
Nietypowe zasady wstępu w klubie w Meksyku wywołały burzę w internecie. Lokal o nazwie „Japan Club” mający swoją siedzibę w dzielnicy Roma Norte wprowadził zróżnicowane ceny biletów – w zależności od pochodzenia gości. Obywatele Stanów Zjednoczonych muszą zapłacić równowartość około 300 dolarów, podczas gdy mieszkańcy Meksyku i państw Ameryki Łacińskiej płacą około 14 dolarów, a inni cudzoziemcy – 20 dolarów.
W mediach społecznościowych klub tłumaczył, iż nie chodzi o „zawyżanie cen dla Amerykanów”, ale o przyznawanie wysokich zniżek innym grupom. W praktyce oznacza to, iż goście z USA płacą pełną cenę, wynoszącą około 5000 pesos, podczas gdy pozostali korzystają z rabatów sięgających choćby 97 proc.
Właściciel lokalu, Federico Crespot, w rozmowie z „The Guardian” przyznał, iż decyzja ma podłoże polityczne. Jak wskazał, to reakcja na napięcia między Meksykiem a USA, związane m.in. z polityką migracyjną Donalda Trumpa.
– Odpowiadamy na obelgi, które jako kraj słyszeliśmy od USA – powiedział.
W kolejnym oświadczeniu klub podkreślił, iż nie jest uprzedzony wobec Amerykanów, a jego działania mają sprowokować debatę o traktowaniu Ameryki Łacińskiej oraz wpływie turystyki na lokalne społeczności.
Sprawa wpisuje się w szerszy kontekst rosnących napięć w stolicy Meksyku. W ostatnich latach mieszkańcy dzielnic takich jak Condesa i Roma protestują przeciwko rosnącym cenom i zjawisku gentryfikacji, które wiążą z napływem zagranicznych turystów i tzw. „cyfrowych nomadów”.
W lipcu ubiegłego roku doszło do demonstracji, podczas których pojawiały się hasła sprzeciwu wobec masowej turystyki i krótkoterminowego wynajmu mieszkań.





![Koncert z okazji Dnia Matki "Całuję Twoją dłoń" w OCK [ZDJĘCIA, WIDEO]](https://www.eostroleka.pl/luba/dane/pliki/zdjecia/2026/projekt_bez_nazwy-6.jpg)








