Realny termin rozpoczęcia budowy metra to wciąż przełom lat 2028 i 2029 – zapewnia w rozmowie z KRKnews prezydent Krakowa Stanisław Mazur. Podkreśla, iż miasto kończy analizy przebiegu pierwszej linii, a do czerwca ma być gotowy raport z możliwymi wariantami trasy i lokalizacjami stacji. – Metro będzie autonomiczne, bezkolizyjne i zintegrowane z innymi środkami transportu – zapowiada Mazur. Prezydent deklaruje, iż projekt będzie konsultowany z mieszkańcami, a Kraków nie wyklucza starań o specjalną ustawę, która – podobnie jak w przypadku Warszawy – uprościłaby procedury i potwierdziła wsparcie rządu.
Jarek Strzeboński, KRKnews.pl: Panie Prezydencie, zapytam na początek o metro. Czy realne jest wbicie pierwszej łopaty w 2028 roku?
Stanisław Mazur: Taki mamy cel i ten horyzont czasowy wciąż obowiązuje. Od początku mówiliśmy, iż przełom lat 2028 i 2029 to realny moment rozpoczęcia inwestycji. Oczywiście wszystko zależy od przebiegu wielu złożonych procesów: administracyjnych, środowiskowych, technicznych, finansowych. Wszystkie te elementy muszą się zgrać, ale na dziś nie ma podstaw, by rewidować ten plan.
Ale czy 2028 rok nie był zbyt optymistycznym założeniem? Pamiętam Pańską pierwszą wypowiedź, w której padła właśnie ta data. Później pojawił się 2029 rok. Czy nie lepiej powiedzieć uczciwie: nie wiemy, kiedy ruszy budowa, ale się do niej przygotowujemy?
Rozumiem tę wątpliwość. Jednak mówienie dziś o opóźnieniach byłoby nieuzasadnione. Proces projektowania i przygotowania metra jest wielowątkowy. Przykład: w tej chwili procedujemy decyzję środowiskową dla 6 kilometrów trasy, a cała linia ma ich mieć 26. Równolegle wytyczamy przebieg trasy, prowadzimy rozmowy z instytucjami finansującymi, uzgadniamy kwestie techniczne. jeżeli w jednym obszarze prace się przeciągają, nadrabiamy w innym. Przy tak dużej inwestycji to zupełnie naturalne.
Mieszkańcy pewnie bardziej niż ewentualnych opóźnień obawiają się braku spójnej informacji. Najpierw mówiło się o metrze ciężkim, potem lekkim, teraz mowa o autonomicznym. Czy wiadomo już: co pojedzie, kiedy i którędy?
Horyzont czasowy na ten moment się nie zmienia – rozpoczęcie realizacji inwestycji to dziś przełom lat 2028 i 2029. jeżeli chodzi o trasę – kończymy analizy, a zespół ekspertów przygotowuje raport z możliwymi wariantami przebiegu. Powinien być gotowy najwcześniej wczerwcu. To nie będą życzeniowe wizje, tylko analizy oparte na danych: demografii, mobilności, możliwościach technicznych. Wtedy pokażemy publicznie możliwe przebiegi linii, lokalizacje stacji, węzły przesiadkowe.
A typ metra?
Kluczowe jest to, iż będzie to metro autonomiczne – bezkolizyjne, podziemne, oparte na nowoczesnych technologiach. To oznacza bezpieczeństwo, punktualność i niezawodność. Dyskusja, czy to metro ciężkie, lekkie czy hybrydowe, ma dziś raczej charakter akademicki. Mieszkańcy oczekują, iż będzie szybkie, wygodne i dobrze zintegrowane z innymi środkami transportu – i takie właśnie będzie.
Czy po tym, jak Urząd Gminy Oświęcim wyda decyzję środowiskową, Kraków będzie musiał procedować kolejną?
Obecnie decyzja środowiskowa dla części trasy jest procedowana – uzgodnienia są prowadzone z Wodami Polskimi, Sanepidem oraz Regionalną Dyrekcją Ochrony Środowiska. Równocześnie trwa analiza, czy dla pozostałych fragmentów pierwszej linii będzie konieczna osobna decyzja. Odpowiedź na to pytanie poznamy w najbliższych tygodniach.
Czy studium wykonalności dla metra wciąż jest aktualne? To na jego podstawie Kraków chce uzyskać decyzję środowiskową. Czy nie trzeba go będzie wyrzucić do kosza, jeżeli pojawi się konieczność powtórzenia procedury?
Studium było przedmiotem dokładnej analizy. Uznaliśmy, iż około 80% materiału jest przez cały czas aktualne i wartościowe. Wykorzystujemy je w obecnym postępowaniu środowiskowym. Nie robimy tego tylko po to, by rozliczyć środki – choć warto podkreślić, iż wykonano dużo solidnej pracy, której nie chcieliśmy zmarnować.
Pojawiły się jednak rozbieżności co do finansowania samego studium wykonalności. Pan mówił o 10 milionach zewnętrznych środków, a Urząd Miasta informuje, iż 6 milionów pochodziło z budżetu Krakowa.
Zawsze podkreślałem, iż część środków pochodziła zewnętrznie, a część z budżetu miasta. Około 3,8 miliona złotych to dofinansowanie netto do studium, reszta – środki własne Krakowa. Ale – i to ważne – niezależnie od źródła, są to pieniądze publiczne i musimy je wydawać rozsądnie.
Czy planowane są konsultacje z mieszkańcami w sprawie przebiegu linii i lokalizacji stacji?
Komunikacja to jeden z fundamentów całego projektu. Metro zmieni Kraków, więc musi powstać przy aktywnym udziale mieszkańców. Chcemy, by ten proces był maksymalnie uspołeczniony. Już pierwsze posiedzenia Rady ds. Metra dotyczyły właśnie formuły konsultacji. Przygotowujemy kampanię informacyjno-konsultacyjną, bo wiemy z doświadczeń Kopenhagi i Warszawy, iż partycypacja społeczna to klucz do sukcesu.
W Kopenhadze metro miało spore opóźnienia, nietrafione prognozy, problemy z integracją transportu. Czy Urząd Miasta uczciwie pokazuje mieszkańcom także te trudne doświadczenia?
Tak. Nasza wizyta w Kopenhadze była bardzo konkretna. Spotkaliśmy się z osobami, które projektowały i zarządzają tamtejszym metrem. Mówili wprost: tu się pomyliliśmy, tu pojawiły się problemy. Otrzymaliśmy jasne wskazówki, czego unikać. Jeden z kluczowych wniosków dotyczył właśnie integracji środków transportu – nad tym intensywnie pracujemy w Krakowie.
A kwestie urbanistyczne? Prezydent Miszalski w rozmowie z KRKNews.pl zasugerował, iż linia metra powinna zostać podprowadzano daleko na wschód Krakowa. Czy miasto będzie miało odwagę poprowadzić tam metro i stworzyć nową dzielnicę?
Musimy myśleć odważnie. Metro to projekt cywilizacyjny – nie tylko odpowiada na aktualne potrzeby, ale też tworzy nowe przestrzenie miejskie. Trzeba odejść od myślenia, iż najpierw budujemy osiedla, a potem szukamy dla nich tramwaju. Metro może wyznaczać kierunki rozwoju. Tereny Nowej Huty mają olbrzymi potencjał. Myślimy o stworzeniu tam nowej dzielnicy – z przestrzenią dla innowacyjnych technologii, mieszkalnictwa, usług publicznych. W planie ogólnym miasta zapisujemy tę śmiałość jako realny kierunek rozwoju.
Czy w takim razie nie potrzebujemy specjalnej ustawy, jak w Warszawie?
To bardzo możliwe. Kraków jest drugim miastem w Polsce, które podjęło się budowy metra. Warszawa działała w oparciu o specustawę – my być może też będziemy musieli się o nią starać. Już dziś napotykamy bariery prawne i organizacyjne. Współpracujemy z władzami stolicy, które również dostrzegają potrzebę nowelizacji przepisów. Specustawa nie tylko uprościłaby procedury, ale byłaby też wyraźnym sygnałem, iż rząd wspiera finansowo tę inwestycję.
Chciałbym jeszcze zapytać o zintegrowane plany inwestycyjne. Ludzie często nie wiedzą, czym one są. Czy to dotyczy każdego mieszkańca, np. ze Starej Huty?
To nowe narzędzie planistyczne, bardzo ważne i proste w założeniu. Deweloper może zrealizować inwestycję większą niż przewiduje plan miejscowy – jeżeli będzie zgodna ze studium – ale w zamian musi przekazać gminie co najmniej 30% wartości tej inwestycji w postaci usług publicznych: szkoły, przedszkola, drogi. Każda dzielnica wskazała swoje potrzeby i to właśnie je bierzemy pod uwagę. To narzędzie transparentne i korzystne dla mieszkańców.
Na początku 2024 roku wpłynęło 10 wniosków, z czego 3 są procedowane, 1 odrzucono. To szybkie tempo?
Proces przygotowania całej procedury był długi, ale konieczny. Spotykaliśmy się z radnymi, ekspertami, środowiskami lokalnymi. Chodziło o to, by wypracować model, który będzie działał przejrzyście. Teraz, gdy mechanizm już funkcjonuje, proces powinien znacząco przyspieszyć. Zakładam optymistycznie, iż w tym roku będziemy mogli pokazać mieszkańcom co najmniej dwie umowy i konkretne inwestycje, które z nich wynikają.