Jezioro Niedzięgiel wysycha na naszych oczach. Jest gorzej niż rok temu

5 dni temu

Jeszcze rok temu sytuacja w Skorzęcinie budziła poważny niepokój. Dziś można już mówić o regularnie pogłębiającym się kryzysie. Poziom wody w jeziorze Jezioro Niedzięgiel pozostało niższy niż przed rokiem, a obraz, który zastają mieszkańcy i turyści, staje się wręcz symboliczny – molo, które kiedyś kończyło się nad wodą, dziś stoi praktycznie na suchym lądzie. Na jego końcu znajduje się zaledwie kilka centymetrów wody.

To sytuacja, która jeszcze niedawno wydawała się nieprawdopodobna, szczególnie iż miniona zima była stosunkowo sroga. Naturalnym scenariuszem powinno być więc odbudowanie poziomu wód po roztopach. Tymczasem stało się dokładnie odwrotnie – wody pozostało mniej.

Problem, który nie zniknął – tylko się pogłębił

Już rok temu przedsiębiorcy i mieszkańcy alarmowali, iż niski stan wody może oznaczać katastrofę dla lokalnej gospodarki. Ośrodek wypoczynkowy w Skorzęcinie, będący jedną z turystycznych wizytówek regionu, generował w okresie letnim około pół miliona złotych przychodu. Prognozy mówiły o możliwych stratach sięgających choćby 70 procent. Dziś te obawy nie tylko wracają, ale stają się jeszcze bardziej realne.

Brak możliwości korzystania ze sprzętu wodnego, ograniczenia w funkcjonowaniu plaż i infrastruktury rekreacyjnej oraz spadająca atrakcyjność miejsca dla turystów to bezpośrednie konsekwencje sytuacji hydrologicznej. A to oznacza straty nie tylko dla ośrodków wypoczynkowych, ale również dla gastronomii, handlu i całej lokalnej gospodarki opartej na ruchu turystycznym.

Eksperci ostrzegali. kilka się zmieniło

Już na początku 2026 roku temat był przedmiotem eksperckiej debaty. W Witkowie odbyło się spotkanie z udziałem specjalisty z Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej oraz Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy, dr. Bogumiła Nowaka. Już wtedy jasno wskazywano, iż sytuacja jeziora Niedzięgiel jest efektem wieloletnich procesów: zmian klimatycznych, suszy, ale również działalności człowieka. Problem w tym, iż od tamtego czasu nie widać przełomu.

Woda „ucieka” do odkrywki

Jednym z najpoważniejszych czynników wpływających na obniżanie się poziomu wód jest działalność odkrywkowa w rejonie konińskim. choćby nieczynne wyrobiska przez cały czas oddziałują na środowisko. Wypełniająca się wodą odkrywka działa jak gigantyczna „gąbka”, która zasysa wody gruntowe i powierzchniowe z całego Pojezierza Gnieźnieńskiego. Efekt jest widoczny gołym okiem – jeziora tracą wodę szybciej, niż są w stanie ją odzyskać.

To właśnie dlatego choćby intensywne opady czy roztopy nie są w stanie odwrócić trendu. Woda, zamiast zasilać jeziora, odpływa w kierunku wyrobisk.

Ekologia i przyszłość regionu pod znakiem zapytania

Nie chodzi już tylko o turystykę. Spadający poziom wód oznacza zagrożenie dla całego ekosystemu jeziora. Zmieniają się warunki życia ryb, zanika roślinność wodna, pogarsza się jakość wody. To proces, który – jeżeli nie zostanie zatrzymany – może mieć nieodwracalne skutki.

Mieszkańcy nie kryją zaniepokojenia. Wielu z nich podkreśla, iż tak niskiego poziomu wody nie widzieli od dekad. Skorzęcin, który przez lata był jednym z najważniejszych ośrodków wypoczynkowych w Wielkopolsce, dziś stoi przed realnym pytaniem o swoją przyszłość.

Czas decyzji, nie deklaracji

Sytuacja w Skorzęcinie pokazuje, iż problem nie jest chwilowy ani lokalny. To efekt wieloletnich zaniedbań, braku skutecznych działań retencyjnych i niedostosowania gospodarki wodnej do zmieniających się warunków klimatycznych.

Jeśli nie pojawią się konkretne decyzje – zarówno na poziomie lokalnym, jak i centralnym – kolejne sezony mogą wyglądać jeszcze gorzej. Bo dziś nie chodzi już o to, czy poziom wody jest niski. Chodzi o to, czy za kilka lat w ogóle będzie jeszcze co ratować.

Idź do oryginalnego materiału