Jeszcze niedawno takie przewinienie kończyło się tylko 5 punktami karnymi. Po nowelizacji przepisów kara wzrosła ponad dwukrotnie. Policjanci przypominają, iż dozwolone jest jedynie korzystanie z urządzenia w uchwycie albo przez zestaw głośnomówiący. W przeciwnym razie kierowca naraża się na bardzo kosztowne konsekwencje, a w skrajnych przypadkach – na utratę prawa jazdy.
Eksperci podkreślają, iż rozmowa telefoniczna za kierownicą spowalnia reakcję kierowcy o około 30 procent. To oznacza, iż droga hamowania samochodu wydłuża się o kilka dodatkowych metrów. W przypadku nagłego zagrożenia może to przesądzić o wypadku. Jeszcze gorsze skutki powoduje wysyłanie wiadomości tekstowych – statystyki wskazują, iż to zachowanie bardziej niebezpieczne niż prowadzenie po alkoholu.
Mandat za korzystanie z nawigacji
Najlepiej ilustruje to przykład mężczyzny, który na obwodnicy stolicy prowadził auto, trzymając w dłoni telefon z uruchomioną nawigacją. Funkcjonariusze ocenili jego zachowanie jako wyjątkowo niebezpieczne i wystawili mandat w wysokości 3000 zł. To ekstremalny przypadek, ale pokazuje, iż przepisy dotyczą również korzystania z GPS-u w telefonie. Zestaw głośnomówiący czy uchwyt to jedyne dozwolone rozwiązania.
Mandat 300 zł dla pieszych na przejściu
Nowe regulacje obejmują także pieszych. Zgodnie z art. 14 pkt 8 Prawa o ruchu drogowym, nie można używać telefonu przy wchodzeniu lub przechodzeniu przez przejście. Takie zachowanie ogranicza możliwość obserwacji otoczenia i grozi mandatem w wysokości 300 zł. Policja przypomina, iż z pozoru niewinny nawyk, jak zerknięcie w ekran przy przechodzeniu przez ulicę, może doprowadzić do tragedii.
Warto pamiętać, iż także rowerzysta jest kierującym pojazdem. Dlatego dla niego również obowiązuje zakaz trzymania telefonu w dłoni w trakcie jazdy. Mandat i punkty karne mogą dotyczyć więc nie tylko kierowców samochodów, ale i użytkowników dwóch kółek.
Policja ostrzega przed sekundą nieuwagi
– Mało kierowców zdaje sobie sprawę z tego, iż droga zatrzymania auta jadącego 50 km/h to ponad 30 m, a odwrócenie wzroku od pola widzenia na ekran telefonu trwa zwykle dłużej niż sekundę – podkreśla nadkomisarz Robert Opas. – Punkty i mandaty są bolesne, ale najgorsze jest spowodowanie zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym, zwłaszcza przyczynienie się do wypadku, w którym ktoś ginie albo odnosi obrażenia, i to tylko dlatego, iż kierowca patrzył w wyświetlacz telefonu. Należy pamiętać, iż telefon zajmuje nie tylko ręce kierowcy, ale przede wszystkim ogranicza świadomość i w znaczący sposób wpływa na percepcję, a wtedy łatwo może dojść do tragedii – wyjaśnia.
Policja ma do dyspozycji nie tylko tradycyjne patrole. Coraz częściej wykorzystywane są drony i nieoznakowane radiowozy z wideorejestratorami. Dzięki nim funkcjonariusze są w stanie wychwycić kierowców łamiących zakaz korzystania z telefonu. To narzędzia, które zwiększają skuteczność kontroli i pozwalają eliminować niebezpieczne zachowania z ruchu drogowego.