NIK ostrzegała już pięć lat temu
W listopadzie 2021 r. Najwyższa Izba Kontroli opublikowała wyniki kontroli rządowego programu „Za życiem”. Jednym z jego elementów było tworzenie mieszkań chronionych, które miały pomagać osobom z niepełnosprawnościami prowadzić możliwie samodzielne życie.
Program rozwijano od 2017 r., początkowo pod nadzorem Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej kierowanego przez Elżbietę Rafalską.
W latach 2017–2019 w całej Polsce utworzono 141 mieszkań chronionych z 514 miejscami. Tymczasem w roku ich utworzenia skorzystały z nich zaledwie 53 osoby.
Kontrolerzy NIK wskazali, iż pomimo niewielkiego wykorzystania mieszkań ministerstwo nie diagnozowało przyczyn tej sytuacji, a w kolejnych latach nie monitorowało dostatecznie stopnia wykorzystania utworzonych miejsc.
W niektórych kontrolowanych województwach wykorzystanie miejsc wynosiło około 10 proc. NIK stwierdziła również przypadki kierowania do mieszkań osób niespełniających warunków programu.
Wnioski były niepokojące: państwo finansowało tworzenie kolejnych mieszkań, choć nie miało pełnej wiedzy o tym, w jakim stopniu wykorzystywane są te już przygotowane.
Problem powraca na Dolnym Śląsku
Pięć lat później podobne pytania pojawiają się na Dolnym Śląsku.
Z informacji przekazanych naszej redakcji przez Dolnośląski Urząd Wojewódzki wynika, iż w ramach programu dofinansowanie otrzymało 37 jednostek samorządu terytorialnego. Powstało 50 mieszkań treningowych i wspomaganych, oferujących łącznie 106 miejsc.
Jednak według stanu na 25 lutego 2026 r. niewykorzystane mieszkania występowały w 11 gminach: Kłodzku, Nowej Rudzie, Bystrzycy Kłodzkiej, Gryfowie Śląskim, Międzyborzu, Strzelinie, Żmigrodzie, Dobromierzu, Gaworzycach, Starej Kamienicy i Starych Bogaczowicach.
Samo znalezienie się na tej liście nie oznacza, iż wszystkie mieszkania w danej gminie były puste lub iż samorząd nieprawidłowo wykorzystał dotację. Pokazuje jednak, iż problem nie ogranicza się do pojedynczej miejscowości.
Postanowiliśmy sprawdzić sytuację w trzech samorządach powiatu kłodzkiego.
Kłodzko: od czterech lat nikt nie skorzystał
Najbardziej zastanawiająca sytuacja występuje w Kłodzku.
31 października 2022 r. miasto uruchomiło mieszkanie treningowe z jednym miejscem. Jego przygotowanie kosztowało 27 tys. 67 zł, z czego 21 tys. 567 zł pochodziło z dotacji, a 5 tys. 500 zł z budżetu miasta.
Od momentu uruchomienia do października 2026 r. z mieszkania nie skorzystała ani jedna osoba.
– Mieszkanie treningowe pozostaje niewykorzystane z uwagi na brak zgłoszonego zapotrzebowania na tę formę wsparcia w dotychczasowym okresie jego funkcjonowania – informuje Emilia Bogusiewicz, dyrektor Ośrodka Pomocy Społecznej w Kłodzku.
Co szczególnie istotne, brak zainteresowania był znany jeszcze przed rozpoczęciem przedsięwzięcia.
Jak wyjaśnia dyrektor OPS, samorząd uwzględnił zarówno brak dotychczasowego zainteresowania potencjalnych beneficjentów, jak i ustawowy obowiązek zapewnienia miejsc w mieszkaniach chronionych, w tej chwili treningowych lub wspomaganych. Mimo braku zgłoszonego zapotrzebowania miasto zdecydowało się utworzyć jedno mieszkanie.
W odpowiedzi na pytania redakcji OPS potwierdził, iż Kłodzko nie musiało zwracać dotacji ani płacić odsetek z powodu niewykorzystania lokalu.
Pozostaje jednak pytanie o celowość wydatku. Skoro już przed rozpoczęciem inwestycji nie było osób zainteresowanych tą formą pomocy, czy samo przygotowanie mieszkania było wystarczającym uzasadnieniem wydania publicznych pieniędzy?
Nowa Ruda: cztery mieszkania za ponad pół miliona
Znacznie większe przedsięwzięcie zrealizowała Nowa Ruda.
W latach 2021–2023 miasto otrzymało 450 tys. 352 zł dotacji na utworzenie czterech mieszkań wspomaganych z pięcioma miejscami. Lokale powstały przy ul. Armii Krajowej, Aleksandra Fredry oraz dwa przy ul. Kłodzkiej.
Łączny koszt ich przygotowania i wyposażenia wyniósł ponad 506 tys. zł. Z przyznanych dotacji wykorzystano około 405 tys. zł, natomiast niewykorzystane 45 tys. 400 zł zwrócono podczas rozliczania inwestycji.
Sytuacja poszczególnych mieszkań jest bardzo różna.
Lokal przy ul. Armii Krajowej był wykorzystywany w każdym roku od 2022 do 2025. Według informacji miasta skorzystały z niego cztery osoby. w tej chwili jest zasiedlony.
Przy ul. Aleksandra Fredry w latach 2023–2024 nie świadczono usług, ale w 2025 r. mieszkanie zaczęło być wykorzystywane. Według ostatnich informacji miasta korzystają z niego trzy osoby.
Największe problemy dotyczą dwóch lokali przy ul. Kłodzkiej.
W mieszkaniu 5/1 przez całe lata 2024–2025 nie świadczono usług zgodnie z warunkami zawartej umowy. Natomiast w lokalu 5/1a usługi świadczono przez sześć miesięcy w 2024 r. i cztery miesiące w 2025 r.
Według informacji przekazanych przez Urząd Miejski dwa z czterech noworudzkich mieszkań są w tej chwili zasiedlone, a dwa pozostają wolne.
Ponad 22 tys. zł samych odsetek
Niewykorzystanie mieszkania przy ul. Kłodzkiej 5/1 miało dla miasta konsekwencje finansowe.
Dolnośląski Urząd Wojewódzki uznał, iż nie został dochowany wymagany okres trwałości zadania. Sprawa zakończyła się postępowaniem administracyjnym i decyzją wojewody z 24 lipca 2026 r.
31 sierpnia Nowa Ruda zwróciła łącznie 70 tys. 608 zł.
Z tej kwoty 47 tys. 938 zł stanowiła część dotacji podlegająca zwrotowi, natomiast aż 22 tys. 670 zł to odsetki naliczone jak dla zaległości podatkowych.
Jak wynika z odpowiedzi Tomasza Jankowskiego, rzecznika prasowego Wojewody Dolnośląskiego, nieprawidłowości ujawniono na podstawie corocznych sprawozdań i późniejszego postępowania administracyjnego. Oddział Nadzoru i Kontroli w Pomocy Społecznej nie przeprowadzał kontroli na miejscu.
Miasto wskazuje, iż trudności z wykorzystaniem mieszkań wynikają między innymi z ograniczonej grupy osób spełniających wymagane kryteria. Trzech potencjalnych mieszkańców nie mogło ostatecznie skorzystać z lokali, ponieważ pogorszenie stanu zdrowia spowodowało konieczność zapewnienia im całodobowej opieki.
Nowa Ruda próbowała poszerzyć grono potencjalnych mieszkańców. Od lipca 2025 r. obowiązuje porozumienie ze Stroniem Śląskim, umożliwiające kierowanie do mieszkań również osób z tej gminy.
Bystrzyca Kłodzka: pięć osób skorzystało z mieszkania
Inny obraz przedstawia Bystrzyca Kłodzka.
Gmina uruchomiła 30 grudnia 2019 r. jedno mieszkanie chronione, które od stycznia 2024 r. funkcjonuje jako mieszkanie wspomagane.
Lokal o powierzchni 27,09 mkw ma jedno miejsce. Jego utworzenie i wyposażenie kosztowało 70 tys. 323 zł, w tym 49 tys. 226 zł dotacji i 21 tys. 97 zł funduszy własnych gminy.
Od momentu uruchomienia z mieszkania skorzystało łącznie pięć osób. w tej chwili przebywa w nim jedna osoba.
Były jednak okresy, gdy lokal pozostawał pusty.
W 2022 r. zabrakło osób spełniających kryteria programu. W 2025 r. mieszkanie nie było wykorzystywane z powodu remontu przeprowadzonego po zakończeniu pobytu poprzedniego mieszkańca.
– W związku z okresowym niewykorzystaniem mieszkania nie wystąpił obowiązek zwrotu części otrzymanej dotacji ani zapłaty odsetek – informuje Wojciech Zieliński, zastępca dyrektora Ośrodka Pomocy Społecznej w Bystrzycy Kłodzkiej.
Gmina wyjaśnia, iż do programu przystąpiła, wykorzystując lokal pozostający już w jej dyspozycji. Liczbę miejsc dostosowano do jego powierzchni i układu funkcjonalnego.
Bystrzycki przykład pokazuje, iż okresowy brak mieszkańców nie musi oznaczać niepowodzenia przedsięwzięcia. W tym przypadku mieszkanie służyło już pięciu osobom i w tej chwili jest wykorzystywane.
Ponad 600 tys. zł w trzech gminach
Łącznie Kłodzko, Nowa Ruda i Bystrzyca Kłodzka przeznaczyły na utworzenie sześciu mieszkań z siedmioma miejscami ponad 603 tys. zł. Większość kosztów pokryły dotacje z budżetu państwa.
Efekty są jednak bardzo różne. W Kłodzku przez niemal cztery lata nikt nie skorzystał z przygotowanego mieszkania. W Nowej Rudzie część lokali jest wykorzystywana, ale problemy z jednym z nich zakończyły się zwrotem ponad 70 tys. zł wraz z odsetkami. W Bystrzycy Kłodzkiej z jednego miejsca skorzystało pięć osób, a lokal jest w tej chwili zajęty.
Trzeba przy tym pamiętać, iż mieszkania treningowe i wspomagane nie są zwykłymi mieszkaniami komunalnymi. Ich mieszkańcy muszą spełniać określone kryteria, a pobyt ma służyć nauce samodzielności lub zapewnieniu wsparcia w codziennym funkcjonowaniu.
To zawęża grupę potencjalnych użytkowników, ale jednocześnie sprawia, iż prawidłowe oszacowanie zapotrzebowania przed rozpoczęciem inwestycji ma szczególne znaczenie.
Ostrzeżenia sprzed lat wciąż aktualne?
Najwyższa Izba Kontroli już w 2021 r. zwracała uwagę, iż ministerstwo nie miało pełnej wiedzy o wykorzystaniu mieszkań utworzonych w ramach programu „Za życiem”.
Pięć lat później Dolnośląski Urząd Wojewódzki również nie dysponuje aktualnym, pełnym zestawieniem wykorzystania wszystkich 106 miejsc powstałych w województwie. Wiadomo natomiast, iż problemy z wykorzystaniem mieszkań występowały w 11 gminach.
Nie oznacza to, iż cały program zakończył się niepowodzeniem. Przykład Bystrzycy Kłodzkiej pokazuje, iż mieszkania mogą spełniać swoją funkcję. Jednak przypadki Kłodzka i Nowej Rudy uzasadniają pytania o sposób planowania i finansowania podobnych przedsięwzięć.
Szczególnie wymowne jest stanowisko kłodzkiego OPS, który przyznał, iż brak zainteresowania tą formą wsparcia był znany jeszcze przed utworzeniem mieszkania.
Czy samorządy tworzyły mieszkania dlatego, iż mieszkańcy rzeczywiście ich potrzebowali, czy również dlatego, iż pojawiła się możliwość zdobycia dotacji i realizacji ustawowego obowiązku?
W świetle ustaleń NIK oraz informacji uzyskanych przez naszą redakcję to pytanie pozostaje aktualne. I dotyczy nie tylko sposobu wydawania publicznych pieniędzy, ale przede wszystkim tego, czy przygotowana za nie pomoc rzeczywiście trafia do osób, dla których została przeznaczona.
– Utworzenie mieszkania treningowego to ustawowy obowiązek gminy, wynikający z art. 17 ust. 1 pkt 12 ustawy z dnia 12 marca 2004 r. o pomocy społecznej, który musi być zrealizowany pomimo braku beneficjentów tego typu pomocy w danej chwili. Ponadto należy zwrócić uwagę, iż ze względu na określone kryteria jest ograniczona grupa (potencjalnych) osób, które mogą zamieszkać w mieszkaniu treningowym, co nie znaczy, iż takiej osoby w przyszłości nie będzie. Diagnoza w środowisku co do osób potrzebujących tego typu wsparcia przed utworzeniem nie ma znaczenia – podkreśla Emilia Bogusiewicz.













