Jarmark Wielkanocny czy bazar rodem z lat 90.? Mieszkańcy: „To nie ten poziom”

2 godzin temu

Miasto zapowiadało wydarzenie jako wiosenne miasteczko pełne tradycji, rękodzieła i kulinarnych atrakcji. W programie znalazły się warsztaty, koncerty i animacje dla dzieci, a przestrzeń podzielono na strefy tematyczne, m.in. kulinarną i góralską. W teorii – wszystko, czego można oczekiwać od świątecznego jarmarku.

W praktyce – zdaniem wielu odwiedzających – efekt jest daleki od ideału.

Najwięcej kontrowersji budzi dobór wystawców. Obok stoisk z jedzeniem i dekoracjami pojawiły się punkty oferujące odzież czy zabawki, które – według krytyków – nie mają nic wspólnego z wielkanocną tradycją ani charakterem wydarzenia.

– Rozumiem różnorodność, ale to wygląda jak przypadkowy bazar, a nie jarmark świąteczny w centrum dużego miasta – mówią mieszkańcy.

Pojawiają się też porównania do innych miast, takich jak Wrocław, Gdańsk czy Toruń, gdzie – zdaniem odwiedzających – jarmarki są bardziej spójne, dopracowane i konsekwentne w doborze wystawców. Wskazywany jest także przykład Muzeum Rolnictwa w Szreniawie, gdzie wydarzenia tematyczne mają wyraźnie określony charakter i klimat.

Krytycy zwracają uwagę, iż problem nie leży w samej idei jarmarku, ale w jego realizacji. Ich zdaniem zabrakło selekcji i dbałości o jakość stoisk, co wpływa na odbiór całego wydarzenia – szczególnie w tak reprezentacyjnym miejscu jak Plac Wolności.

Z drugiej strony, jarmark „przyciąga” spacerowiczów i rodziny z dziećmi, a część odwiedzających docenia możliwość spędzenia czasu w świeżym powietrzu i skorzystania z przygotowanych atrakcji.

Jedno jest pewne – tegoroczna edycja wydarzenia wywołała dyskusję o tym, jak powinny wyglądać miejskie jarmarki i czy Poznań nie powinien postawić wyżej poprzeczki przy organizacji tego typu imprez.

Idź do oryginalnego materiału