Jarosław Wasik: Serce polskiej piosenki bije w tym muzeum już dziesięć lat

1 godzina temu

Anna Konopka: – Idea stworzenia Muzeum Polskiej Piosenki przez miasto Opole narodziła się już w 2007 roku. Od początku zakładano, iż będzie dokumentować i popularyzować polską piosenkę. Jednak dopiero w 2016 roku instytucja w pełni ożyła – wraz z otwarciem wystawy stałej, której 10-lecie właśnie świętujemy.

Jarosław Wasik: – Siedziba muzeum od początku wydawała mi się jedynym adekwatnym wyborem, choć początkowo nie dla wszystkich było to oczywiste. Turyści odwiedzający Opole niemal zawsze zaczynają zwiedzanie od amfiteatru – mają to choćby w pakietach turystycznych. Wielokrotnie słyszeliśmy, iż sama wizyta na kultowej festiwalowej scenie, znanej z telewizji przez dekady, to za mało, by specjalnie przyjechać do Opola. Teraz jest pełen pakiet: można zobaczyć amfiteatr, a potem zanurzyć się w historii polskiej piosenki i opolskiego festiwalu. Dlatego nie wyobrażam sobie innej lokalizacji dla naszej ekspozycji.

– Atrakcyjność Opola dla turystów znacząco wzrosła.

– Zdecydowanie. Potwierdza to choćby fakt, iż chwilę po otwarciu, w 2016 roku, otrzymaliśmy tytuł „Najlepszy Produkt Turystyczny” od Opolskiej Regionalnej Organizacji Turystycznej oraz Certyfikat Polskiej Organizacji Turystycznej.

– Worek nagród na start…

– To było ogromne wyróżnienie. Z marszu trafiliśmy do dziesiątki najlepszych miejsc turystycznych w Polsce. Sam pomysł był znakomity: w stolicy polskiej piosenki powstało Muzeum Polskiej Piosenki. Choć wydawało się to oczywiste, minęło wiele lat, zanim muzeum faktycznie powstało.

– Ekspozycja w opolskim muzeum jest jednak unikatowa nie tylko w skali kraju?

– Po pierwsze, wiele osób sądzi, iż ze względu na nazwę jesteśmy finansowani przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Tymczasem to miasto Opole wzięło na siebie ciężar utrzymania przedsięwzięcia o ogólnopolskim charakterze – i często to podkreślam.

Po drugie, takiego miejsca nie ma w Polsce, a w Europie jest ich bardzo niewiele. Najczęściej są to muzea monograficzne, poświęcone konkretnym zespołom – jak ABBA w Sztokholmie czy The Beatles w Liverpoolu. Zdarzają się muzea dedykowane gatunkom, np. muzyce klasycznej czy jazzowej. Nie znam instytucji poświęconych wyłącznie piosence. Nie istnieje muzeum piosenki greckiej w Atenach ani muzeum piosenki hiszpańskiej w Madrycie. Są świetne muzea muzyczne, jak to w Maladze, które często polecam – oferuje kameralne koncerty flamenco. Ale to muzeum muzyki, nie piosenki.

– Nasza instytucja jest więc godna pozazdroszczenia w skali europejskiej.

– Myślę, iż m.in. dlatego w 2019 roku otrzymaliśmy nagrodę Živa Award w kategorii kreatywność. Nominowano ponad dwadzieścia muzeów z państw słowiańskich. Z tego, co wiem, kapitule szczególnie spodobała się koncepcja naszego Edukacyjnego Studia Nagrań.

– Dlaczego studio jest niezmiennie tak oblegane?

– Ostatnio ogromną popularnością cieszą się warsztaty w studio. Korzystają z nich przedszkolaki, uczniowie, ale także fundacje i stowarzyszenia. Kilka razy zorganizowano tam choćby urodziny – studio można wynająć komercyjnie, a rodzice chętnie z tej opcji korzystają. Dzieci są pod opieką realizatora i prowadzącego zajęcia.

Fundujemy również nagrody w formie sesji nagraniowych m.in. na Studenckim Festiwalu Piosenki w Krakowie i na Przeglądzie Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu. Laureaci często mają w Opolu swoje pierwsze profesjonalne nagrania.

– To w skrócie: na co może liczyć ktoś, kto jeszcze nie był w muzeum?

– Przede wszystkim na podróż przez historię polskiej piosenki – od dwudziestolecia międzywojennego po współczesność. Najstarsze materiały wideo pochodzą z lat 30. XX wieku, z archiwalnych filmów znanych z cyklu „W starym kinie”. Najnowsze teledyski pozyskujemy od firm fonograficznych.

– Można tu czytać, słuchać i oglądać…

– A także nagrywać piosenki czy wirtualnie przebierać się w kostiumy. Już niedługo stanie u nas specjalna budka nagraniowa, sfinansowana dzięki programowi „Projektowanie uniwersalne kultury”.

– Dla kogo będzie ta budka?

– Od początku jesteśmy przyjaźni osobom z niepełnosprawnościami – mamy dźwig, obniżone tablety, asystentów. Teraz będziemy jeszcze bardziej dostępni, m.in. dla osób poruszających się na wózkach. Będzie można wjechać do budki i nagrać piosenkę. Ta możliwość pojawi się już jesienią.

– A najcenniejsze eksponaty muzeum?

– 19 listopada otworzymy nową wystawę złożoną z bogatej kolekcji płyt, zdjęć, nagród, kalendarzy i innych pamiątek przekazanych przez byłą menadżerkę Jerzego Połomskiego. Ekspozycję projektuje znany architekt Krzysztof Miruć.

Dzięki Arturowi Wolskiemu mamy w zbiorach 300 rękopisów tekstów znanych autorów – wielu z nich już nie żyje. Specjalnie dla muzeum teksty odręcznie napisali m.in. Wojciech Młynarski, Stanisław Soyka i Kora. Mamy też wiele instrumentów – przed śmiercią Wojciech Trzciński przekazał nam pianino, na którym skomponował „Psalm stojących w kolejce” i inne przeboje.

– Muzeum stało się również miejscem wielu wydarzeń kulturalnych, w tym cykli uwielbianych przez najmłodszych.

– Od początku czujemy misję i odpowiedzialność. Edukacja muzyczna w szkołach jest niestety bardzo zaniedbana. Uważamy, iż naszym obowiązkiem jest kształcenie – jak czasem żartuję – słynnej opolskiej publiczności.

– Jak opisać ostatnie dziesięć lat w liczbach?

– Odwiedziło nas 325 tysięcy osób. Zorganizowaliśmy 2300 warsztatów i lekcji muzealnych dla przedszkolaków, uczniów i seniorów. Przygotowaliśmy 26 wystaw czasowych i 8 plenerowych. Za nami konferencje naukowe – m.in. o disco polo oraz o KFPP z okazji 60-lecia festiwalu.

Z Telewizją Polską wyprodukowaliśmy 143 odcinki programu „Muzeum Polskiej Piosenki, czyli historia jednego przeboju”. Odbyły się 44 edycje Małej Akademii Piosenki i 27 edycji Małej Akademii Instrumentów.

– Te dwa cykle stały się szczególnie popularne. W czym tkwi ich sukces?

– Małą Akademię Piosenki już zakończyliśmy, ale idea pozostaje podobna. Wcześniej zapraszaliśmy wokalistów – gościliśmy m.in. Natalię Kukulską, Anitę Lipnicką, Renatę Przemyk, Cezika czy Kubę Badacha.

Przez najbliższe półtora roku Małą Akademię Instrumentów będą prowadzić muzycy. Projekt otrzymał dofinansowanie z ministerstwa. Młodzi poznają instrumenty i prawdziwe sławy – byli u nas m.in. wybitny pianista Marcin Wasilewski oraz Czesław Mozil, który prezentował dzieciom możliwości akordeonu.

– Jak urodziny, to życzenia. Jakie ma dyrektor?

– Od kilku lat rozmawiam z Natalią Kukulską o stworzeniu wystawy o Annie Jantar. Liczę, iż się uda. Myślimy też o ekspozycjach czasowych poświęconych współczesnym artystom, ale na razie nie zdradzę nazwisk.

– A co z samym obiektem? Choć muzeum jest supernowoczesne i pełne multimediów, publiczność zawsze oczekuje nowości.

– Musimy przeprowadzić modernizację – technologie gwałtownie się starzeją. Dekada to w multimediach bardzo dużo. Wiele sprzętów już wymieniliśmy dzięki programom ministerialnym. Teraz czekamy na rozstrzygnięcie konkursu o fundusze unijne. jeżeli będzie pozytywne, wymienimy ekrany, oświetlenie na nowoczesne i energooszczędne oraz przede wszystkim system odsłuchowy (audioprzewodnikowy). Potrzeba na to około 3 mln zł. Choć to duże przedsięwzięcie, remont byłby sprawny – szacujemy, iż potrwa kilka miesięcy. Trzymajcie za nas kciuki.

***

Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydanie

Idź do oryginalnego materiału