
Sezon 2025/26 okazał się dla Górnika Zabrze pasmem sukcesów. Zespół grał dobrze, utrzymywał się w czołówce PKO BP Ekstraklasy, zdobył STS Puchar Polski, następnie został wicemistrzem kraju. Potem przyszła prywatyzacja klubu, na którą czekali kibice. Wszystko zdaje się iść w dobrym kierunku. I to właśnie taka sytuacja staje się czasami swoistą pułapką.
Szukanie problemów, które może wywołać odniesiony sukces, wydaje się być bez sensu. Przecież wygraliśmy! Jesteśmy świetni! Nie ma sensu nic zmieniać, będzie dalej tak samo dobrze! Klub piłkarski to jednak olbrzymia organizacja. Na wyniki ma wpływ mnóstwo rzeczy i wielu ludzi. Zmobilizowanie ich w dążeniu do wspólnego celu może się okazać prostsze niż utrzymanie tego stanu po osiągnięciu go.
O tym właśnie postanowiliśmy postanowiliśmy porozmawiać z profesjonalistką. Przedstawiamy Wam bardzo ciekawą rozmowę z Karoliną Pietrzak, która zajmuje się na co dzień psychologią sportu. Zapraszamy jednocześnie na profil Pani Karoliny na Facebook.
Czasami łatwiej odnieść sukces niż znieść jego konsekwencje. Co Pani sądzi o tak postawionej tezie?
- To bardzo prawdziwe stwierdzenie i psychologia sportu dobrze opisuje ten mechanizm. W drodze do sukcesu organizm i grupa funkcjonują zwykle w stanie wysokiej mobilizacji - pojawia się jasny cel, poczucie wspólnej walki i silna motywacja wewnętrzna. W takich warunkach ludzie często przekraczają własne ograniczenia. Problem zaczyna się później, gdy sukces trzeba utrzymać.
W psychologii mówi się między innymi o zjawisku "hedonic adaptation", czyli adaptacji do sukcesu. To, co jeszcze chwilę wcześniej było spełnieniem marzeń, bardzo gwałtownie staje się nową normą. Drużyna przestaje czuć ekscytację samym osiągnięciem celu, a zaczyna odczuwać presję jego obrony. To zmienia sposób funkcjonowania zawodników i całej organizacji.
Drugi istotny mechanizm to tzw. "pułapka sukcesu". Organizacje po dobrym okresie zaczynają wierzyć, iż ich obecny model działania będzie skuteczny zawsze i w każdych warunkach. Tymczasem sport jest środowiskiem dynamicznym - sukces wymaga ciągłego adaptowania się. Dlatego największe kluby świata obsesyjnie dbają o kulturę ciągłego rozwoju, choćby po triumfach.
Z perspektywy psychologicznej najważniejsze po sukcesie jest utrzymanie "głodu", ale bez popadania w lęk przed porażką. Drużyny, które koncentrują się wyłącznie na obronie osiągniętego statusu, często zaczynają grać zachowawczo - zarówno sportowo, jak i organizacyjnie.
Jakie widzi Pani zagrożenia, stojące przed klubem, który odniósł dość niespodziewany sukces?
- Największe zagrożenie widzę w zmianie mentalności organizacji. Kiedy klub długo funkcjonuje w trudnych warunkach, naturalnie rozwija kompetencje związane z odpornością psychiczną: większą odpowiedzialność, kreatywność, lepszą komunikację i umiejętność działania pod presją.
Natomiast nagły komfort finansowy może osłabić te mechanizmy. Nie dlatego, iż ludzie nagle stają się mniej ambitni, ale dlatego, iż znika poczucie pilności i czujności. Musimy uważać na moment, w którym klub zaczyna wierzyć, iż sam sukces jest gwarancją dalszego sukcesu.
W sporcie bardzo niebezpieczny jest też efekt nadmiernej pewności siebie. Po dobrym sezonie łatwo przecenić własne kompetencje transferowe, organizacyjne czy sportowe. Nagle decyzje zaczynają być podejmowane szybciej, bardziej emocjonalnie, czasem pod wpływem atmosfery euforii. A piłka nożna bardzo brutalnie weryfikuje brak cierpliwości.
Do tego dochodzi presja otoczenia. Gdy klub był underdogiem, każda wygrana była premią. Po sukcesie pojawia się zmiana narracji: "teraz musicie to powtórzyć". To ogromna różnica psychologiczna. Dlatego dziś najważniejsze będzie utrzymanie stabilności emocjonalnej i procesowego myślenia - skupienia na jakości codziennej pracy, a nie wyłącznie na wyniku końcowym.
Jednocześnie powiem bardzo osobiście: mimo wszystkich tych zagrożeń jestem raczej optymistką. Uważam, iż sukces osiągnięty w trudnych warunkach często buduje w klubie bardzo zdrowe fundamenty mentalne. jeżeli w Górniku Zabrze uda się zachować pokorę i tożsamość, to ten sukces może być początkiem czegoś większego, a nie jedynie jednosezonowym wystrzałem.
Czy to jest jakaś "polska mentalność" w zarządzaniu? Umiemy sobie lepiej radzić w trudnych warunkach niż w komforcie?
- Myślę, iż jest w tym trochę prawdy, choć nie nazwałabym tego wyłącznie polską cechą. W psychologii organizacji istnieje zjawisko "mobilizacji kryzysowej". W trudnych warunkach ludzie często działają bardziej zespołowo, szybciej podejmują decyzje i lepiej identyfikują się ze wspólnym celem. Kryzys upraszcza rzeczywistość - wiadomo, co jest naprawdę ważne.
W polskiej piłce często widzimy, iż kluby z ograniczonym budżetem budują bardzo silne środowisko pracy. Transfery są bardziej przemyślane, relacje bliższe, a sztaby zmuszone do większej kreatywności. Gdy pojawiają się duże pieniądze, organizacje czasami tracą tę dyscyplinę.
Widzę też jeszcze jeden mechanizm: w trudnych warunkach ludzie częściej kierują się motywacją wewnętrzną - ambicją, rozwojem, poczuciem misji. Gdy pojawia się komfort i pieniądze, łatwo przesunąć środek ciężkości na motywację zewnętrzną: kontrakty, status, oczekiwania. A wiemy z teorii autodeterminacji Deciego i Ryana, iż trwała skuteczność sportowa dużo silniej opiera się właśnie na motywacji wewnętrznej.
Natomiast nie chciałabym demonizować sukcesu finansowego. Pieniądze same w sobie nie psują organizacji. One raczej obnażają jakość procesów, które już wcześniej istniały. Dobrze zarządzany klub potrafi wykorzystać większe zasoby do dalszego rozwoju. Źle zarządzany - zaczyna się od nich uzależniać.
Czy uważa Pani, iż w przyszłym sezonie mamy szansę powtórzyć sukces z tego roku?
- Tak, uważam, iż to możliwe, choć mechanizm może być zupełnie inny niż w tym sezonie. Mam wrażenie, iż w tym roku zadziałał efekt wyjątkowej synchronizacji wielu czynników: świeżej energii trenera, ogromnego wsparcia kibiców, doświadczenia liderów i poczucia wspólnej misji. Takie sezony często mają wręcz charakter emocjonalnego "flow" całej organizacji.
Natomiast w kolejnym sezonie największym wyzwaniem będzie przejście od romantyzmu do dojrzałości. Drużyna nie będzie już zaskoczeniem dla ligi. Rywale zaczną analizować jej mechanizmy, a sami zawodnicy będą funkcjonować pod większą presją oczekiwań. Psychologicznie to zupełnie inny etap rozwoju zespołu.
Jednocześnie jako niepoprawna optymistka naprawdę wierzę, iż ten sukces można powtórzyć. Być może nie zawsze w identycznej formie, ale w sensie budowania silnego, zdrowego i ambitnego klubu. Bardzo często największe organizacje rodzą się właśnie z momentów, w których sukces pojawia się wcześniej, niż wszyscy zakładali. To wtedy powstaje wiara, iż "my naprawdę możemy".
Kluczowe będzie jednak zachowanie kultury pracy i emocjonalnej równowagi. jeżeli klub nie zacznie żyć wyłącznie wynikiem, tylko utrzyma koncentrację na rozwoju, relacjach i mądrym zarządzaniu, to ten sezon może się okazać nie szczytem, ale początkiem bardzo ciekawej drogi dla Górnika Zabrze.
Rozmawiał: PeCet
Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl


















