Kaliska jako woonerf? Nie zapominajmy o pasażerach transportu publicznego [KOMENTARZ]

1 godzina temu

Wstępna koncepcja przebudowy ulicy Kaliskiej w Wieluniu to odważny i atrakcyjny wizualnie kierunek. Jako logistyk, który temat wieluńskich autobusów „przerobił” od podszewki w swojej pracy magisterskiej, chciałbym jednak dorzucić do tej dyskusji coś od siebie: zadbajmy o to, by po tych zmianach pasażerowie nie musieli biegać z wywieszonym językiem.

Warto pamiętać, iż to, co widzieliśmy w WDK (i opisaliśmy w artykule Wieluń: Gorąca dyskusja o przyszłości Kaliskiej. Woonerf, odwrócony ruch i emocje mieszkańców), to wstępny szkic zmian, który ma ewoluować. Moim celem jest zwrócenie uwagi na to, by w ferworze rozmów o zieleni i miejscach parkingowych nie umknął nam temat funkcjonalność komunikacji publicznej.

Wyzwanie: 780 metrów bez przystanku

Przedstawiona przez Bartosza Zimnego propozycja przeniesienia przystanku z ulicy Kaliskiej na Narutowicza przy jednoczesnym odwróceniu kierunku ruchu na samej Kaliskiej rodzi pewien problem, który być może nie przychodzi na myśl w pierwszej kolejności, ale nie zmienia to faktu, iż jest istotny.

W wielu opracowaniach przyjmuje się, iż w centrach miast przystanki transportu publicznego powinny być zlokalizowane co 300–500 metrów. Taka odległość zachęca do korzystania z komunikacji zbiorowej i sprawia, iż jest ona funkcjonalna. Tymczasem jeżeli przystanek z Kaliskiej przeniesiemy na Narutowicza i nic więcej w tym układzie nie zmienimy, to odległość pomiędzy przystankami dla ważnych linii A, C i D w kierunku na wschód wyniesie aż około 780 metrów. Taki właśnie dystans dzieli przystanki na Sieradzkiej przy Traugutta (linia C) oraz na Wojska Polskiego przy Młodzieżowej (linie A i D) od tego proponowanego na Narutowicza.

Dla kogoś młodego to krótki spacer, ale dla seniora idącego do lekarza, osoby z niepełnosprawnością czy rodzica z wózkiem, taka trasa staje się barierą trudną do przejścia. A mówimy tu o liniach, które łączą największe wieluńskie osiedla ze szkołami, urzędami i centrum miasta – one muszą być „pod ręką”.

Tymczasem obszarem częściowo „wykluczonym” z obsługi komunikacyjnej byłby rejon ważnego skrzyżowania ulic Kaliskiej, Sieradzkiej, Wojska Polskiego i Kopernika. jeżeli chcemy, by transport zbiorowy lepiej obsługiwał ten fragment miasta, to należałoby coś z tym zrobić.

„Odwracamy” ruch na Kaliskiej? jeżeli tak, potrzebny nowy przystanek

Jeśli mielibyśmy „odwracać” ruch na Kaliskiej, to niezbędnym elementem zmian musiałoby być utworzenie kolejnego (poza tym na Narutowicza) nowego przystanku: na ul. Kopernika przy skrzyżowaniu z Wojska Polskiego (dla kierunku na południowy wschód).

To oczywiście pewne wyzwanie, bo w tym miejscu fizycznie ciężko jest ulokować przystanek w taki sposób, żeby nie utrudniał ruchu pieszych i samochodów. prawdopodobnie trzeba byłoby ten fragment drogi przebudować: przesunąć jezdnię o kilka metrów na wschód, by po zachodniej stronie zmieścić zatoczkę przystankową.

Ale jeżeli mielibyśmy odwracać ruch na Kaliskiej, to ta kwestia byłaby po prostu nieodzowna. Inaczej zafundujemy sobie „pustynię” bez żadnego przystanku na odcinku aż 780 metrów i to praktycznie w samym centrum miasta.

Co możemy zrobić „na już”?

Rozwiązanie z nowym przystankiem na Kopernika przydałoby się zresztą również i dziś – w tej chwili pasażerowie linii B (kierunek Stare Sady), H (kierunek Plac Legionów) i niektórych kursów linii C (kierunek Olewin) jadą bez zatrzymania przez 660 metrów od przystanku na Sieradzkiej przy Traugutta do kolejnego na Świętej Barbary przy Kopernika (a przypominam: w strefie centrum miasta odległości pomiędzy przystankami powinny wynosić 300-500 metrów).

Dziś jednak, skoro nie mamy przystanku na Kopernika, to przy obecnej organizacji ruchu możemy rozważyć skierowanie wspomnianych linii B, H oraz C (kursy przez Szpitalną) w kierunku wschodnim ulicami Kaliską i Św. Barbary, zamiast Kopernika. Wydłużyłoby to ich trasę zaledwie o 120 metrów (czasowo o około 2-3 minuty), a pozwoliłoby „wstawić” dodatkowy przystanek w samym centrum. To naprawdę istotnie poprawiłoby funkcjonalność tych linii autobusowych – i to bardzo niewielkim kosztem.

Przez Kaliską mogłaby również już teraz jechać linia G w kierunku Starych Sadów, która w tej chwili ma przystanek na Wojska Polskiego przy Młodzieżowej, a następny dopiero na Św. Barbary przy Kopernika (odległość między nimi to 620 metrów).

Chodzi o to, iż w tej chwili te linie (B, G, H i część kursów linii C) jadąc w kierunku centrum przejeżdżają przez ważne skrzyżowanie Sieradzkiej, Wojska Polskiego, Kopernika i Kaliskiej, a nie zatrzymują się w tym rejonie. To nie tak, iż jeżeli tego nie naprawimy, to Ziemia przestanie się obracać, albo Wielunian spotka zagłada. I to choćby nie tak, iż nie mamy większych problemów w mieście, bo mamy. Ale to nie znaczy, iż nie powinniśmy zajmować się również tymi mniejszymi. Skoro i tak płacimy (z kasy miasta) za te kursy, to chciałoby się, żeby były maksymalnie efektywne i dostępne dla mieszkańców. I jeżeli można coś poprawić, ulepszyć, to moim zdaniem warto te opcje rozważyć.

Wspólnie budujmy funkcjonalny Wieluń

Doceniam inicjatywę klubu radnych Obywatelski Wieluń oraz Urzędu Miejskiego w Wieluniu, mającą na celu rozpoczęcie dyskusji na temat przyszłości ulicy Kaliskiej. To idealny moment, by połączyć architektoniczną wizję z logistyczną praktyką. Wierzę, iż dopracowanie szczegółów transportu zbiorowego sprawi, iż ewentualna rewitalizacja przyniesie korzyści wszystkim – także tym korzystającym z wieluńskiego transportu publicznego.

O autorze: Ireneusz Wierzbicki – redaktor naczelny INFO Wieluń, absolwent studiów licencjackich i magisterskich na kierunku logistyka na Uniwersytecie Łódzkim, autor pracy magisterskiej poruszającej temat wieluńskiego transportu zbiorowego.

Temat, do którego odnosi się niniejszy komentarz, opisaliśmy szerzej w artykule Wieluń: Gorąca dyskusja o przyszłości Kaliskiej. Woonerf, odwrócony ruch i emocje mieszkańców.

Idź do oryginalnego materiału