Po wielu miesiącach przerwy spowodowanej kontuzją obrońca Jan Andrzejewski wraca do treningów na pełnych obrotach. Zawodnik Sokoła Kleczew ma za sobą długi i wymagający proces leczenia, który ostatecznie pozwolił mu ponownie myśleć o regularnej grze w II lidze. – Bardzo długo na to czekałem i ciężko pracowałem. Cały czas miałem jeden cel: wrócić w pełni zdrowym i pokazać się z jak najlepszej strony w II lidze. Bardzo się cieszę, iż ten trudny etap jest już praktycznie za mną – podkreśla Andrzejewski.
Problemy zdrowotne zaczęły się jeszcze w trakcie poprzedniego sezonu i stopniowo się nawarstwiały. Ostatecznie konieczna była dłuższa przerwa i zabieg. – Końcówkę sezonu grałem na środkach przeciwbólowych. Później pojawiły się kolejne dolegliwości, doszło kilka rzeczy naraz i trzeba było czasu, aby zacząć wszystko od początku. Przeszedłem zabieg i od czerwca zaczął się proces leczenia – tłumaczy.
Kontuzja dotyczyła newralgicznych partii mięśniowych, co wymagało cierpliwości i dokładnej rehabilitacji. – Miałem problemy w okolicach pachwiny i mieśnia przywodziciela, pojawiła się też przepuklina. Najpierw trzeba było to wyleczyć, a później solidnie wzmocnić. To było konieczne, ale na szczęście wszystko już za mną – dodaje zawodnik Sokoła.
Dziś Andrzejewski jest już gotowy do pełnych obciążeń treningowych i z optymizmem patrzy na kolejne tygodnie. – Nie ma żadnych przeciwwskazań lekarskich, nic mnie nie boli. W końcówce roku zacząłem powoli trenować, co teraz robię na sto procent i czuję, iż ciało w końcu na to pozwala. Przerwa zimowa bardzo mi pomogła – był czas, żeby wszystko wzmocnić. Teraz jestem gotowy do gry – kończy.

















