Jeszcze dekadę temu o wyborze samochodu decydowało brzmienie wydechu, liczba cylindrów pod maską i zapach prawdziwej skóry w salonie. Dziś wsiadamy do kabiny i pierwsze, co robimy, to podłączamy telefon, oceniając płynność interfejsu oraz intuicyjność asystentów jazdy. Rzeczywistość szosowa przeszła cichą rewolucję: priorytetem stała się cyfrowa wygoda, błyskawiczna reakcja na gaz i bezstresowa codzienna eksploatacja.