Chcesz ratować zdrowie? Uważaj, żeby nie dostać rachunku
Do Ministerstwa Zdrowia trafiła petycja dotycząca karania pacjentów za nieuzasadnione korzystanie z karetek pogotowia oraz Szpitalnych Oddziałów Ratunkowych. Pomysł wywołał natychmiastową burzę. Jedni twierdzą, iż to sposób na odciążenie przeciążonego systemu. Inni ostrzegają, iż może to doprowadzić do tragedii.
Najważniejsze pytanie brzmi jednak inaczej: czy po wprowadzeniu kar pacjenci nie zaczną bać się prosić o pomoc?
Strach przed karą może kosztować życie
Każdego dnia tysiące Polaków zastanawia się, czy ich stan zdrowia jest na tyle poważny, aby zadzwonić po karetkę lub pojechać na SOR. W przypadku bólu w klatce piersiowej, duszności, nagłego osłabienia czy zawrotów głowy często trudno samodzielnie ocenić, czy jest to objaw śmiertelnie niebezpiecznej choroby, czy jedynie chwilowej niedyspozycji.
Jeżeli nad pacjentami zawisłaby groźba kary finansowej, wielu mogłoby podjąć ryzykowną decyzję.
Zamiast zadzwonić po pomoc, mogliby czekać.
Zamiast udać się na SOR, mogliby zostać w domu.
Zamiast ratować zdrowie, mogliby liczyć na to, iż „samo przejdzie”.
Lekarze od lat przypominają, iż przy zawale serca czy udarze mózgu liczy się każda minuta. Opóźnienie wezwania pomocy może oznaczać trwałe kalectwo lub śmierć.
SOR nie jest przychodnią, ale pacjent nie jest lekarzem
Nie ma wątpliwości, iż polskie Szpitalne Oddziały Ratunkowe są przeciążone. Ratownicy medyczni i lekarze wielokrotnie wskazywali na przypadki osób zgłaszających się z katarem, bólem gardła czy problemami, które mogłyby zostać rozwiązane przez lekarza rodzinnego.
To realny problem.
Jednak przeciętny pacjent nie posiada wiedzy medycznej pozwalającej na samodzielne postawienie diagnozy. To właśnie dlatego szuka pomocy specjalistów.
Człowiek odczuwający silny ból w klatce piersiowej nie wie, czy jest to niestrawność, czy początek zawału. Osoba z nagłym bólem głowy nie jest w stanie ocenić, czy to zwykła migrena, czy objaw udaru.
Karząc pacjentów za błędną ocenę własnego stanu zdrowia, państwo mogłoby stworzyć bardzo niebezpieczny precedens.
Kto zdecyduje, iż pomoc była niepotrzebna?
Kolejnym problemem jest sama definicja „nieuzasadnionego wezwania”.
Czy pacjent, który wezwał karetkę z powodu silnego bólu w klatce piersiowej, ale nie miał zawału, powinien zostać ukarany?
Czy osoba, która trafiła na SOR z podejrzeniem udaru, ale badania go nie potwierdziły, działała niezasadnie?
Granica pomiędzy ostrożnością a nadużyciem jest bardzo cienka.
Eksperci wskazują, iż wprowadzenie kar mogłoby prowadzić do licznych sporów i odwołań, a także zwiększyć nieufność obywateli wobec systemu ochrony zdrowia.
System wymaga zmian, ale nie strachu
Zamiast karania pacjentów wielu specjalistów proponuje lepszą edukację zdrowotną, rozwój nocnej i świątecznej opieki medycznej oraz poprawę dostępności lekarzy rodzinnych.
Dziś wielu Polaków trafia na SOR nie dlatego, iż chce nadużywać systemu, ale dlatego, iż nie ma gdzie uzyskać szybkiej pomocy.
Gdy przychodnie są zamknięte, a termin wizyty u specjalisty wyznaczany jest za kilka miesięcy, szpital często staje się jedynym miejscem, do którego można się zwrócić.
Czy Polska pójdzie tą drogą?
Na razie Ministerstwo Zdrowia nie prowadzi prac nad wprowadzeniem takich kar. Sama petycja pokazuje jednak, iż temat wraca i będzie budził coraz większe emocje.
Dla jednych jest to walka z nadużyciami.
Dla innych początek niebezpiecznej sytuacji, w której pacjenci zaczną zastanawiać się nie nad swoim zdrowiem, ale nad tym, czy wezwanie pomocy nie zakończy się mandatem.
A gdy w grę wchodzi ludzkie życie, choćby chwila wahania może mieć dramatyczne konsekwencje.
Czy pacjenci będą bali się prosić o pomoc?
To pytanie powinno dziś wybrzmieć najgłośniej. Bo choćby najlepszy system ratownictwa medycznego nie spełni swojej roli, jeżeli ludzie zaczną bać się z niego korzystać.
KONIEC DARMOWEGO KOCZOWANIA W ŚWINOUJŚCIU? MIASTO POSTAWIŁO GRANICĘ, A MIESZKAŃCY MÓWIĄ: WRESZCIE!

Kary za wizytę na SOR? Czy pacjenci będą bali się prosić o pomoc?

3 godzin temu












