Umarł Janek Szmidt. Kiedy się spotykaliśmy bez innych osób, pozdrawiałem Go mówiąc: „Cześć, Dziadku”, na co On odpowiadał: „Cześć, wnusiu”. Dlaczego tak? Ano mój prawdziwy Dziadek nazywał się właśnie Jan Szmidt.
Lubiliśmy się, mając podobne zdanie na temat nauki, polityki, życia. Tak samo, jak ja miał troje Dzieci, ale Wnuków miał dwie sztuki, dwa razy mniej ode mnie.
To, co było niesamowite w Janku, to Jego elan vital. Może nie był światowej sławy naukowcem, ale mało jest na świecie naukowców działających z takim zapałem. Pewnie dlatego został wybrany na Rektora Politechniki Warszawskiej, a także na Przewodniczącego Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich. Z mniej znanych funkcji, był Przewodniczącym Solidarności na Politechnice Warszawskiej, czy prezesem Spółdzielni Mieszkaniowej.
Trochę zbliżyły nas do siebie podobne doświadczenia. Ja chciałem stworzenia przemysłu na bazie azotku galu, Janek na bazie węglika krzemu. Oba półprzewodniki są w tej chwili na tak zwanym „topie”, tworząc miliardowe rynki przyrządów elektronicznych wysokiej mocy (GaN i SiC), czy LEDów (GaN). Przed 20 laty technologie te dopiero raczkowały. Janek był koordynatorem projektu badawczego zamawianego „Nowe Technologie na bazie węglika krzemu i ich zastosowania w elektronice wielkich częstotliwości, dużych mocy i wysokich temperatur” (2006-2010)”. Niestety, kilka z tego grantu wynikło. Dlaczego? Ano za 20 mln zł można coś „podłubać”, a nie stworzyć prawdziwą technologię, na którą potrzeba było pewnie z 1 mld zł, a może i 2. Nikt jednak w Polsce się nie znalazł, żeby takie pieniądze zaryzykować.
W przypadku GaNu, mieliśmy dostać 500 mln USD z offsetu za samoloty F16. Tyle było potrzeba. Nie dostaliśmy ani centa i też działaliśmy w oparciu o małe granty rzędu właśnie 20 mln PLN.
Nasze wspólne doświadczenia w dziedzinie SiC i GaNu spisaliśmy razem jakieś 10 lat temu i przekazaliśmy władzom ówczesnej Nowoczesnej, żeby w swoim programie wyborczym był punkt o bardzo dużych programach strategicznych w miejsce setek małych grancików, z których kilka wynika.
Niestety, żadnego wspólnego programu razem już nie stworzymy.
Michał Leszczyński










