Kielczanie szukają ochłody. Wentylatory wyprzedają się w mgnieniu oka

2 godzin temu
Zdjęcie: Źródło: Canva


W sklepach z artykułami gospodarstwa domowego w Kielcach braki, bo mieszkańcy masowo wykupują wentylatory. Wszyscy szukają sposobów na ochłodę, bo upały mocno dają się we znaki.

Przed jednym ze sklepów z artykułami gospodarstwa domowego spotkaliśmy kielczankę, która narzekała na brak asortymentu w sklepach.

– Wykupione są. Wczoraj byliśmy w kilku miejscach i nigdzie nie dostaliśmy wiatraków, są dosłownie jakieś resztki. Dzisiaj też nie udało mi się kupić, a byłam w kolejnym sklepie. Przy wysokim ciśnieniu, jak się ma 80 lat, to te upały naprawdę się odczuwa – mówiła.

Sprawdziliśmy i wentylatorów nie było m.in. w sklepie przy ulicy Sandomierskiej w Kielcach. Doradca klienta Krzysztof Staszewski mówi, iż wentylatory, które dotarły w sobotniej dostawie, sprzedały się już do południa tego samego dnia. Pojedyncze egzemplarze, które zostały – kolejnego dnia. Dodaje, iż w poniedziałek dotarł nowy sprzęt, ale na więcej trzeba będzie chwilę poczekać. Najbardziej chodliwy towar to właśnie wentylatory.

– Dużo osób kupuje też oscylatory, a więc duże stojące wentylatory przeznaczone do większych przestrzeni. Na rynku mamy też rozwiązania bardziej zaawansowane, jak klimatory, gdzie wlewa się wodę, wsypuje się lód, co pozwala stworzyć ochładzającą mgiełkę. Są też klimatyzatory – zarówno tzw. splity montowane na ścianach, jak i wolnostojące – wymienia.

Ceny wentylatorów zaczynają się od ok. 100 złotych. Dziś popularne są też małe wentylatorki na baterie, które zastępują wachlarze.

– Można je zabrać zawsze ze sobą i poczuć ulgę, choćby podczas spaceru. Myślę, iż dlatego robią dziś furorę – są funkcjonalne i zawsze pod ręką. Można je kupić także dla dzieci, już od ok. 20 złotych – informuje Krzysztof Staszewski.

W gorące dni pamiętajmy o nawodnieniu – 1,5 litra może okazać się niewystarczające, wypijmy choćby 2,5-3 l płynów w ciągu dnia – zachęca Adrianna Białek, dietetyk z Expert Fitness w Kielcach. Dodaje, iż najlepsza jest woda, ale nie źródlana, ale mineralna.

– Ważne, by minerały znalazły się w płynie, ponieważ to nas lepiej nawodni. Sód, potas, wapń, magnez – zwróćmy na to uwagę – radzi. I dodaje, iż jeżeli lubimy izotoniki, zamiast tych ze sklepu pełnych cukru i chemii, zróbmy taki napój w domu. Wystarczy odrobina soli, miodu, limonki bądź cytryny i gotowe.

Wody szukać możemy też w pożywieniu. Bardzo dużo jest jej arbuzach i ogórkach. Dietetycy polecają też truskawki czy melony.


Idź do oryginalnego materiału