Janów Podlaski. Ludzie z pasją. Ostatnia depozytariuszka tradycji

slowopodlasia.pl 1 godzina temu
- Moja przygoda z haftowaniem ręczników obrzędowych rozpoczęła się w 2014 roku. Najpierw trafiłam na artykuł o ręcznikach obrzędowych w „Krainie Bugu” i bardzo mnie on zainteresował. Zwróciłam się do muzeum w Bielsku Podlaskim z prośbą o wzory. Pani Alina Dębowska była dyrektor bielskiego muzeum przysłała mi wzornik haftów i koronek, ponieważ ręcznik obrzędowy składa się właśnie z haftu i koronki. Na podstawie tych materiałów wykonałam swoje pierwsze ręczniki. Później otrzymałam jeszcze cztery katalogi z ręcznikami oraz wiele wzorników. Kilka pierwszych wzorników dostałam również z Muzeum Etnograficznego w Warszawie. Korzystam z nich do dziś. Są to obszerne katalogi zawierające setki wzorów ręczników, które zachowały się do naszych czasów - mówi Zofia Kaliszuk. Później wstąpiła do Stowarzyszenia Twórców Ludowych. To właśnie ręczniki obrzędowe otworzyły jej drogę do dalszej działalności twórczej. Dzisiaj jest z nich najbardziej znana, ponieważ na południowym Podlasiu praktycznie nikt ich już nie wykonuje. Haftowania nauczyła ją mamaWykonywania samych haftów nauczyła Zofię Kaliszuk jej mama, kiedy twórczyni była jeszcze małą dziewczynką. Pokazała jej także jak się robi na szydełku i na drutach. Dzięki temu umiała już haftować, a do wykonywania ręczników potrzebowała przede wszystkim odpowiednich wzorów oraz autentycznego lnu utkanego kiedyś na krosnach. Taki len otrzymała z Muzeum Etnograficznego w Warszawie. Zdarza się również, iż ludzie, którzy znajdują stare płótna, kontaktują się z Zofią i przekazują je, ponieważ szkoda im je wyrzucić. To bardzo stary materiał, którego dziś nie można już kupić. Właśnie na takim lnie wykonuje ręczniki.Zofia Kaliszuk wyszywa ręczniki obrzędowe, które były bardzo popularne sto lat temu, w tej chwili jest ostatnią hafciarką w regionie zajmującą się tą sztuką; archiwum Ilony NiewęgłowskiejPraca nad jednym ręcznikiem jest bardzo mozolna i czasochłonna. Wykonanie jednego egzemplarza zajmuje około miesiąca. - Jako emerytka mogę poświęcić temu więcej czasu. Oprócz ręczników haftuję także dawne makatki. Ich wzory również otrzymałam z Muzeum Etnograficznego w Warszawie. Powiększam je i przenoszę na materiał - przekazuje Zofia Kaliszuk. Ręczniki obrzędowe są elementem bardzo starej tradycji, sięgającej co najmniej stu lat. Na naszym terenie nie były tak powszechne jak w okolicach Hajnówki czy Bielska Podlaskiego. Na południowym Podlasiu pojawiły się znacznie później. - Pamiętam z dzieciństwa, iż u znajomej mojej mamy nad obrazem wisiał taki ręcznik. Wtedy nie wiedziałam jeszcze, czym jest, ale bardzo mi się podobał - mówi Zofia Kaliszuk. Ręcznik obrzędowy nie służył do wycierania. Wieszano go przede wszystkim na obrazie lub ikonie, w świętym kącie domu. Towarzyszył człowiekowi przez całe życie – od narodzin, przez chrzest i wesele, aż po śmierć. Gdy umierało małe dziecko, trumnę opuszczano na ręcznikach. Panna młoda przygotowywała do ślubu wiano, w którym znajdowało się wiele takich ręczników. Im bogatsza była rodzina, tym więcej ich posiadała. Młodzi siadali podczas wesela na ławie przykrytej ręcznikiem, a jadąc do ślubu przejeżdżali końmi po rozłożonym na drodze ręczniku. Był to przedmiot o bardzo silnym znaczeniu symbolicznym.Dzięki pracy pani Aliny Dębowskiej ręczniki zostały wydobyte z muzealnych magazynów i opisane w czterech katalogach. - To właśnie dzięki nim mogłam poznać bogactwo dawnych wzorów. Dzisiaj ręczniki najczęściej kupowane są jako dekoracje do pensjonatów czy wnętrz. Bardzo rzadko ktoś nabywa je z myślą o ich dawnym przeznaczeniu, czyli zawieszeniu na obrazie lub ikonie. Ta tradycja stopniowo zanika. Staram się ją jednak podtrzymywać i przekazywać dalej. Jestem uczestniczką programu „Mistrz–Uczeń”, w którym przekazuję całą swoją wiedzę Ilonie Niewęgłowskiej. Chcę, aby ta umiejętność nie zginęła i mogła przetrwać w kolejnych pokoleniach - mówi Zofia Kaliszuk.Na ręcznikach obrzędowych najczęściej pojawiają się motywy kwiatowe – zarówno wzory inspirowane prawdziwymi roślinami, jak i kompozycje fantazyjne. Tworzone są różne bukiety i układy roślinne. Na naszym terenie obowiązywała zasada symetrii – lewa strona wzoru musiała odpowiadać prawej. W okolicach Bielska Podlaskiego nie miało to już takiego znaczenia. Występowały tam również wzory geometryczne wykonywane ściegiem krzyżykowym, utrzymane przede wszystkim w kolorach czarnym i czerwonym, z niewielkim dodatkiem nici niebieskiej.Wzory na ręcznikach mają swoją symbolikę- Wykonywanie takich haftów wymaga ogromnej precyzji. Niektóre dawne wzory są niewyraźne lub zniekształcone, dlatego trzeba je odtworzyć tak, aby zachować ich pierwotny charakter. Nie można jednak poprawiać tradycji. Muszą zostać zachowane zarówno oryginalne wzory, jak i kolorystyka. Dopuszczalna jest jedynie niewielka zmiana odcienia danego koloru. Istotą tej pracy jest wierne przekazywanie dawnej tradycji kolejnym pokoleniom - mówi Zofia Kaliszuk. Dodaje, iż motywy wyszywane na ręcznikach mają swoją symbolikę. Dwa ptaki zwrócone do siebie oznaczają miłość, spotkanie i rodzące się uczucie. Dziewczyna mogła podarować taki ręcznik chłopakowi jako symbol swoich uczuć. o ile ptaki są odwrócone od siebie, oznacza to zakończenie relacji i tego, co było między nimi dobre. Kwiaty symbolizują życie. Według dawnych przekazów oznaczały dobroć, dostatek lub jego brak, choroby i różne ludzkie przeżycia. - Dawniej każdy wzór miał swoje znaczenie, choć w tej chwili ta symbolika nie jest już powszechnie znana - podkreśla Zofia Kaliszuk. Kolorystyka również była charakterystyczna. W haftach krzyżykowych dominowały czerń i czerwień, po których można było rozpoznać ręczniki pochodzące z południowego Podlasia. W motywach kwiatowych wykorzystywano kolory naturalne, takie, jakie występują w przyrodzie.- W swojej kolekcji mam jeden oryginalny stary ręcznik wykonany przez mieszkankę naszego regionu. Otrzymałam go w prezencie. Był ozdobiony oryginalną koronką wykonaną z lnianych nici, ale nie posiadał haftu. Sama naniosłam na niego wzór i wyhaftowałam go. To dla mnie wyjątkowa pamiątka i nigdy go nie sprzedam ani nikomu nie oddam - zaznacza Zofia Kaliszuk. Wykonanie jednego ręcznika zajmuje Zofii Kaliszuk około miesiąca. - Tydzień przeznaczam na wyhaftowanie jednej strony, kolejny tydzień drugiej, a wykonanie koronki zajmuje następne dwa tygodnie. Najczęściej wybieram bogato zdobione wzory z dużą ilością haftu, dlatego praca jest bardzo czasochłonna. Jako emerytka poświęcam swojej pasji od pięciu do choćby ośmiu godzin dziennie, a czasem jeszcze więcej. Haftowanie jest moją największą pasją. To właśnie dzięki ręcznikom zostałam przyjęta do Stowarzyszenia Twórców Ludowych. Jeden z wykonanych przeze mnie ręczników pozostał w siedzibie Stowarzyszenia Twórców Ludowych przy ulicy Grodzkiej w Lublinie - przekazuje Zofia Kaliszuk.Zaznacza, iż najbardziej lubi haftować motywy chryzantem i winogron. Są to wzory duże, rozbudowane i bardzo efektowne. - Chętnie wykonuję także motywy z niezapominajkami, które uzupełniają chabry, maki i rumianki. Takie kompozycje wymagają jednak bardzo dużo czasu i cierpliwości - przyznaje Zofia Kaliszuk.Zofia Kaliszuk regularnie bierze udział w konkursach twórczości ludowej. W ubiegłym roku wzięła udział w ogólnopolskim konkursie Stowarzyszenia Twórców Ludowych. Specjalnie na ten konkurs przygotowała haftowaną makatkę przedstawiającą dawne wykopki, kiedy kobiety wykopywały ziemniaki motykami. Praca zdobyła drugie miejsce. - Takie wyróżnienia bardzo motywują do dalszej pracy i pokazują, iż rękodzieło oraz pielęgnowanie dawnych tradycji są przez cały czas doceniane - wskazuje hafciarka.Brała udział w ogólnopolskim konkursie „Ażurowe piękno w świecie koronki i wycinanki”, w kategorii „Koronka – tradycja”. Regularnie uczestniczy również w konkursie „Igłą Malowane”, w którym startuje w czwartej kategorii. - To właśnie ona daje największą swobodę twórczą, ponieważ pozwala wykonać pracę według własnego pomysłu - tłumaczy twórczyni.Tworzy także autorskie makatki przedstawiające dawne życie na wsi. - Są to sceny, jak wykopki, żniwa z użyciem sierpa czy codzienna praca na wsi. Inspiracje czerpię przede wszystkim z opowieści o dawnym życiu. Dużą inspiracją jest także serial „Chłopi”, który pokazuje realia dawnej polskiej wsi - mówi Zofia Kaliszuk.Dawniej makatki wieszano w kuchniach. - Pamiętam, iż kiedy byłam dzieckiem, nad kozetką wisiała makatka przedstawiająca gęsiarkę. Z pomocą starszego brata udało mi się odtworzyć ten motyw. Moja wersja jest bardziej ozdobna, bogatsza w kolory i wykonana według własnego pomysłu. Powstały także inne autorskie makatki. To obrazy dawnej wsi, których dziś już praktycznie nie można zobaczyć - podkreśla hafciarka.- Mam 79 lat i przez cały czas czuję się bardzo dobrze. Od młodości zajmowałam się rękodziełem. Haftowałam serwety, wykonywałam obrusy, bieżniki, robiłam na drutach swetry, tuniki i inne ubrania, ponieważ kiedyś nie było ich w sklepach. Wszystko wykonywałam samodzielnie, często bez gotowych wzorów. Później korzystałam z licznych gazetek z wzorami robótek ręcznych, ale zawsze wybierałam najtrudniejsze projekty. Nigdy nie lubiłam łatwizny ani bylejakości - podkreśla Zofia Kaliszuk.Przez pewien czas wykonywała także obrazy haftowane krzyżykiem. - Zaczęłam haftować konie arabskie. Syn pomagał mi przygotowywać wzory do haftu. Jeden z tych obrazów do dziś wisi u mnie na ścianie i nigdy go nie sprzedam - przyznaje twórczyni. - Będę tworzyć tak długo, jak pozwolą mi siły i wzrok - dodaje.- Mam poczucie, iż ta pasja dodaje mi sił, pozwala zachować dobrą formę i sprawia, iż każdego dnia mogę robić to, co naprawdę kocham - podsumowuje Zofia Kaliszuk.Zofia Kaliszuk i Ilona Niewęgłowska wspólnie realizują projekt w ramach programu „Mistrz–Uczeń” prowadzonego przez Narodowy Instytut Kultury i Dziedzictwa Wsi. Jego celem jest przekazanie wiedzy i umiejętności związanych z wykonywaniem tradycyjnych ręczników obrzędowych. - Wykorzystywane wzory pochodzą z Podlasia i są charakterystyczne właśnie dla tego regionu. Projekt trwa siedem miesięcy. Zakłada co najmniej 20 godzin wspólnej pracy w miesiącu, jednak spotkania realizowane są częściej i realizowane są dłużej, ponieważ nauka jest czasochłonna i wymaga poznania wielu technik. Efektem projektu będzie wykonanie trzech ręczników obrzędowych – dwóch haftowanych metodą tradycyjną oraz jednego metodą krzyżykową. Gotowe prace zostaną zaprezentowane na wystawie w Warszawie, planowanej na styczeń, gdzie pokazane będą zarówno ręczniki wykonane przez mistrzynię, jak i uczennicę - wyjaśnia Ilona Niewęgłowska.Ilona Niewęgłowska zaczynała od wyszywania makatek, teraz sztuki tworzenia ręczników obrzędowych uczy się od Zofii Kaliszuk;fot. archiwum Ilony Niewęgłowskiej
Idź do oryginalnego materiału