Kiedy VAR może wejść, a kiedy nie ma prawa

1 godzina temu

Sędzia wideo nie jest instancją odwoławczą

W Przepisach Gry jest opisany jako sędzia meczowy z niezależnym dostępem do zapisu wideo. Czyli członek tej samej ekipy co arbiter na boisku i jego asystenci - z innym miejscem pracy i innym narzędziem, ale bez żadnej władzy nad nimi. Nikogo nie kontroluje, niczego nie zatwierdza i nie rozpatruje niczyjego odwołania. Może wyłącznie pomóc, i to w przypadku opisanym bardzo wąsko.

Próg nazywa się „wyraźny i oczywisty błąd"

Pomoc jest dopuszczalna tylko wtedy, gdy doszło do wyraźnego i oczywistego błędu albo do poważnego przeoczonego zdarzenia. Przepisy nie zostawiają tu miejsca na stopniowanie: pierwotna decyzja arbitra nie zostanie zmieniona, o ile powtórka nie pokazuje wyraźnie, iż była właśnie takim błędem.

Konsekwencja jest odwrotna do potocznego wyobrażenia. Sytuacja, w której dwóch byłych arbitrów ocenia zdarzenie inaczej niż sędzia prowadzący mecz, sama w sobie progu nie przekracza - skoro da się ją ocenić dwojako, to znaczy, iż pierwsza ocena nie była oczywiście błędna. Sędzia wideo nie jest od tego, żeby wybrać lepszą z dwóch możliwych ocen. Jest od tego, żeby zareagować, kiedy żadnej sensownej oceny nie ma.

Katalog jest zamknięty i liczy cztery pozycje

Przekroczenie progu przez cały czas nie wystarcza, bo nie każda sytuacja podlega weryfikacji. Kategorie są cztery: bramka albo jej brak; rzut karny albo jego brak; bezpośrednia czerwona kartka; oraz pomylona tożsamość, czyli ukaranie niewłaściwego zawodnika drużyny, która przewiniła.

Trzecia pozycja myli najczęściej. Chodzi o bezpośrednią czerwoną kartkę, a przepis wyłącza z niej wprost ewidentnie błędne drugie napomnienie. Zawodnik, który dostał drugą żółtą za coś, czego nie zrobił, schodzi z boiska i nikt tego nie sprawdzi. Nie dlatego, iż to mniejsza krzywda, tylko dlatego, iż lista jest listą, a nie zbiorem przykładów.

Piąta pozycja istnieje, ale nie wszędzie. Ewidentnie błędnie podyktowany rzut rożny wolno poprawić, o ile organizator rozgrywek tę opcję wprowadził i o ile decyzję da się zmienić od razu, bez opóźniania wznowienia gry.

Najpierw decyduje sędzia, dopiero potem ktokolwiek inny

Porządek jest sztywny. Arbiter musi podjąć decyzję sam - nie wolno mu jej nie podejmować i czekać, aż zdecyduje ktoś przy monitorze. Puszczenie gry dalej także jest decyzją i podlega weryfikacji dokładnie tak samo jak gwizdek.

Dopiero wtedy może odezwać się sędzia wideo, i to wyłącznie w roli doradcy. Weryfikację uruchamia sam arbiter; sędzia wideo oraz pozostali sędziowie mogą ją jedynie zarekomendować. Ostateczna decyzja należy zawsze do prowadzącego mecz - niezależnie od tego, czy obejrzał powtórkę osobiście, czy oparł się na tym, co mu opisano.

Dwie drogi weryfikacji, wybierane rodzajem sytuacji

Rozstrzyga nie waga zdarzenia, tylko jego charakter.

Decyzje ocenne - intensywność faulu, ingerencja zawodnika przy spalonym, okoliczności zagrania ręką - wymagają, żeby sędzia obejrzał powtórkę sam. To ten moment, w którym arbiter biegnie do monitora przy linii bocznej.

Decyzje faktyczne - pozycja zawodnika przy spalonym, punkt kontaktu z piłką, miejsce przewinienia względem pola karnego, piłka poza grą - zwykle monitora nie wymagają, bo nie ma tu czego oceniać; jest tylko coś do stwierdzenia. Sędzia może jednak obejrzeć powtórkę także w takim przypadku, o ile uzna, iż łatwiej mu będzie potem zapanować nad meczem.

Dlaczego weryfikacja trwa tak długo i dlaczego nikt jej nie przyspieszy

Kilka reguł przebiegu wygląda na drobiazgi, a układa się w jedną zasadę. Weryfikacja nie ma limitu czasu, bo przepisy mówią wprost, iż dokładność jest ważniejsza niż szybkość. Sędzia ma przez cały ten czas pozostać widoczny, żeby procedura była przejrzysta. Zawodnikom i osobom funkcyjnym nie wolno go otaczać ani wpływać na to, czy cokolwiek zostanie sprawdzone.

To ostatnie ma bardzo prosty powód: sędzia wideo sprawdza każdą sytuację automatycznie. Domaganie się powtórki niczego nie przyspiesza, bo sprawdzanie trwa już wtedy, gdy pierwszy zawodnik zaczyna machać rękami.

Reguła jest przypisana do rozgrywek, nie do klubu

Wszystko powyższe obowiązuje jednak wyłącznie tam, gdzie wideoweryfikacja w ogóle istnieje - a to nie zależy od rangi pojedynczego spotkania ani od tego, kto w nim gra. Przepisy Gry dopuszczają użycie sędziów wideo tylko wtedy, gdy organizator rozgrywek spełnił wszystkie wymagania wdrożeniowe i otrzymał pisemną zgodę FIFA. choćby piąta pozycja katalogu jest opcją, którą organizator włącza albo zostawia wyłączoną. Ta sama drużyna może więc w dwóch różnych turniejach grać pod dwiema różnymi procedurami.

Rozgrywki są zresztą jednostką, według której polską piłkę porządkują także operatorzy przyjmujący zakłady wzajemne na podstawie zezwolenia Ministra Finansów - oferta LV BET na polskie ligi piłkarskie jest ułożona według szczebli, od Ekstraklasy po grupy trzeciej ligi.

Protokół rozstrzyga, kiedy decyzję wolno w ogóle sprawdzić. Tego, czy sędzia miał rację, nie rozstrzyga nikt poza nim.



LV BET Zakłady Bukmacherskie Sp. z o.o. to legalny bukmacher posiadający zezwolenie Ministerstwa Finansów. Gra u nielegalnych bukmacherów jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem i jest dostępny wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Idź do oryginalnego materiału