Kapitan Górnika Zabrze dumny z postawy zespołu w meczu z Fenerbahce Stambuł. "Turkom ugięły się nogi. Byli zes**ni"

roosevelta81.pl 4 tygodni temu
Zdjęcie: Janża


Górnik Zabrze postawił bardzo trudne warunki Fenerbahce Stambuł w rewanżowym meczu II rundy eliminacji Ligi Mistrzów, ostatecznie remisując z hegemonem znad Bosforu. Po końcowym gwizdku sędziego głos na temat boiskowych wydarzeń zabrał kapitan wicemistrza Polski, Erik Janża.

Jakie emocje towarzyszą ci po tym spotkaniu? Z jednej strony to porażka w dwumeczu, ale z drugiej - stworzyliście świetne widowisko i awans był naprawdę blisko. Pokazaliście, iż jesteście w stanie postawić się tak wielkiemu rywalowi jak Fenerbahce, a momentami wręcz go zdominować.

- Przede wszystkim czuję dumę, choć miesza się ona z rozczarowaniem. Mam świadomość, iż mogliśmy wyciągnąć z tego dwumeczu jeszcze więcej. Zabrakło nam odrobiny szczęścia, ale zdecydowanie dominuje duma. Dawno nie graliśmy w tak gorącej, naładowanej emocjami atmosferze. Było widać i czuć, iż na boisku zostawiliśmy całe serce. Zawodnicy Fenerbahçe też to odczuli - momentami byli w szoku. Dawno nie widziałem u przeciwnika z taką jakością piłkarską podobnej niepewności w oczach. Nie twierdzę, iż się bali, ale ewidentnie czuli, iż sprawy nie idą po ich myśli. Musimy być z siebie dumni, choć przed nami wciąż dużo pracy, by takie spotkania po prostu wygrywać. Uważam, iż od 25. minuty pierwszej połowy prezentowaliśmy się bardzo dobrze, podobnie jak przez ostatnie dwadzieścia minut, gdy praktycznie zamknęliśmy rywali na ich połowie. Zabrakło jedynie odrobiny piłkarskiej jakości i wspomnianego szczęścia.

Wspomniałeś o walce. Jak czujesz się fizycznie? Twoja interwencja w końcówce i obrazki po ostatnim gwizdku dobitnie pokazały, iż zostawiliście na murawie absolutnie wszystko.

- Taki był nasz plan - dać z siebie wszystko, dokładnie tak, jak zakładaliśmy przed pierwszym gwizdkiem. I to zrobiliśmy. Kika osób łapały skurcze, co najlepiej dowodzi, iż każdy zagrał na sto procent swoich możliwości. To jest właśnie nasze DNA. W ten sposób musimy grać w każdym spotkaniu. Nie oszukujmy się, czysto piłkarską jakością ustępujemy Fenerbahçe, więc musimy szukać innych rozwiązań. Naszym głównym atutem jest to, iż walczymy jeden za drugiego. To jest taki Górnik Zabrze, jakiego wszyscy chcemy oglądać. Wierzę, iż z takim nastawieniem osiągniemy w Europie dobre wyniki.

W którym momencie uwierzyliście, iż możecie pokonać Turków? To była kwestia wyrównującego gola, czy poczuliście to już wcześniej? W końcówce pierwszej połowy praktycznie nie schodziliście z ich połowy.

- Szczerze mówiąc, od samego początku wierzyłem w zwycięstwo. Jak już wspominałem, czuliśmy ich niepewność. Być może trochę nas zlekceważyli? Trudno powiedzieć. Fizycznie i wolicjonalnie wyglądaliśmy jednak o wiele lepiej. Cały czas miałem z tyłu głowy przeczucie, iż ta decydująca bramka jeszcze wpadnie. Niestety tak się nie stało, ale nie mamy sobie nic do zarzucenia.

Dziś z pewnością niesamowicie pomogło wam wsparcie z trybun.

- Zdecydowanie tak. Zaledwie przed chwilą mówiłem w szatni, iż zazwyczaj, będąc na boisku, potrafię się odciąć i nie słyszę trybun. Jednak dzisiaj, około 65. minuty, gdy stadion ryknął: "Jesteśmy chłopcy z Zabrza!", usłyszałem to doskonale. Mogę kibicom tylko podziękować. Po raz kolejny udowodnili, iż są najlepsi w Polsce. Myślę, iż piłkarzom Fenerbahçe po prostu ugięły się od tego dopingu nogi.

Zespół bez wątpienia idzie do przodu, co widać z meczu na mecz. Ze Śląskiem potrafiliście odwrócić losy spotkania ze złego wyniku, a dzisiaj zagraliście kapitalne zawody. Jak zapatrujesz się na kolejne mecze? Zbliżająca się przerwa wam pomoże?

- Trudno jednoznacznie ocenić. Na pewno przyda nam się chwila odpoczynku, ale z drugiej strony z każdym kolejnym meczem łapiemy lepszy rytm. Najgorsze, co moglibyśmy teraz zrobić, to pomyśleć, iż skoro postawiliśmy się Fenerbahçe, to z Radomiakiem wystarczy nam 80 procent zaangażowania. Tak to nie działa. W każdym meczu musimy dawać z siebie maksimum i twardo stąpać po ziemi, bo tylko systematyczna praca gwarantuje wyniki.

Waszym głównym celem jest w tej chwili wyeliminowanie kolejnego rywala i awans do fazy ligowej?

- Oczywiście, iż tak. Czekamy na jutrzejsze losowanie. Niezależnie od tego, czy trafimy na Twente, czy na Ferencváros, będziemy dobrze przygotowani. Głęboko wierzę, iż stać nas na awans i iż przed nami kolejny wspaniały dwumecz.

Po meczu kibice bardzo docenili waszą postawę. Odniosłem wrażenie, iż rywale w pewnym momencie byli po prostu przerażeni perspektywą dogrywki. Też odczuwałeś to z perspektywy boiska?

- Tak, było to doskonale widać po ich mowie ciała. Byli - iż tak powiem - mocno zes**ni. Dlatego tym bardziej żałuję, iż nie udało nam się strzelić tej decydującej bramki. Gdyby doszło do dogrywki, nasza przewaga fizyczna i mentalna prawdopodobnie przechyliłaby szalę zwycięstwa na naszą stronę. Stało się inaczej, trudno. Gramy dalej.

Chciałem zapytać o jeszcze jedną kwestię. Odpadnięcie Lecha z eliminacji oznacza, iż Polska znów nie będzie miała swojego przedstawiciela w Lidze Mistrzów, a czekamy na to już dekadę. Mamy dopiero 29 lipca, więc te marzenia prysły bardzo wcześnie. Jesteś tym zaskoczony?

- Wolałbym tego nie komentować. Skupialiśmy się wyłącznie na własnym spotkaniu. Oczywiście, życzyłem Lechowi awansu, bo to prestiż dla ligi, ale rzeczywistość jest inna. My mamy swoje mecze, swoją pracę i patrzymy tylko na siebie. Szkoda Lecha, ale życzę im powodzenia w walce o europejskie puchary w innych rozgrywkach.

Powiedz szczerze: czy tuż po losowaniu wyobrażałeś sobie, iż ten dwumecz z Fenerbahçe przybierze taki obrót? Chyba mało kto zakładał wtedy, iż będziecie czuć po nim niedosyt i rozmawiać o tym, iż rywal miał momentami sporo szczęścia.

- Będę szczery - od razu po losowaniu pomyślałem, iż będzie niezwykle ciężko i iż nasze szanse są minimalne. Jednak po pierwszym meczu i głębszej analizie zmieniliśmy nastawienie. Dostrzegliśmy ich słabe punkty. Do dzisiejszego rewanżu przygotowaliśmy się jeszcze lepiej, dokonaliśmy korekt taktycznych. Pokazaliśmy, iż to nie pieniądze grają w piłkę. Gra zespół. Myślę, iż pod względem funkcjonowania jako drużyna jesteśmy zdecydowanie lepsi od Fenerbahce.

Jako kapitanowi ten mecz prawdopodobnie bardzo ci pomoże. W trudniejszych momentach sezonu zawsze będziesz mógł odwołać się do tego spotkania, żeby podbudować mentalnie zespół.

- Raczej nie podchodzę do tego w ten sposób. Oczywiście, każdy z nas zapamięta to spotkanie na długo, ale to już przeszłość. Od jutra ten mecz staje się tylko historią. Jasne, będziemy mogli z dumą wspominać, iż zagraliśmy z Fenerbahce świetne zawody w Zabrzu, nie przegraliśmy i byliśmy od nich piłkarsko lepsi... ale to tyle. Pełne skupienie na tym, co przed nami.

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl

Idź do oryginalnego materiału