Kacper Stanek to 18-letni Lubonianin, który w tym roku zdał maturę i ukończył Liceum Ogólnokształcące Mistrzostwa Sportowego w Poznaniu. Reprezentuje klub KS Warta Poznań, a jego dyscypliną jest kajakarstwo klasyczne – a dokładniej kanadyjki. Mimo młodego wieku ma na swym koncie liczne i imponujące sukcesy sportowe. Kacper podzielił się z nami swoimi osiągnięciami, a my z dumą przedstawiamy Państwu jego ścieżkę kariery.
Gazeta Lubońska: Jakie były początki Pana sportowej pasji?
Kacper Stanek: Mój pierwszy kontakt z wodą to po prostu była zabawa, ponieważ jak skończyłem 3 miesiące, mama zabrała mnie na basen, na zajęcia z oswajania z wodą. Można powiedzieć, iż nurkowałem, zanim umiałem chodzić. Na początku podstawówki próbowałem różnych aktywności – były treningi judo i piłka nożna. Wtedy też byłem na pierwszych zawodach i mini turniejach. Pod koniec klasy III do mojej szkoły przyszła trenerka Ewa Bresińska-Krawiec i zaprosiła głównie czwartoklasistów na nabór. Poszedłem razem z nimi i tak już zostałem. Początkowo treningi odbywały się dwa razy w tygodniu i miały głównie charakter świetnej zabawy. Pamiętam pierwsze zejścia na Wartę, gdzie ciekawość mieszała się z lekkim strachem przed wywrotką. Kanadyjka ma to do siebie, iż na początku wywraca się w niej dosłownie każdy. Oczywiście dość długo mogłem pływać tylko z trenerem lub starszymi zawodnikami. Pierwsza samodzielna próba na jedynce skończyła się kilkoma wywrotkami, ale wracałem wtedy bardzo szczęśliwy do domu, iż w końcu udało mi się zrobić ten duży krok.
Gazeta Lubońska: W którym momencie zdecydował Pan zająć się sportem na poważnie?
Kacper Stanek: Przełom nastąpił w momencie, gdy pierwszy raz poczułem, iż zwykły trening po szkole przestaje mi wystarczać i zaczynam tym żyć. Moi starsi koledzy w klubie trenowali częściej. Byli też w klasie sportowej i było im łatwiej pogodzić szkołę z większą liczbą treningów. To był moment, kiedy na zawodach stanąłem na podium i poczułem, iż ten wydatek energii ma sens. Zrozumiałem wtedy, iż kajakarstwo to nie tylko hobby, ale droga, którą chcę iść na sto procent, inwestując w nią cały swój czas i siły. W klasie VII zmieniłem więc szkołę, a plan w klasie sportowej był ułożony tak, iż mogłem przychodzić też na treningi od rana. To była też taka namiastka tego, jak ten sportowy świat wygląda i od tego momentu wszystko nabrało tempa.
Gazeta Lubońska: Jak przebiegała Pana sportowa kariera?
Kacper Stanek: Moim klubem jest niezmiennie Warta Poznań. Pierwsze kroki stawiałem pod okiem trenerów klubowych – na początku była to Ewa Bresinska-Krawiec, a w tej chwili Dariusz Bresinski. To oni ukształtowali moją technikę i nauczyli mnie dyscypliny. Regularnie zacząłem trenować w klasie IV, będąc w podstawówce na poznańskim Dębcu. W klasie 7 miałem zdecydować między sportem a klasą językową. Dostałem się do obu, ale wybrałem sport w SP14. Kluczowa była praca z trenerami, którzy potrafili zauważyć we mnie potencjał na kanadyjkę i przełożyć moją zawziętość na konkretne czasy na wodzie. Każdy sezon to był wyższy szczebel: od zawodów lokalnych, przez mistrzostwa Polski, aż do powołań do Kadry Polski i reprezentowanie Polski na arenie międzynarodowej.
Gazeta Lubońska: Coraz liczniejsze obowiązki i zadania – co na to Pańska rodzina?
Kacper Stanek: Pochodzę z rodziny, w której wsparcie dla pasji sportowych od zawsze było na pierwszym miejscu, choć grafik domowej codzienności bywa niezłą łamigłówką przy licznych sportowych wyjazdach i treningach.
Gazeta Lubońska: Co zadecydowało, iż wybrał Pan sport wodny – kajakarstwo?
Kacper Stanek: Jak poszedłem na próbny trening kanadyjek do mojego obecnego klubu, to od razu wiedziałem, iż to jest to! Kanadyjka ma w sobie coś wyjątkowego – ta pozycja, klęcząc na jednym kolanie, daje niesamowite poczucie siły i kontroli nad łodzią, ale wymaga też idealnej równowagi. Pływanie na kanadyjce jest niezwykle wymagające fizycznie, angażuje całe ciało w zupełnie inny sposób niż tradycyjny kajak. Kiedy łódź idealnie niesie po wodzie po mocnym pociągnięciu wiosła, to uczucie jest nie do podrobienia.
Gazeta Lubońska: Jak wygląda dzień z życia sportowca?
Kacper Stanek: Mój tydzień to ponad 30 godzin treningu – na wodzie, siłowni, ergometrach czy biegach. Zimą mamy także zajęcia na basenie. Dzień zaczyna się wcześnie, bo o 6.30-7 rano. Ranny trening na wodzie lub siłowni, potem szkoła, a po lekcjach od razu drugi trening. czasu w regenerację i naukę zostaje niewiele.
Gazeta Lubońska: Czy trudno łączyć naukę ze sportem wyczynowym?
Kacper Stanek: Czy jest trudno? Bywa ekstremalnie ciężko, zwłaszcza w okresach przygotowawczych do sezonu czy podczas egzaminów. Od dwóch lat miałem przyznany indywidualny tok nauczania i część zajęć realizowałem zdalnie np. podczas wyjazdów na zgrupowania. Wcześniej bywało trudno nadrobić zaległości, jak np. byłem na zgrupowaniu miesiąc, a klasa realizowała materiał w szkole. Indywidualny tok pozwolił mi na solidne przygotowanie się do matury i na bardzo intensywne przygotowania do zawodów międzynarodowych.
Gazeta Lubońska: Czy przy tak intensywnych treningach starcza czasu w życie zwyczajnego nastolatka – spotkanie z przyjaciółmi i inne rozrywki?
Kacper Stanek: Jeśli chodzi o życie towarzyskie – trzeba po prostu zaakceptować wybory. Nie zawsze mam czas na wyjścia ze znajomymi, ale na szczęście moi przyjaciele rozumieją mój tryb życia, a najlepszych kumpli mam w klubie i na zgrupowaniach.
Gazeta Lubońska: Jakie ćwiczenia są szczególne dla uprawianej przez Pana dyscypliny? Na czym polega trening takiego zespołu kajakarskiego, w jakim Pan pływa?
Kacper Stanek: Kanadyjka wymaga gigantycznej siły mięśni głębokich, grzbietu, brzucha i obręczy barkowej, a do tego asymetrycznego wykonywania ruchu. Na siłowni króluje martwy ciąg, przysiady, podciąganie i praca na ergometrach kajakowych. Na wodzie skupiamy się na technice, budowaniu wydolności na długich dystansach oraz dynamice i prędkości na krótkich odcinkach. W osadach na dwójkach czy czwórkach (c2,c4) najważniejsze jest zgranie – musimy czuć swój rytm bez słów. Jeden fałszywy ruch lub ułamek sekundy różnicy w wejściu wiosła do wody i łódź traci prędkość.
Gazeta Lubońska: Jakie cechy charakteru powinien mieć sportowiec wg Pana?
Kacper Stanek: Przede wszystkim nieustępliwość i cierpliwość. Sport wyczynowy to nauka znoszenia porażek i zmęczenia. Trzeba mieć w sobie dużą bezwzględność wobec własnego lenistwa – wstać rano, gdy pada deszcz, jest zimno, a mięśnie bolą po poprzednim dniu. Ważna jest też pokora do pracy i umiejętność skupienia się na celu, choćby gdy wyniki nie przychodzą od razu.
Gazeta Lubońska: Kiedy zaczął Pan odnosić pierwsze sukcesy?
Kacper Stanek: Pierwsze medale na podwórku krajowym pojawiły się jeszcze w kategoriach młodzika i juniora młodszego. Wtedy zdobyłem pierwsze miejsce na c1. Potem były zawody na poznańskiej Malcie i pierwsze Mistrzostwa Polski zakończyły się brązowym medalem. Od tamtego czasu brałem udział w wielu zawodach w Wielkopolsce i całej Polsce na różnych dystansach. Z każdym rokiem apetyt rósł. Największą dumą są dla mnie medale Mistrzostw Polski oraz możliwość reprezentowania kraju z orzełkiem na piersi na arenie międzynarodowej. Moje pierwsze zawody międzynarodowe miały miejsce w Bratysławie w 2024. Wróciłem stamtąd z 3 medalami – dwoma srebrnymi (c2 500m, c2 1000m) i brązowym (c4 500m). To był pierwszy moment, gdy przynależność klubowa przestała mieć znaczenie. Już nie rywalizowałem tylko z kolegami z innych klubów na arenie krajowej, ale mieliśmy stworzyć takie osady, które będą zdobywały medale na zawodach rangi międzynarodowej. Dwa miesiące później, na Mistrzostwach Polski zdobyłem dwa brązowe medale w konkurencjach indywidualnych (c1 500m, c1 1000m). Wysokie noty uplasowały mnie w czołówce krajowej i dzięki temu miałem możliwość reprezentowania Polski na Nadziejach Olimpijskich w Szeged. Pierwsze starty na tej imprezie w 2024 r. nie przyniosły nam jeszcze medali, ale wynieśliśmy z tego wydarzenia cenne doświadczenie i motywację do cięższej pracy. W Szeged, miałem okazję sprawdzić się na różnych dystansach (500m, 1000M) i różnych konkurencjach (c1, c2 i c4). To był czas, gdy mogłem porównać swoje możliwości z tym, co prezentują sobą zawodnicy z innych państw. Każde zwycięstwo, w którym udaje się urwać ułamki sekund od życiówki i stanąć na podium, daje ogromnego kopa do dalszej pracy. Nawiązałem też znajomości z rówieśnikami z Niemiec, Słowacji czy Czech. Podczas takich wyjazdów bardzo przydała się znajomość języków obcych.
Gazeta Lubońska: I tak zbliżamy się do Pana największego dotychczas sukcesu, czyli zdobycia złotego medalu na Mistrzostwach Świata Portugalii w 2025 roku.
Kacper Stanek: Tak, w kolejnym roku, również skupiałem się na obozach kadrowych i klubowych. Wytężona praca przez cały rok zaowocowała powołaniem na Mistrzostwa Świata w Portugalii. Tutaj osiągnąłem swój największy sukces do tej pory. W osadzie c4 zdobyliśmy złoty medal i tytuł Mistrzów Świata! To było niesamowite doświadczenie, którego nigdy nie zapomnę. Nie byliśmy faworytami w tym wyścigu i konkurencja była ogromna. Musieliśmy walczyć w eliminacjach i półfinałach z najlepszymi osadami z całego świata – np. z Węgier, Hiszpanii, Ukrainy, Białorusi. Wspaniale było usłyszeć hymn Polski, stojąc na najwyższym podium, tym bardziej iż był to pierwszy złoty medal dla Polski dla kategorii juniorów.
Gazeta Lubońska: Czy w tym roku walczył Pan o utrzymanie tytułu Mistrza?
Kacper Stanek: W tym roku, po eliminacjach, ponownie zostałem powołany na Mistrzostwa Świata, które odbywały się w Kanadzie, w Halifax. Przygotowania do tych zawodów trwały 3 tygodnie w Ośrodku Olimpijskim w Wałczu, ale do startu wykorzystaliśmy nasze dotychczasowe doświadczenia z poprzednich MŚ oraz wcześniejszych występów na Nadziejach Olimpijskich i Regatach Międzynarodowych w 2024 i 2025 r. Halifax okazał się mniej przyjazny niż Montemor-o-Velho z uwagi na boczne wiatry. Po zaciętej walce na ostatnim metrze pokonaliśmy osadę z Niemiec i zdobyliśmy brązowy medal. Zdecydowanie trudniej było nam bronić tytułu Mistrzów Świata niż wystąpić rok wcześniej jako jedna z drużyn. Niemniej, sporo nas te zawody nauczyły. W końcu z taką presją zmagać się musi niejeden sportowiec. Prawie po 3 tygodniach od wyjazdu do Kanady, stawaliśmy w blokach startowych w Szeged, na Mistrzostwach Europy Juniorów. Niestety, kategoria c4 męska została wycofana, a zamiast tego mogliśmy wystartować w konkurencji c4 mix. Mieliśmy bardzo mało czasu, żeby poćwiczyć osadę w totalnie nowym składzie. C4 mix oznacza udział dwóch chłopaków i dwójkę dziewczyn. Ten start nie przyniósł nam medalu. Przeciwnicy okazali się szybsi, a my znaleźliśmy się na najgorszym miejscu dla sportowców, tuż poza podium na 4. miejscu.
Gazeta Lubońska: Jakie wrażenia przywiózł Pan z Kanady?
Kacper Stanek: Kanada to absolutna mekka sportów wodnych i kanadyjek – zresztą sama nazwa naszej dyscypliny nie jest przypadkowa! Wyjazd tam to było niesamowite doświadczenie, ponieważ nigdy wcześniej nie byłem poza Europą. Świetna infrastruktura, ogromna kultura kibicowania i szacunek do zawodników uprawiających ten sport. Fakt, nie były to najłatwiejsze zawody z uwagi na warunki atmosferyczne. Samo położenie toru choć malownicze, sprawiało, iż rywalizowanie na nim było wymagające dla zawodników. Pogoda zmieniała się wielokrotnie w ciągu dnia. Jednego dnia było dość chłodno, a na kolejny dzień było upalnie. Dodatkowo boczne wiatry potrafiły zaskoczyć podczas wyścigu. Jednakże możliwość rywalizacji na tamtejszych torach z najlepszymi juniorami z całego świata i poczucie tej atmosfery na długo zostaną w mojej pamięci i dały mi zupełnie nową perspektywę na moją karierę.
Gazeta Lubońska: Co w planach na najbliższy czas?
Kacper Stanek: Od października zaczynam studia na AWF na kierunku Turystyka i Rekreacja. Oczywiście przez cały czas będę intensywnie trenować już w starszej kategorii wiekowej U23. Chcę sprawdzić, jak daleko mogę przesunąć swoje granice. Oczywiście pamiętam o edukacji i rozwoju osobistym poza torem, ale to sport pozostaje moim planem numer jeden na najbliższe lata.
Aleksandra Radziszewska
Mistrzostwa Świata w Portugalii w 2025 rok, tuż po zdobyciu złotego medalu, Kacper drugi od prawej fot. Zb. Kacpra Stanka
Mistrzostwa Świata w Portugalii w 2025 rok, ceremonia medalowa, Kacper drugi od prawej fot. Zb. Kacpra Stanka
Mistrzostwa Europy w Szeged, Kacper jako pierwszy w osadzie fot. Zb. Kacpra Stanka
Kacper Stanek fot. Zb.Kacpra Stanka
MŚ Halifax Kanada 2026, osada c4 z trenerem, Kacper drugi od prawej fot. Zb. Kacpra Stanka
MŚ Halifax Kanada 2026, ceremonia medalowa fot. Zb. Kacpra Stanka
1 godzina temu















