„Listy do Poli” – taki tytuł nosi najnowsza książka Marcina Mortki, mieszkającego w gminie Pobiedziska jednego z najpopularniejszych polskich pisarzy, autora wielu powieści fantasy i jeszcze większej ilości książek dla dzieci, tłumacza i lektora języków obcych. Nowa pozycja nieco odbiega od jego dotychczasowej twórczości. – Nie wiem, kiedy wpadłem na pomysł napisania czegoś takiego, ale „Listy” nigdy by nie powstały, gdybym nie natknął się w ostatnich latach na powieści Barbary Kingsolver, Kuby Małeckiego i Fredericka Backmana – zapewnia Marcin Mortka.
– W większość z nich wsiąkłem natychmiast, a z lektury wygrzebałem się z marzeniem, by kiedyś tak wyraziście przedstawiać rzeczywistość jak Kuba, pisać tak zręczne dialogi jak Kingsolver i przynosić tyle ciepła co Backman. Nie wiem, czy się udało, ale cieszę się jak diabli, iż spróbowałem – dodaje autor m.in. serii o przygodach wikinga Tappiego dla dzieci czy też cyklu powieści „Drużyna do zadań specjalnych”, w którym z humorem opisuje przygody Kociołka i jego nietypowych przyjaciół. O czy zatem są „Listy do Poli”, które pod koniec wakacji ukazały się nakładem wydawnictwa SQN.
– Od jakiegoś czasu do ojca nie da się dodzwonić, co w sumie jest problemem, ale nie na teraz. Bo Robertowi, robiącemu karierę w Brukseli, paru rzeczy właśnie się odechciało. Ewa, pochłonięta macierzyństwem i pracą w szkole, nie dostrzega demonów wokół siebie. Pracujący w gamedevie Grzesiek nie ma pojęcia, co czeka go za drzwiami na korytarz firmowy. A Pola, która naprawdę pracuje właśnie nad projektami na studia, znalazła się na celowniku paru podejrzanych typów. Każde z nich gna więc w swoją stronę, a spotkanie przy grobie matki okazuje się prozaicznym obowiązkiem – czytamy w opisie do książki.
– Ale czy naprawdę są na tyle dorośli, by nie potrzebować rodzica? Lub choć jego rad? I co zrobić, gdy rodzinny dom okazuje się zamknięty na cztery spusty? Na szczęście ojciec pozostawił zeszyt z listami, niby skierowanymi do Poli, ale kto mógłby powstrzymać resztę rodzeństwa przed zagłębieniem się w rodzicielskie wyznania? Jak inaczej mieliby się dowiedzieć prawdy o swojej rodzinie? Mieliby usiąść i porozmawiać? – czytamy w opisie wydawnictwa. Jak ta historia się kończy przekonamy się chwytając za książkę. A z Marcinem Mortka można się spotkać w najbliższą sobotę na pikniku ekologicznego w Jerzykowie.
fot. Marcin Mortka Facebook

45 minut temu












