Jak oszczędzić na ogrzewaniu? Prosta zasada może obniżyć rachunki

1 godzina temu

Sezon grzewczy oznacza większe wydatki, ale oszczędzanie nie musi polegać na marznięciu we własnym mieszkaniu. Jednym z prostych sposobów jest zasada 21-18-16, zgodnie z którą temperaturę warto dopasować do sposobu wykorzystania poszczególnych pomieszczeń. Salon może być cieplejszy, sypialnia chłodniejsza, a w rzadko używanych częściach domu wystarczy około 16 stopni Celsjusza.

Fot. Warszawa w Pigułce.

Nie każde pomieszczenie musi mieć taką samą temperaturę

Jednym z częstych błędów podczas ogrzewania domu lub mieszkania jest ustawianie identycznej temperatury we wszystkich pomieszczeniach.

Tymczasem zapotrzebowanie na ciepło w salonie, sypialni, łazience czy spiżarni jest zupełnie inne.

Izba Gospodarcza Ciepłownictwo Polskie zwraca uwagę, iż obniżenie temperatury w pomieszczeniu choćby o 1 stopień może przełożyć się na zmniejszenie zużycia energii i rachunków o kilka procent.

Nie oznacza to jednak, iż najlepiej po prostu mocno przykręcić wszystkie grzejniki. Znacznie rozsądniejsze jest podzielenie mieszkania na strefy.

Zasada 21-18-16. Na czym polega?

Schemat jest bardzo prosty.

21 stopni Celsjusza – w pomieszczeniach, w których przebywamy najczęściej.

18 stopni Celsjusza – w sypialni.

16 stopni Celsjusza – w pomieszczeniach używanych sporadycznie.

Dzięki temu nie zużywamy niepotrzebnie energii na utrzymywanie wysokiej temperatury w miejscach, w których przez większość dnia nikogo nie ma.

21 stopni w salonie i miejscu do pracy

Najcieplejsze spośród standardowych pomieszczeń mieszkalnych powinny być te, w których spędzamy dużo czasu.

Może to być salon, pokój dzienny czy miejsce przeznaczone do pracy.

Według zasady 21-18-16 można utrzymywać w nich temperaturę około 21 stopni Celsjusza.

To poziom zapewniający komfort większości osób, a jednocześnie pozwalający uniknąć nadmiernego ogrzewania wnętrza.

Jeśli grzejniki są ustawione bardzo wysoko i w mieszkaniu panuje 24-25 stopni, obniżenie temperatury o kilka stopni może już mieć zauważalny wpływ na zużycie energii.

W sypialni wystarczy około 18 stopni

Inaczej wygląda sytuacja w sypialni.

Tutaj zgodnie z zasadą wystarczy około 18 stopni Celsjusza.

Nie ma potrzeby utrzymywania przez całą noc temperatury takiej samej jak w salonie.

Lekko chłodniejsza sypialnia jest często bardziej komfortowa podczas snu niż mocno nagrzane pomieszczenie.

To jednocześnie prosty sposób na ograniczenie zużycia ciepła przez kilka godzin każdej doby.

16 stopni tam, gdzie prawie nie przebywamy

Jeszcze niższej temperatury potrzebują pomieszczenia wykorzystywane sporadycznie.

Mowa między innymi o:

  • spiżarniach,
  • składzikach,
  • wiatrołapach,
  • rzadko wykorzystywanych pokojach,
  • niektórych pomieszczeniach gospodarczych.

W takich miejscach można utrzymywać temperaturę około 16 stopni Celsjusza.

Ogrzewanie ich do poziomu 21 czy 22 stopni oznaczałoby zużywanie energii w miejscu, w którym nie jest ona potrzebna do zapewnienia codziennego komfortu.

Łazienka jest wyjątkiem. Tutaj powinno być cieplej

Zasada 21-18-16 nie oznacza, iż każde pomieszczenie można przypisać do jednej z trzech wartości.

Najważniejszym wyjątkiem jest łazienka.

Według zaleceń przywoływanych przez Izbę Gospodarczą Ciepłownictwo Polskie optymalna temperatura może wynosić tam około 22-24 stopni Celsjusza.

Wyższa temperatura zwiększa komfort po kąpieli czy prysznicu. W łazience szczególnie ważne jest jednak również prawidłowe wietrzenie i sprawna wentylacja ze względu na dużą ilość powstającej wilgoci.

Nie należy przesadzać z oszczędzaniem

Mocne skręcenie wszystkich grzejników nie zawsze jest dobrym rozwiązaniem.

Temperatura w mieszkaniu nie powinna być obniżana bez ograniczeń, szczególnie w pomieszczeniach narażonych na zawilgocenie.

Według informacji przywoływanych przez IGCP warto unikać długotrwałego spadku temperatury w domu poniżej około 15 stopni Celsjusza.

Przy niskiej temperaturze powierzchnie ścian mogą się mocniej wychładzać, a w połączeniu z wysoką wilgotnością zwiększa to ryzyko kondensacji pary wodnej i powstawania pleśni.

Samo przykręcenie grzejników to nie wszystko

Oszczędzanie na ogrzewaniu warto połączyć z kilkoma prostymi nawykami.

Przede wszystkim grzejników nie powinny zasłaniać ciężkie zasłony, meble ani duże przedmioty. Utrudnia to swobodne rozchodzenie się ciepłego powietrza po pomieszczeniu.

Pomieszczenia warto również wietrzyć krótko i intensywnie, zamiast pozostawiać uchylone okno przez wiele godzin.

Podczas wietrzenia termostat można chwilowo ustawić na niższy poziom, aby grzejnik nie próbował intensywnie dogrzewać pomieszczenia w chwili, gdy zimne powietrze wpada przez otwarte okno.

Wychodzisz z domu? Nie zawsze warto całkowicie wyłączać ogrzewanie

Jeśli wychodzimy tylko na kilka godzin, całkowite wychładzanie mieszkania zwykle nie jest potrzebne.

Można natomiast delikatnie zmniejszyć temperaturę.

Podobną zasadę można stosować nocą w pomieszczeniach, w których nikt nie śpi.

Największe możliwości mają osoby wyposażone w termostaty programowalne lub inteligentne głowice, które umożliwiają automatyczne ustawianie temperatury zależnie od pory dnia.

Jeden stopień może mieć znaczenie

Największy problem polega na tym, iż różnica między 21 a 22 stopniami może wydawać się niewielka.

W skali całego sezonu grzewczego utrzymywanie wyższej temperatury przez całą dobę we wszystkich pomieszczeniach oznacza jednak dodatkowe zużycie energii.

Dlatego zamiast przegrzewać całe mieszkanie, lepiej dopasować temperaturę do rzeczywistych potrzeb.

Salon około 21 stopni, sypialnia około 18, a rzadko używane pomieszczenia około 16 stopni – na tym opiera się prosta zasada 21-18-16.

Co to oznacza dla domowego budżetu?

Nie da się zagwarantować jednej konkretnej kwoty oszczędności dla wszystkich gospodarstwa domowego.

Wpływ na rachunki mają między innymi sposób ogrzewania, izolacja budynku, powierzchnia mieszkania, temperatura na zewnątrz, taryfa oraz wcześniejsze nawyki mieszkańców.

Największą różnicę odczują osoby, które dotychczas mocno przegrzewały wszystkie pomieszczenia.

Zasada 21-18-16 nie wymaga kosztownego remontu ani wymiany instalacji. Polega przede wszystkim na bardziej świadomym korzystaniu z ogrzewania.

Zamiast utrzymywać jednakowe 22 czy 23 stopnie w całym domu, można ogrzewać mocniej tylko te miejsca, w których rzeczywiście spędzamy czas. Przy rosnących kosztach energii choćby niewielkie zmiany powtarzane przez cały sezon mogą mieć znaczenie dla wysokości rachunków.

Idź do oryginalnego materiału