Kiedy politycy mówią głośno to, co naprawdę myślą. "W jednym na 10 przypadków pozostaje mieć nadzieję, iż nikt tego nie słyszał"
Zdjęcie: Premier Węgier Viktor Orban (L) i ówczesny przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker, który podczas powitania nazwał go dyktatorem, Ryga, Łotwa, 22 maja 2015 r.
Politycy doskonale wiedzą, iż kiedy wszystko, co mówią, "może zostać użyte przeciwko nim", muszą precyzyjnie się komunikować, nie zdradzić za dużo i zachowywać się dyplomatycznie, a w ostateczności milczeć. Jednak — przypadkiem, w żartach czy pod wpływem emocji — czasem ta maska profesjonalisty opada. A wtedy okazuje się, iż zdradzają więcej, niż planowali w dopracowanym i "bezpiecznym" przemówieniu. Świetnie pokazał to ostatni nieostrożny komentarz szefowej unijnej dyplomacji Kai Kallas, ale takich przykładów jest oczywiście więcej.

2 godzin temu











