Erik Janża w meczu ze Śląskiem Wrocław był niezwykle aktywny. Kapitan Górnika Zabrze nie tylko bardzo dobrze bronił, ale też ochoczo włączał się do akcji ofensywnych albo samemu uderzając na bramkę rywala, albo dogrywając do lepiej ustawionych kolegów. Po końcowym gwizdku w starciu z beniaminkiem reprezentant Słowenii podzielił się swoją opinią na temat sobotniego spotkania, a także zbliżającej się wielkimi krokami rewanżowej batalii z Fenerbahce Stambuł.
Pierwsza połowa meczu była w wykonaniu Górnika bardzo słaba. Po przerwie zagraliście zdecydowanie lepiej, to był Górnik którego chce się oglądać z przyjemnością.
- Druga połowa to po prostu to, co Górnik musi prezentować w każdym meczu - emocje i walka. choćby jeżeli czasem nie idzie pod względem technicznym, to fizycznie zawsze musisz być na najwyższym poziomie i "gryźć trawę". Kiedy ostatecznie wygrywasz, jest super. jeżeli nie, to zawsze możesz spojrzeć w lustro i powiedzieć: "dałem z siebie wszystko". Dzisiaj wygraliśmy, zdobyliśmy trzy punkty. Może bramki padły nieco szczęśliwie, ale liczy się zwycięstwo. Ta postawa po przerwie to jest nasz wyznacznik, tak musimy grać w każdym spotkaniu od pierwszej minuty.
A tak naprawdę już w pierwszej części spotkania mogliście doprowadzić do remisu. Między 15. a 19. minutą mieliście trzy dobre okazje, oddaliście trzy mocne strzały, z których żaden nie był celny. W drugiej połowie po prostu zaczęliście trafiać w światło bramki.
- To prawda, mieliśmy swoje sytuacje po strzałach zza pola karnego, ale na początku wyglądaliśmy tak, jakbyśmy grali w jakimś strachu czy stresie. Piłka nam odskakiwała, podejmowaliśmy dziwne decyzje - zaczynając od bramkarza, przez linię obrony, aż po formację ofensywną. Wszystko układało się trochę nerwowo. Dobrze, iż w drugiej połowie pokazaliśmy, iż potrafimy grać w piłkę, biegać, walczyć i iż mamy odpowiednią jakość. Uważam, iż dzisiaj najważniejsze są te trzy punkty. Pierwszy mecz z reguły jest ciężki. Śląsk z pewnością chciał się pokazać z dobrej strony, a pełny stadion w Zabrzu podziałał na nich dodatkowo motywująco. Wiedzieliśmy, iż będzie trudno, ale pokazaliśmy charakter. Naprawdę nie było łatwo się podnieść po tak słabej pierwszej połowie.
Na pewno zyskaliście też dodatkowe, pozytywne emocje przed środowymi wydarzeniami. Myślę, iż to zwycięstwo doda wam jeszcze więcej wiary w siebie.
- Oczywiście. To był nasz trzeci oficjalny mecz i nie byłoby fajnie mieć na koncie trzech porażek z rzędu. Wtedy każdy patrzyłby na to zupełnie inaczej pod względem mentalnym. Bardzo się cieszymy, iż tym razem się udało. Teraz mamy chwilę spokoju, a w środę - ogień.
Źródło: Roosevelta81.pl / Czwarta Trybuna Podcast
Foto: Roosevelta81.pl
Wideo: Czwarta Trybuna Podcast

















