Wątki rozmowy: Sytuacja Stali Mielec, problematyka szkolenia trenerów, kulisy transfery Bartosza Nowaka i nie tylko
Szymon Markulis - Czym w tej chwili zajmuje się Janusz Białek?
Janusz Białek - Staram się nie rdzewieć, mam bardzo dużo zajęć. Gościem w domu byłem przez ostatnie parę miesięcy. Pracuję w SMS-ie w Mielcu oraz w Podkarpackim Związku Piłki Nożnej, a w zasadzie w Polskim Związku Piłki Nożnej, którego organizatorem kursów jest właśnie Podkarpacki Związek. Szkolimy trenerów od UEFA C do UEFA A. Także tej roboty jest dużo, a ponieważ formuła jest taka, iż my jeździmy do trenerów w ich naturalne środowiska, gdzie oni pracują ze swoimi zespołami, ze swoimi zawodnikami po to, żeby im było łatwiej, żeby nie było kwestii takiego stresu w trakcie prowadzenia zajęć, bo wiadomo, na początku zawsze wszystko jest trudne i dlatego tych wyjazdów, tych kursów, tych wykładów jest bardzo dużo. Tak naprawdę pięć dni byłem poza domem w zeszłym tygodniu.
Na tych kursach nie przewinął się Panu Kacper Czernicki, trener z Akademii Stali Mielec, który niedawno ukończył właśnie kurs UEFA A?
Ze Stali Mielec w tej chwili to prawie wszyscy trenerzy przeszli przez nasze kursy, łącznie z Damianem Skibą i Maćkiem Serafińskim, którzy jeszcze niedawno pracowali przy reprezentacji U21. Cała armia trenerów skorzystała z tego, iż Podkarpacki Związek i PZPN oczywiście jako główny organizator, ale Podkarpacki Związek umożliwia zdobycie wiedzy właśnie po to, żeby w tym zawodzie funkcjonować. Trochę się to zmieni, bo od następnego roku już UEFA przejmuje Szkołę Trenerów w Białej Podlaskiej, więc dodatkowe koszty na pewno to będą dla trenerów, bo jazda do Białej Podlaskiej, noclegi, wyżywienie, ale jak to mówimy - kto chce być trenerem musi ponosić koszty.
Jakie są w tej chwili takie największe wyzwania przy wyszkoleniu trenerów?
No ja myślę, iż brak czasu, to jest coś niemożliwego. Ja przypominam sobie swoje stare lata, gdy rozpoczynałem - a w zasadzie to moje młode lata, gdy rozpoczynałem - to pracowałem z jednym zespołem w Stali Mielec, tylko tym się zajmowałem od rana do wieczora i dało się z tego żyć. Dzisiaj trenerzy pracują w szkole, w jednej Akademii, gdzieś na wiosce, prowadzą jakąś drugą Akademię, dzisiaj prowadzenie dwóch drużyn przez trenera jest normą, a trzech niczym szczególnym.
Widzi Pan jakąś taką perełkę wśród tych mieleckich trenerów w trakcie szkoleń?
No na pewno jest kilku dobrze zapowiadających się. Dzisiaj powiedziałbym, iż trenerzy startują z zupełnie innego poziomu, chociażby przez mnogość literatury jaka jest na rynku i jeżeli ktoś ma czas i zada sobie trochę trudu, przygotuje się do tego to z zupełnie innego poziomu startuje do tego zawodu. My autentycznie z zeszytami w ręku, z ołówkiem jeździliśmy, podglądaliśmy jak to się robi, jak trenerzy to prowadzą i to była jedyna forma zdobywania wiedzy, takiej praktycznej, pod warunkiem, iż trafiło się na trenera, który pozwalał na obserwowanie swoich treningów, no bo też nie powiem, było sporo trenerów, którzy na to się nie zgadzali. Dzisiaj naprawdę można przyjść na kurs z wielką podbudową, taką czysto teoretyczną, a jeżeli jeszcze kandydat na trenera grał trochę w piłkę, miał do czynienia z kilkoma trenerami, no to ja musiałem stracić pięć lat żeby powiedzmy dojść do takiego poziomu wiedzy, jaką ma w tym momencie trener przychodzący na kurs UEFA C, UEFA B czy UEFA A.
Przechodząc na grunt Stali Mielec, meczem z Polonią Bytom zakończyliśmy oficjalnie pierwszą rundę Betclic 1. Ligi. Jak może Pan ocenić ten dorobek punktowy, który udało się uzyskać Stali?
Myślę, iż jest to tragiczna sytuacja. Ja nie pamiętam - musiałbym naprawdę pogrzebać w jakichś notatkach - kiedy Stal Mielec przegrała tyle meczów w jednej rundzie. Jak się popatrzy zarówno w zdobyte, jak i stracone bramki, to jesteśmy na szarym końcu tej ligi, więc statystyka nie kłamie. Może ona do końca nie mówi prawdy, ale statystyka nie kłamie. Jest źle.
Trener Mamrot często powtarza, iż ta gra jest znacznie lepsza niż wskazuje na to tabela. Czy można się z tym zgodzić?
Nie, to absolutnie jedno z drugim się wyklucza. Piłka zawodowa, seniorska, bo o takiej mówimy, to jest wynik sportowy. Najpierw każdy chce grać dobrze, wspaniale. Tu jednak wynik rozgrzesza lub nie wszystko, co robimy. jeżeli tego wyniku nie ma, to nie ma okoliczności łagodzących. Tu się nie da inaczej tego spuentować.
Potencjał kadrowy, który udało się Stali zebrać na początku sezonu - mam na myśli zawodników - jest wystarczający, żeby myśleć o utrzymaniu?
Ta runda pokazała nam, iż obrano złą drogę. Na pewno to jest niewystarczające to, co się dzieje. My rozmawiamy w sytuacji, kiedy już jest bardzo źle. Musimy pamiętać o tym, iż wielu z nas w wywiadach czy rozmowach między kibicami, między trenerami mówiło, iż takie rotacje w składzie jakie są - a w Stali Mielec są od kilku lat - to jest taka karuzela. Ktoś na tę karuzelę wpada, raczej krócej niż dłużej się zakręci, następnie z tej karuzeli wypada. Być może jemu jest lepiej, natomiast my zostajemy z nową koncepcją drużyny, z szukaniem nowych ludzi, a iż to nie jest proste, to pokazuje obecna sytuacja.
https://korso.pl/sport/algorytm-obliczyl-procentowe-szanse-stali-mielec-na-utrzymanie/KSANJVRpPARBIUdtbCZKWspomniał Pan, iż pracuje Pan cały czas z młodymi zawodnikami w SMS-ie. Przed sezonem było dużo mówione o tym, iż brakuje tych chłopaków z Mielca w składzie, był Getinger i Domański. Teraz został sam Domański. Kilku młodych piłkarzy dołączyło, ale bazuje się raczej na wypożyczeniach. Czy tych młodych piłkarzy stricte z Mielca nie brakuje? W tej rundzie nie zadebiutował żaden z chłopak z Akademii.
No i zanosi się, iż dalej będzie taka sama sytuacja. Rozdrobnione szkolenie młodzieży, brak jakiejś spójności. Każda Akademia jest zamkniętym tworem. Najmniejszej współpracy nie ma. Powoduje to, iż ci zawodnicy powiedzmy przemieszczają się między jedną, a drugą Akademią, tam, gdzie mogą grać. Pytanie, czy to pomaga w rozwoju zawodnika, bo ja uważam, iż zawodnik powinien przejść jakiś cykl szkoleniowy. Takie skakanie z kwiatka na kwiatek może w przypadku owadów jest dobre, natomiast w przypadku ludzi? Każdy trener trochę inaczej patrzy na zawodnika. Widzi go chociażby na innej pozycji i to naprawdę jest skomplikowana sprawa. Po najlepszy dowód to niestety muszę się odwołać do starych czasów, jak Stal awansowała pierwszy raz do 1. Ligi, jak zdobywała pierwszy tytuł mistrza Polski, to grało w niej siedmiu, ośmiu wychowanków. To stanowiło, iż wystarczyło dokooptować do tego dwóch, trzech zawodników klasy Domarskiego, klasy Szarmacha, klasy Kasperczaka i okazało się, iż był to zespół gotowy na zdobywanie tytułu mistrza Polski.
Dzisiaj próbujemy jakąś okrężną drogą dojść do tego samego punktu. Słynne hasło, iż idziemy “Po dawnych blask” już dawno się zdewaluowało, nie ma tych którzy tak to definiowali, którzy tak chcieli chyba całe społeczeństwo zmobilizować do tego, żeby iść w tym kierunku. Po 25 latach wróciliśmy na ten centralny poziom, czyli do 1. Ligi i też grało wtedy ośmiu wychowanków Stali Mielec z SMS-u, gdzie wtedy była jedna Akademia, jeden klub i wszyscy nie zastanawiali się co będzie lepsze dla mnie, tylko po prostu szli tam, gdzie mogli poświęcić temu życie sportowe, ambicje. Byli szkoleni w jednym programie szkoleniowym, dawało to efekty. Młodzież jeszcze niedawno - bo to wbrew pozorom było niedawno - zdobywała złoty medal mistrzostw Polski, srebrne medale mistrzostw Polski, brązowe medale mistrzostw Polski. Nasi zawodnicy grali w reprezentacji Polski, nie tylko w reprezentacji Podkarpacia. Dzisiaj ciężko jest znaleźć naszych zawodników w reprezentacji Podkarpacia i to nie jest tylko ich wina.
Co jest w tej chwili największym problemem w grze w Stali Mielec? Czego jej najbardziej brakuje?
Dzisiaj mówimy o sytuacji, gdzie mamy zespół roztrzęsiony. Najlepszym dowodem są te czerwone kartki, które sypią się jak z rogu obfitości, czyli jednak ambicji nie brakuje. Natomiast myślę, iż tej boiskowej rozwagi, tej inteligencji boiskowej brakuje. Widzieliśmy wczorajszy mecz Barcelony [rozmowa przeprowadzana 26.11 przyp.red.], gdzie zawodnik dostaje - przepraszam za wyrażenie - głupią kartkę za dyskusję z sędzią, gdzie nie ma żadnego argumentu, żeby tę dyskusję wygrać. Za chwilę fauluje, wylatuje z boiska, osłabia zespół i tak to wygląda. I na roztrzęsionych, niepewnych siebie zawodników wygląda w tej chwili zespół Stali, to na pewno nie pomaga. Decyzja klubu, decyzja pana prezesa, żeby podziękować Krystianowi Getingerowi - który mógł być sztandarową postacią, mógł być właśnie tym zawodnikiem, wokół którego by się scaliło wszystko, który miałby ten autorytet w drużynie, nie byłby zawodnikiem anonimowym - była zbyt wczesna.
Czy zatem drużynie brakuje w tej chwili liderów?
Na pewno tak, bo widzimy przy takiej rotacji, jaka się odbywa co roku, przy pozyskiwaniu,odchodzeniu z tego klubu kilku zawodników jaka jest potrzeba kogoś, kto tu jest, kto wie jak ten klub funkcjonuje, jakie są zasady, który siądzie z nowym zawodnikiem i powie - Słuchaj, w tym klubie jest tak i tak, ale tu ci pomożemy, tu ci drużyna zrobi wszystko, żebyś tu się dobrze czuł. Ja pamiętam okres, kiedy w jednym z czołowych klubów naszej Ekstraklasy grał mój były zawodnik i powiedział - Trenerze, jaka może być nić porozumienia, jak my mówimy siedmioma językami w szatni. Z tylu regionów świata byli zawodnicy, łącznie z Ameryką Południową. Dzisiaj mamy piłkarzy pewnie dobrych, bo trudno powiedzieć, iż to są źli zawodnicy, ale z różnych klubów, szkoleni w innych systemach, którzy mają inną wizję, czy realizowali do tej pory inną wizję gry i potrzeba czasu, żeby to scalić, żeby to zbudować, żeby przekonać do pewnych rzeczy i myślę, iż takie nazwisko jak Getingera by było w tym momencie bardzo pomocne, ale bardzo łatwo jak się okazuje zrezygnować z zawodnika, natomiast bardzo trudno go zastąpić.
Wspomniał Pan o tych systemach, o tych językach i rzucił mi się do głowy cytat z trenera Djurdjevicia z przed sezonu, który powiedział, iż w klubie za dużo piłkarzy było choćby wypożyczonych, za mało było piłkarzy jak tu ujął - “naszych” - zatem wydaje mi się, iż te problemy były dobrze nazwane tylko źle poszło to później z realizacją planu naprawczego, bo tych nowych piłkarzy wypożyczonych jest sporo, ostatnio połowa składu to bywają także piłkarze zagraniczni.
To są te mądrości piłkarskie z tej praktycznej strony wyciągane. W każdym modelu gry - bo wszyscy dzisiaj powinniśmy pracować według określonego modelu gry, dostosowanego do poziomu i umiejętności zawodników - taka jest idea i ona się nie zmieni długo. Zawsze jest powiedziane, iż trzeba wykorzystywać czynniki środowiskowe swoich ludzi, ponieważ zawodnicy kontraktowi - jak to ich dzisiaj nazwiemy - oni przychodzą i odchodzą. My tu zostajemy, my tu jesteśmy dalej. Każdemu z nas tam w środku serce krwawi, bo do czegoś innego nas Stal Mielec, poziom drużyny, nazwiska które tu były przyzwyczaiły. Dzisiaj gdybym miał wymienić skład Stali Mielec miałbym ogromne problemy i to pokazuje tę różnicę. To, iż te zmiany szkoleniowe też nie służą niczemu dobremu, no to też kładzie się cieniem na ludziach, którzy decydują o zatrudnieniu takiego czy innego trenera, bo trener dzisiaj jest tym kołem, tym czynnikiem, który powinien scalać - nie oceniać, nie krytykować - bo to on godzi się na tę pracę i odpowiada za jej wykonanie. Natomiast to, iż trener narzeka, bo czegoś brakuje, czegoś nie ma, to tylko jeszcze bardziej podgrzewa tę atmosferę w środku klubu, a nie łagodzi. Myślę, iż zawodnicy są czasami w takiej sytuacji, iż zastanawiają się i mówią - interesujące kto wejdzie do szatni, kto dzisiejszy trening poprowadzi. Tak to z daleka przynajmniej wygląda. Tam gdzie jest stabilizacja, tam gdzie klub spełnia swoje podstawowe obowiązki, to jest porządek. Proszę zobaczyć, iż Marek Papszun wrócił po roku do Rakowa i to był już zupełnie inny zespół niż ten, który on rok wcześniej zostawił. Dzisiaj możemy mówić, iż Raków trochę gorzej, inaczej i tak dalej. Bo priorytety się zmieniły, część zawodników odeszła za trenerem, część przyszła z nowym trenerem i Marek po roku jak wrócił, to ja podejrzewam, iż na pierwszych zajęciach nie poznawał tego zespołu i choćby przy tej klasie trenera, przy tej klasie zawodników jakich Raków pozyskuje, bo Raków transferuje zawodników, nie wypożycza, nie bierze na jakiś okres, tylko kupuje. Mimo wszystko ten proces odbudowania pozycji zespołu tej klasy jest dłuższy niż by się wydawało. Kolejny przykład - Legia. Wszyscy zazdroszczą możliwości, warunków pracy w tym klubie, a wyników jak nie było, tak nie ma. Rozbicie zespołu nie jest skomplikowaną sprawą, zbudowanie zespołu to już są mistrzostwa świata.
Jednakże wokół wszystkich tych negatywów, o których rozmawiamy, jeżeli chodzi stricte o transfery, jest też mimo wszystko kilka takich, za które można by zarząd pochwalić. Mam na myśli przede wszystkim Pawła Kruszelnickiego. Czy zgodziłby się Pan, iż to jest ten zawodnik, który w tej chwili ciągnie ten zespół do przodu?
W każdym zespole ktoś się musi pokazać, wyróżniać, nie ma innej możliwości. Pytanie czy to jest ciągnięcie zespołu na potrzeby środowiska, miasta, klubu, kibica, czy samego zarządu. Pamiętamy w zasadzie pół roku temu to nieszczęście, spadliśmy z Ekstraklasy, ale powiedzmy opinia była taka, iż budujemy nowy zespół i robimy wszystko, żeby ten zespół po roku awansował do Ekstraklasy. Słowa rzucone na wiatr w tym momencie. Kupiono nas tymi słowami, czekamy, przyglądamy się i tak dalej. Idzie to w złą stronę. Ja już powiedziałem zimą ubiegłego roku, iż sprzedanie Shkurina to jest misja samobójcza. jeżeli się ma napastnika, który gwarantuje tę ilość bramek, a za bramkami idą punkty, to nie można podejmować ryzyka. Być może to względy finansowe zadecydowały o tym, iż trzeba było najlepszego strzelca sprzedać, ale to pokazuje jak to się odbiło na tym, co drużyna prezentowała na wiosnę. I ten marazm tak naprawdę trwa już rok czasu, bo my dzisiaj mówimy, iż nieźle, iż poprawnie, iż w niektórych aspektach, elementach - nie! To już jest rok marazmu, niemocy, spadku z Ekstraklasy. Jeszcze jesteśmy nad strefą spadkową, pytanie, czy będzie tendencja do tego marszu w górę, czy niestety kolejna tendencja spadkowa bo wiemy z czym to się wiąże. Tu może przy czarnym scenariuszu być tak, iż możemy zaczynać tak jak 25 lat temu od jakiejś niskiej ligi. Wiadomo czym to grozi - spadkiem zainteresowania i urwaniem wszystkich kontaktów jakie do tej pory były. Ja dzisiaj jestem bardziej pesymistą niż optymistą nie znając oczywiście realiów pracy klubu od środka, jakie są finanse, jakie są możliwości, jakie są zabezpieczenia, ale ten rok to nie runda. Ten rok pokazuje, iż było wszystko źle prowadzone i tragicznie jest zakończone. Wszyscy liczymy na następny rok, iż przełamanie i tak dalej. Chociaż jestem pesymistą to patrzę, iż być może kolejny cud się również i w Mielcu wydarzy.
Jak ocenia Pan dotychczasową kadencję trenera Mamrota? Za co można go pochwalić, a za co można zganić?
Na pewno myślę, iż sam trener Mamrot w tej chwili raczej próbuje coś zrobić, czy mu się to udało? Oczywiście dzisiaj specyfika pracy trenerów jakbyś tak popatrzył na ilość szkoleniowców siedzących w domach, mających tę licencję UEFA Pro, no to są ograniczone możliwości pracy, bo zespołów potrafiących spełnić oczekiwania trenerów nie jest tak dużo, więc jeżeli pojawia się propozycja pracy, no to każdy trener decyduje się, mówi - A jakoś damy radę, ułożymy to. Dopiero wchodząc do tej rzeki widzi, iż ta głębokość i te wiry w tej rzece okazały się groźniejsze niż to z daleka wyglądało. Myślę, iż on w tej chwili musi mieć czas, żeby spróbować przez ten okres transferowy przejść, mówię o zimowej przerwie, żeby spróbować kogoś ściągnąć, bo czasami jedno nazwisko może dużo odmienić - taki Bartek Nowak, jak odmienił parę lat temu grę Stali Mielec. Być może potrzeba jednego, dwóch takich zawodników do tej drużyny, która nie jest w stanie - jak się okazuje - sama dźwignąć tego, wziąć to na swoje barki i utrzymać się w tym momencie w tej 1. Lidze. Być może ktoś doświadczony, być może ktoś, kto będzie miał jakiś wpływ, kto będzie autorytetem dla tych zawodników. Ja nie mówię tu o rewolucji, iż trzeba cały zespół wymienić, bo nie, tak to nie działa również. Natomiast mądra polityka, mądre posunięcia tu są potrzebne. Pamiętam przyjście Bartka Nowaka, o którym wspomnieliśmy, bo dzisiaj z tej drużyny, która awansowała do 1. Ligi on ma na koncie tytuł mistrza Polski. Pamiętam, iż jak on przychodził to były zapytania - Nie, no on się w Miedzi nie może przebić, dawano mu szansę i nie poradził sobie, po co go tu? - ja natomiast uważam po tym okresie pracy z Bartkiem, iż to jest choćby dzisiaj zawodnik taki, który mógłby być sprawdzony w reprezentacji Polski. Nie gwarantuję, iż on by sobie poradził i dał radę, ale ja myślę, iż on swoją grą, tym co robił w Rakowie, co teraz robi w GKS-ie Katowice zasłużył na to, żeby taką szansę dostać. Oczywiście czas też biegnie nieubłaganie, Bartek to już też jest zawodnik po trzydziestce, więc to jest też skomplikowana sprawa żeby próbować takiego zawodnika, ale na przykład gdyby była możliwość ściągnięcia Bartka do Stali Mielec z powrotem, to ja bym pierwszy podniósł ręce, żeby takiego zawodnika tutaj wrócić. Zawodnika znającego realia, wiedzącego na co może liczyć, wiedzący wokół jakich ludzi będzie grał.
Bartka raczej teraz Stal Mielec nie wyjmie z Katowic. [Śmiech]
Na pewno nie! [Śmiech]
To od razu dopytam, co wtedy miał Bartek Nowak, iż zdecydowaliście się go sprowadzić, w tej Miedzi tak jak Pan mówi, nie szło mu wtedy za dobrze.
Nie szło, my natomiast wtedy nie mogliśmy go ściągnąć za pieniędzę, bo byliśmy bardzo biednym zespołem, bardzo biednym klubem i na pewno pieniądze nie grały roli. Mało tego, Bartek jeszcze musiał zrezygnować z części pieniędzy w Miedzi. Powiedziałem mu, iż tylko w takim momencie będzie mógł tu trafić, kiedy on przyjdzie z kartą na ręku, bo my nie jesteśmy w stanie go wykupić. Oczywiście u nas w Polsce jest tak, iż klub nie korzysta z usług zawodnika, ale jak pojawi się ktoś, kto chciałby go przejąć, to pojawia się suma z sufitu, bo okazuje się, iż to jest fantastyczny zawodnik. No i Bartek wielki szacunek ode mnie, iż zrezygnował z tych pieniędzy, których klub mu jeszcze nie wypłacił i zdecydował się przyjść do nas tylko dlatego, iż dostał gwarancję grania w podstawowym składzie. Natomiast ja wiedziałem, iż ja wiele nie ryzykuję, bo jego umiejętności były ponadprzeciętne.
Skąd o tym wiedzieliście?
Trener to jest taka funkcja, gdzie tak jak wy szukacie newsów, tak my szukamy zawodników. Na meczu, na sparingu, czasami w rozmowach między trenerami, na przykład - Wiesz co? W Miedzi jest fajny zawodnik, który nie dostaje szansy, a moim zdaniem powinien grać w lidze.
Pamięta Pan kto go Panu polecił?
Ja już sobie tego nie przypomnę, bo lata lecą, tych rozmów było setki. One zresztą dalej są, oczywiście iż tak. Ja słyszę dzisiaj w SMS-ie, jak trenerzy, już nowe pokolenie trenerów rozmawia dokładnie tak samo. Czyli według tych starych, dobrych, sprawdzonych wzorów. Bardzo dużo sygnałów przychodziło od sędziów, którzy na lokalnych boiskach - nie ekstraklasowych - prowadzili mecze i mówili - Trener, ty się zainteresuj, sędziowałem mecz i kurde, jaki tam jest chłopak. Nie od razu się jedzie oczywiście, dzwoni się do jakiegoś trenera i się to sprawdza. Proszę zobaczyć, iż myśmy wytransferowali teraz z SMS-a chłopaka. Ukończył siódmą klasę szkoły podstawowej w czerwcu i poszedł do akademii do Rakowa Częstochowa. Nie zainteresowała się Stal Mielec, a nie przesadzę, iż biła się Legia i Raków o niego. Myślę, iż będzie to zawodnik naprawdę dużej klasy - lewa noga, stałe fragmenty, taki Włodek Ciołek. Ty nie masz prawa znać z go boiska, ale gdzieś tam we fragmentach i nazwisko na pewno ci przemknęło. Czyli zobacz, choćby te kluby ekstraklasowe i to te wielkie, bo o Legii będziemy mówić jak o utytułowanym klubie. Raków w tej chwili no mistrzostwo Polski, wicemistrzostwo Polski na koncie i klub, który ma ogromne aspiracje i też w taki sposób pozyskuje zawodników. Czyli te metody się wiele nie zmieniły, tak jak ja spojrzałem na Bartka Nowaka i stwierdziłem, iż to jest zawodnik, jakiego mi w zespole brakuje. Ja później nie musiałem nikomu tłumaczyć dlaczego i tak dalej.
Wracając do trenera Mamrota, może kontrowersyjnie, ale czy on powinien bać się o swoją posadę?
Trudno mi na tak zadane pytanie odpowiedzieć, dlatego iż nie znam zasad panujących w tej chwili w klubie, co do decyzji podejmowanych. W zasadzie dowiaduję się, tak jak każdy kibic z komunikatu i trudno mi powiedzieć, co tu się będzie dziać.
Może uzupełnię to troszeczkę o jedną tezę prezesa Klimka, o której powiedział na konferencji po zwolnieniu trenera Djurdjevicia i przy zatrudnianiu właśnie trenera Mamrota, iż trener jest tak dobry, jak jego kilka ostatnich spotkań. Kilka ostatnich spotkań trenera Mamrota, to jest sześć meczów bez zwycięstwa. Tak więc w teorii się łapie pod to, żeby zastanowić się nad jego pozycją. Chociaż czy on jest w pełni winien tego, w jakiej sytuacji jest Stal Mielec?
Zawód trenera jest dla kogoś kto w nim nie pracował zagadką. Najłatwiej się nie zgodzić nawarunki i propozycje podjęcia pracy. Jak się godzisz, bierzesz wielką część odpowiedzialności na siebie, bo po prostu skoro się podjąłeś, to uznałeś, iż to jest miejsce dla ciebie, dasz radę i są ku temu możliwości. Chociaż czasami ta sytuacja nas przerasta. Dzisiaj działają agenci trenerów, są prezesi, te umowy są skomplikowane, tam za tym idą spore pieniądze, odszkodowania. To nie jest tak łatwo trenera dzisiaj zwolnić jakby się wydawało, bo dopiero poprzednikowi musieliśmy wypłacić jakieś pieniądze i z tym wiemy, różnie bywa. To chyba nie o to chodzi, żeby to roztrząsać w tym momencie, natomiast ja jeszcze raz powtarzam, zatrudniając trenera, zarząd, prezes też bierze na siebie dużą odpowiedzialność. Okazuje się, iż najłatwiej zwolnić trenera. Pytanie najtrudniejsze, czy to trener był tym najbardziej winnym w takiej sytuacji.
Próbując wziąć Stal w obronę spojrzałbym na Puszczę Niepołomice, czyli klub, który w zeszłym sezonie również spadł z Ekstraklasy, również nie ma najwyższego budżetu, również tak jak Stal Mielec musiał przejść całkowitą przebudowę swojej kadry i na dzisiaj zajmuje ledwie jedno miejsce wyżej w tabeli i ma 5 punktów więcej. Czy Puszcza zrobiła coś lepiej, iż ma tych oczek więcej? Czy po prostu taki los czeka, taki zespół jak Stal czy Puszcza. Może biało-niebieskich zabrakło po prostu szczęścia?
Zgoda, tylko ja myślę, iż gdyby Stal miała dzisiaj tych 5 punktów więcej, to nie rozmawialibyśmy pewnie w taki sposób, prawda? To co się wydarzyło w Puszczy przerosło ją, to było ponad stan. Zarówno jeżeli chodzi o bazę, ale i wszystko co było związane z Puszczą. Trafiła się Ekstraklasa, co zawsze jest marzeniem każdego zawodnika, działacza, trenera. I to się w Puszczy wydarzyło, tego już nikt im nie zapomni i raczej będą dążyć do tego, żeby iść w takim kierunku niż budować jakiś zespół na lokalne warunki. Puszcza pozbyła się również, nie ze swojej winy oczywiście napastnika dokładnie w takim samym okresie jak Stal Mielec. Ten napastnik [Kamil Zapolnik przyp.red.] poszedł z Ekstraklasy do 1. Ligi, do Termaliki i również to spowodowało, iż z poukładanego zespołu z zawodnikiem, który potrafił to sfinalizować, raptem zrobiła się pustka z przodu. Kolejna sprawa, Tomek [Tułacz przyp.red,] zdecydował się na szaleńczy z punktu widzenia trenerskiego ruch. Na rok przed awansem do Ekstraklasy oni wymienili bodajże 15 zawodników, to była drużyna, która szła przez wiele lat cały czas na tym samym poziomie. Balansowali nad strefą spadkową, w drugiej rundzie się jednak odbili i będę patrzył czy Tomek to samo zrobi w rundzie wiosennej tego sezonu. jeżeli to się potwierdzi, to znaczy, iż oni działają według dobrego planu. Liczą się, iż z tym będą kłopoty, problemy i tak dalej. U Tomka pierwsza runda była po tych przebudowach zawsze taka nerwowa i nieszczególna. Ja powiedziałem, iż u nas to już jest pełen rok, bo pół roku w Ekstraklasie i teraz pół roku 1. Lidze. I dalej tego światełka w tunelu nie widać.
Może właśnie jednak ten plan Stal ma, tylko my go nie dostrzegamy. Mam na myśli to, iż przebudowano przed sezonem zespół, pierwsza runda na przetarcie i w tej drugiej celują w solidne punktowanie. Tylko, iż włodarze zmienili międzyczasie jeszcze trenera, czyli poniekąd wywrócili tę strategię, którą sobie układał w głowie poprzedni szkoleniowiec. Nie wiem czy można to podpiąć, ale jakiś to też scenariusz jest.
Proces budowania zespołu nie polega na zburzeniu domu i budowaniu go od dołu. Muszą zostać jakieś kotwy, jakieś punkty zaczepienia, coś, gdzie da się to przykleić. Dlatego ja myślałem, iż wychwalany pod niebiosa przez wiele lat zawodnik Krystian Getinger zostanie i wokół niego będziemy odbudowywać. Ja wcale nie wyznaczam mu roli i funkcji, iż on ma grać na tej czy na tej pozycji, bo to by dopiero pokazało to, co my jesteśmy w stanie tutaj wokół niego zbudować. Sam wiesz, na przykład Getinger by zadzwonił do kogoś z Dębicy, do jakiegoś dobrego zawodnika - Słuchaj przyjdź do nas, bo potrzebny nam jesteś. To zupełnie inaczej wygląda. To zupełnie ma inną wartość.
My jak awansowaliśmy do 1. Ligi, to my nie mieliśmy pieniędzy. Awansowaliśmy wiesz dlaczego? Bo ta drużyna chciała. Oni byli niechciany, czy lekką ręką oddany Żubrowski z Korony Kielce, Bartek Nowak pożegnany z Miedzi Legnica. Tu została stworzona atmosfera, warunki do tego. Raptem zaczęli grać, zaczęli prezentować dobrą piłkę, a było kiedyś takie El Clasico, gdzie po słabym meczu Barcelona zremisowała z Realem. I my poszliśmy do takiej kawiarenki gdzie zawsze się kibice spotykali. Graliśmy mecz właśnie nomen omen z Polonią Bytom, gdzie do przerwy prowadziliśmy 3-0 i deklasacja była. Po przerwie wychodzimy na mecz i Polonia w ciągu 15 minut odrabia trzy bramki i jest 3-3. I - przepraszam za wyrażenie - zgłupieliśmy sportowo, nie wiedzieliśmy co się dzieje, skąd to się wzięło. I raptem Żubrowski z 30 metrów strzela w samo okienko, wygrywamy ten mecz 4-3. Idziemy do tej kawiarenki, leci El Clasico, a kibice cały czas rozmawiają o meczu Stali Mielec. Była gra, było wszystko i wynik dla kibica był dobry.
Przed nami jeszcze dwa mecze w tym roku - z Wisłą Kraków oraz Zniczem Pruszków. Każdy musi celować w sześć punktów, ale ile realnie Stal Mielec jest w stanie zdobyć?
Plan trzeba sobie maksimum wyznaczyć, bo z Wisłą też w ostatnim meczu nie wiadomo co się wydarzyło i szok w całym Krakowie, prawda? [Wisła zremisowała 0:0 z Pogonią Siedlce przyp.red.]. Czyli pytanie, czy to jest tendencja zniżkowa, czy to wypadek przy pracy, bo jednak to jest końcówka ligi, różne rzeczy się mogą zdarzyć. Odwrotnie Znicz - raptem pojechał i wygrał [Znicz wygrał z Ruchem Chorzów 2:0 przyp.red]. Oba mecze to jest taka loteria. Ja myślę, iż jeżeli chcemy trzy punkty ugrać w tych dwóch meczach, no to trzeba co najmniej jeden mecz wygrać, no i taki plan musi być. jeżeli by się dało z tego drugiego wyciągnąć remis, to byłby szczyt szczęścia już w tym momencie, ale tak jak mówię, w sporcie trzeba być chytrym. Jakby zapomnieć o problemach, brakach, skupić się tylko na tych dwóch meczach, to myślę, iż szczególnie na Wisłę nie trzeba się mobilizować szczególnie - to lider, to drużyna, która tylko patrzy do góry, nie ogląda się do tyłu. Być może trochę tą Stal zlekceważy, chociaż też powiem tej Wiśle się grało w ostatnich latach dobrze ze Stalą Mielec i tego się trochę obawiam. Natomiast no broń Boże, nie odbieram Stali możliwości sprawienia giga sensacji, bo to by była giga sensacja - punkty są nam jednak potrzebne jak tlen.





![KORONA KIELCE – CRACOVIA KRAKÓW [RELACJA]](https://radiokielce.pl/wp-content/uploads/2025/11/MGL2143.jpg)
![Koncert Troszyna! KS CK zdeklasował Świt [WIDEO]](https://www.eostroleka.pl/luba/dane/pliki/sport/2025/img_5407.jpg)




![To nie fotomontaż. Niewiarygodna parada rywala Szczęsnego [WIDEO]](https://sf-administracja.wpcdn.pl/storage2/featured_original/692b217e7f5ec0_17448596.jpg)
![Kane miał dogodną okazję. Wtedy do akcji wkroczył Polak [WIDEO]](https://sf-administracja.wpcdn.pl/storage2/featured_original/692b2080c97711_98795553.jpg)




