Śląska gospodarka nie lubi próżni. W miastach takich jak Racibórz, Rybnik, Wodzisław Śląski czy Gliwice lokalny biznes kręci się szybko, a dobre okazje do zarobku rzadko czekają. Pojawia się duży przetarg, kontrahent proponuje hurtowy zakup surowca w rewelacyjnej cenie albo nagle zwalnia się pożądany lokal handlowy. W takich momentach o powodzeniu decydują dni, a czasem wręcz godziny. I tu pojawia się zderzenie z rzeczywistością - biurokratyczna ściana, jaką przed małymi firmami stawiają tradycyjne banki. Prowadzenie mikrofirmy lub jednoosobowej działalności gospodarczej w naszym regionie to nieustanne balansowanie na krawędzi terminów płatności. Wielu lokalnych przedsiębiorców na własnej skórze przerabia ten sam schemat: robota zrobiona, faktura wystawiona z 60-dniowym terminem płatności, ludziom na budowie trzeba zapłacić już teraz, a hurtownia nie wyda towaru na kolejny projekt bez zaliczki. Kiedy w takiej sytuacji idziesz do banku po kredyt obrotowy, zaczyna się urzędnicza machina.....