To jedna z tych informacji, które kibice CHKS Chełm chcieli usłyszeć. Jędrzej Gruszczyński zostaje w drużynie, a to oznacza, iż zespół zachowuje jednego ze swoich najważniejszych zawodników.
Nie będzie przesadą stwierdzenie, iż zdrowy Gruszczyński to gwarancja jakości. Miniony sezon nie rozpoczął się dla niego idealnie. Kontuzja zwolniła rozpędzonego libero, ale kiedy wrócił na parkiet, bardzo gwałtownie udowodnił, dlaczego od lat uchodzi za jednego z najlepszych specjalistów na swojej pozycji.
Im bliżej końca sezonu, tym bardziej przypominał zawodnika, którego kibice doskonale znają. Pewny w przyjęciu, błyskawiczny w obronie i zawsze tam, gdzie wydawało się, iż piłka za chwilę dotknie parkietu.
To właśnie wtedy przeciwnicy przekonali się, jak trudno zdobywać punkty przeciwko CHKS-owi.
Legendarny komentator siatkarski Wojciech Drzyzga często powtarza, iż w siatkówce trzeba „dobić się do pomarańczowego”. W końcówce poprzedniego sezonu rywale mieli z tym ogromny problem. Piłka wracała raz, drugi, trzeci, a za większością tych obron stał właśnie Jędrzej Gruszczyński.
Są statystyki, których nie da się zmierzyć. Nie pokażą ich tabelki ani arkusze z liczbami. To spokój, jaki daje całej drużynie libero. Świadomość rozgrywającego, iż przyjęcie będzie dokładne. Pewność środkowych i skrzydłowych, iż choćby po trudnej zagrywce akcja będzie mogła być kontynuowana.
To wartość, której nie da się przecenić.
Przed CHKS-em drugi sezon w TAURON Lidze. Po udanym utrzymaniu w debiutanckich rozgrywkach nikt w Chełmie nie zamierza zadowalać się samą obecnością w elicie. Klub chce zrobić kolejny krok, a do tego potrzebni są doświadczeni liderzy.
Gruszczyński bez wątpienia do nich należy.
Jeżeli będzie zdrowy, ma wszystko, aby należeć do absolutnej czołówki ligi. Refleks, czytanie gry, ustawianie się i niesamowita determinacja sprawiają, iż potrafi wybronić piłki, które wydają się niemożliwe do podbicia.
Nie boimy się postawić odważnej tezy.
Jędrzej Gruszczyński w najwyższej formie to jeden z trzech najlepszych libero TAURON Ligi. A jeżeli utrzyma dyspozycję z końcówki poprzedniego sezonu i ominą go problemy zdrowotne, ma wszelkie argumenty, by walczyć o miano najlepszego zawodnika na swojej pozycji w całych rozgrywkach.
To świetna wiadomość nie tylko dla trenera, ale przede wszystkim dla kibiców. W lidze, w której każdy punkt trzeba będzie wyrywać rywalom, obecność zawodnika o takim doświadczeniu i charakterze może decydować o losach wielu spotkań.
Chełm zachował swoje serce w obronie.
A rywale? Znów będą musieli próbować… dobić się do pomarańczowego.















