Dziesięć pytań, odpowiedzi „tak” albo „nie”, wynik w trzy minuty. Prostota testu ADAM jest jednocześnie jego największą zaletą i źródłem największych nieporozumień. Mężczyzna wypełnia kwestionariusz, dostaje komunikat „wynik dodatni” i zaczyna szukać w internecie, ile kosztuje terapia testosteronem, chociaż nikt jeszcze nie zmierzył mu tego hormonu. Albo odwrotnie: dostaje wynik ujemny, uspokaja się i przez kolejne dwa lata tłumaczy sobie spadek formy przepracowaniem. Żadna z tych reakcji nie wynika z samego narzędzia. Wynika z niezrozumienia, jak ten test jest skonstruowany, co mierzy i jakie ma wbudowane ograniczenia. Mechanika ADAM jest znacznie ciekawsza, niż sugeruje jego długość.