy, będzie to okazja do aktywności, ale zależy im również, aby w takie święto nie zabrakło prezentów dla uczestników wydarzenia. Stąd apel do wszystkich, którzy chcieliby wesprzeć inicjatywę i mogliby ufundować drobne upominki.
– Jako stowarzyszenie nie zarabiamy, wszystkie inicjatywy realizujemy ze środków własnych. Zapraszamy więc firmy lub osoby indywidualne do współpracy. Było nam bardzo miło, kiedy przed grą terenową zgłosiła się właścicielka pubu Nowy Imbir z propozycją przygotowania zupy dla uczestników zabawy. Serdecznie za to dziękujemy, bo to dla nas naprawdę ogromna pomoc – mówi Marcin.
„Razem mamy siłę” to ostatnie z zaplanowanych wydarzeń. Odbędzie się 20 grudnia i będzie podsumowaniem wszystkich działań, a także okazją do podzielenia się opłatkiem i złożenia bożonarodzeniowych życzeń.
Do każdego z siedmiu odkryć przypisana jest unikalna zdrapka. Uczestnicy, którzy wezmą udział we wszystkich wydarzeniach i zbiorą komplet zdrapek, mogą liczyć na nagrody niespodzianki.
Planujemy i spełniamy marzenia
Stowarzyszenie nie działa wyłącznie sezonowo. Jak podkreślają jego członkowie, harmonogram i charakter wydarzeń dostosowują do warunków pogodowych. W cieplejszych miesiącach stawiają na rowery, spacery, gry terenowe czy wydarzenia plenerowe, natomiast jesienią i zimą część spotkań przenoszą do pomieszczeń. Zaczęli również organizować kilkudniowe wycieczki szkolne, a w planach mają też półkolonie. Na tym ich założenia się nie kończą.
– Piszemy projekty, starając się o pozyskanie dofinansowania, by w przyszłym roku zorganizować kursy pierwszej pomocy i ratownictwa dla dzieci oraz dorosłych – dodaje Daniel. – Jesteśmy również otwarci na inicjatywy innych. jeżeli ktoś ma jakiś pomysł, ale nie jest w stanie sam go zrealizować, zapraszamy do kontaktu. Chętnie pomożemy lub chociażby podpowiemy, co należy robić. Zależy mi też na tym, i to jest takie moje marzenie, aby łączyć siły z innymi organizacjami, fundacjami, instytucjami oraz podmiotami działającymi na rzecz lokalnej społeczności. Fajnie byłoby dzielić się doświadczeniem, wiedzą i umiejętnościami, wspólnie realizować coraz większe przedsięwzięcia. Dobrym przykładem takiej współpracy jest Europejski Tydzień Mobilności. Miasto Świdnik oficjalnie zwróciło się do nas z prośbą o pomoc przy jego organizacji. Jest to dla nas istotny sygnał, iż nasze dotychczasowe działania są zauważane i doceniane.
– A propos marzeń… Niedawno wpadł mi w ręce wywiad z Głosu Świdnika, w którym razem z koleżankami z Grupy rowerowej nie dla ścigaczy opowiadałyśmy o swoich planach i pragnieniach. Jedna chciała przejechać 100 kilometrów, inna marzyła o wyprawie nad Zalew Zemborzycki. Zrealizowały to, pokonują coraz większe dystanse, a choćby zainwestowały w dobry sprzęt. To ogromnie cieszy, kiedy ktoś dzięki wspólnej pasji odważy się zrobić pierwszy krok. A moje kolejne marzenie? Chciałabym, żeby rozwinęła się organizacja wycieczek szkolnych i żeby udało się zrealizować pomysł na półkolonie. Stosowne uprawnienia już mamy – zaznacza pani prezes.
– Fajnie, iż nie tylko my mamy świra na punkcie dwóch kółek. jeżeli zaś chodzi o marzenia, chciałbym pojechać na wycieczkę rowerową po polskim wybrzeżu. Mała grupa, kilka dni i wyprawa od Świnoujścia po Hel – zdradza Marcin.
Działamy dla siebie i innych
– Ostatnio moje dzieci zapytały, po co adekwatnie to wszystko robię – opowiada M. Paczkowska. – Syn sam sobie odpowiedział: „Bo mama jest społeczna”. Myślę, iż to rzeczywiście trzeba mieć w sobie, a jeżeli już mamy, warto wykorzystać dla dobra innych, a jednocześnie dla siebie. Takie działania dają ogromną satysfakcję. Najbardziej napędza mnie świadomość, iż coś się udało, iż ludzie są zadowoleni i chcą wracać. Nasz 3-letni wysiłek procentuje. Zdarzało się na początku, iż przyjeżdżało zaledwie kilka osób, ale jechaliśmy. Ta systematyczność się opłaciła.
Marcin nie ukrywa, iż przed każdym wydarzeniem trochę stresu ciągle jednak jest: – Siedzimy i zastanawiamy się, czy w ogóle ktoś przyjdzie. Myślimy: „Może będzie pięć osób?”. A później okazuje się, iż jest ich trzydzieści. Wtedy jesteśmy naprawdę szczęśliwi. To właśnie nas nakręca – świadomość, iż ludzie przychodzą, dobrze się bawią i chcą być z nami. Dzięki temu mamy motywację, żeby robić jeszcze więcej.
Więcej informacji na temat działalności stowarzyszenia na https://www.facebook.com/profile.php?id=61558977866592
Agnieszka Wójcik-Skiba

2 godzin temu












![NE Revolution - Chicago Fire. O której gra Lewandowski? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/-/000NEUPEAWTB71JN-C461.jpg)

