Jezioro Białe pełne rodzinnego oddechu

wschodni24.pl 2 godzin temu




Są takie dni w roku, kiedy czas zwalnia. Nie dlatego, iż musi. Dlatego, iż ludzie sami tego chcą.

Nad Jezioro Białe było dziś właśnie tak.

Od rana widać było, iż to nie będzie zwykły dzień. Po świątecznym śniadaniu, po spokojnej rozmowie przy stole i po wyjściu z kościoła, wielu wybrało ten sam kierunek. Nad wodę. Nie dla atrakcji. Dla oddechu.

Błękitna tafla jeziora była niemal nieruchoma. Jakby sama wiedziała, iż dziś nie wypada jej zakłócać tego nastroju. Słońce miękko odbijało się w wodzie, a powietrze miało w sobie coś lekkiego, niemal świątecznego.

Rodziny spacerowały bez pośpiechu. Dzieci biegały po piasku, zatrzymując się co chwilę przy brzegu, jakby chciały sprawdzić, czy woda przez cały czas tam jest. Dorośli rozmawiali ciszej niż zwykle. Może dlatego, iż w takich chwilach nie trzeba mówić dużo.

To nie był tłum. To była wspólnota.

Ktoś usiadł na ławce i patrzył w dal. Ktoś inny zrobił zdjęcie, które pewnie nigdy nie odda tego, co naprawdę było w powietrzu. A jeszcze ktoś po prostu szedł przed siebie, bez celu, ale z poczuciem, iż jest dokładnie tam, gdzie powinien być.

Po obfitym śniadaniu taka aktywność nie była wysiłkiem. Była ulgą. Ruchem, który porządkuje myśli. Ciszą, która koi więcej niż słowa.

Bo święta nie zawsze dzieją się przy stole.

Czasem dzieją się właśnie tutaj. Między wodą a niebem. Między krokiem a oddechem. Między ludźmi, którzy są razem, choćby jeżeli nic nie mówią.

I może właśnie dlatego Jezioro Białe w takie dni staje się czymś więcej niż tylko miejscem.

Staje się chwilą.

Idź do oryginalnego materiału