Kolędowali w mrozie, by pomóc w Afryce. Paszyn wspiera budowę sanktuarium w Maranie na Madagaskarze

1 godzina temu

To był jeden z tych dni, które zapisują się w historii lokalnej wspólnoty na długo. W uroczystość Objawienia Pańskiego Paszyn po raz czwarty przeszedł w barwnym Orszaku Trzech Króli, ale tegoroczna edycja miała wyjątkowy, głęboko poruszający wymiar. Kolędowanie stało się nie tylko manifestacją wiary i radości, ale także realnym wsparciem dla misji w Maranie na Madagaskarze – miejsca, z którym Paszyn łączy niezwykła więź.

Orszak, który połączył Paszyn z Madagaskarem

Kolorowy i radosny Orszak przeszedł ulicami Paszyna z rozmachem, jakiego ta niewielka miejscowość jeszcze nie widziała. Obok Trzech Króli maszerowali pastuszkowie, anioły, kolędnicy i „Draby” z paszyńską grupą kolędniczą. W pochodzie pojawili się także przedstawiciele różnych narodów świata, w tym symbolicznie kilku Malgaszy z Marany. Był król Herod z dworem, była kapela, były scenki teatralne przygotowane przez dzieci z miejscowej szkoły i była żywa, piękna szopka. Nad wszystkim unosił się dźwięk polskich kolęd, które – jak podkreślali uczestnicy – brzmiały tego dnia wyjątkowo mocno.

W trakcie Orszaku ogłoszono zbiórkę na budowę sanktuarium bł. Jana Beyzyma w Maranie oraz na wsparcie misyjnej pracy o. Józefa Pawłowskiego SJ – kapelana szpitala dla chorych na trąd na Madagaskarze. Jak się okazało, była to już kolejna edycja Orszaku, podczas której kolędowano „dla Marany”. Mieszkańcy po raz kolejny pokazali, iż pomoc dla odległej afrykańskiej wspólnoty nie jest dla nich pustym hasłem, ale konkretnym zobowiązaniem serca.

Wzruszający list z Madagaskaru

Dzięki Internetowi o. Józef Pawłowski, pochodzący z Paszyna jezuita, mógł z Madagaskaru śledzić zdjęcia i nagrania z wydarzenia. W przesłanym liście nie krył wzruszenia. Pisał o wirtualnym powrocie do kościoła, w którym został ochrzczony, o znajomych twarzach i muzyce Sądeckich Lachów. Podkreślał, jak bardzo poruszyła go hojność rodaków oraz fakt, iż pamiętają o nim i o jego misyjnej pracy.

„Bardzo się wzruszyłem, kiedy usłyszałem, iż podczas Orszaku ogłoszono zbiórkę na budowę sanktuarium bł. Jana Beyzyma w Maranie oraz na wsparcie mojej misyjnej pracy na Madagaskarze. Jak zwykle, moi rodacy okazali wielką hojność” – napisał jezuita, dziękując za każdy dar serca, modlitwy i zainteresowanie losem misji.

Paszyn pokazuje, iż potrafi się jednoczyć

O. Pawłowski z uznaniem pisał o skali zaangażowania mieszkańców. Podkreślał, ile trudu i serca musiało kosztować przygotowanie widowiska oraz jak wiele osób włączyło się w organizację Orszaku. W swoich podziękowaniach wymienił sołtysa Paszyna Wojciecha Skrzypca, jednego z głównych organizatorów wydarzenia, proboszcza ks. Krzysztofa Smorońskiego, który nie tylko wspierał przygotowania, ale wcielił się w jednego z Trzech Króli, Ewelinę Fedusiewicz i Paszyńską Grupę Teatralną, nauczycieli i uczniów Szkoły Podstawowej w Paszynie, strażaków z Ochotniczej Straży Pożarnej czuwających nad bezpieczeństwem oraz panie z Koła Gospodyń Wiejskich, które przygotowały poczęstunek dla uczestników.

Szczególne słowa wdzięczności skierował także do samych uczestników Orszaku. Zwrócił uwagę, iż w tym roku było ich znacznie więcej niż w latach ubiegłych i iż choćby siarczysty mróz nie odstraszył nikogo z „drogi do Betlejem”.

Paszyn i Marana – most serc ponad kontynentami

Historia pomocy mieszkańców Paszyna dla Marany to coś więcej niż jednorazowa zbiórka. Od lat organizowane są festyny charytatywne, zbiórki parafialne i akcje kolędnicze, z których dochód trafia na budowę kościoła, szpitala i wsparcie pracy misyjnej na Madagaskarze. Wszystko to związane jest z osobą o. Józefa Pawłowskiego SJ oraz dziełem bł. Jana Beyzyma – patrona misji w Maranie.

Tegoroczny Orszak Trzech Króli tylko potwierdził, iż Paszyn potrafi pięknie łączyć wiarę, tradycję i konkretne dobro. Dla mieszkańców to nie tylko lokalne święto, ale także sposób, by realnie zmieniać los ludzi po drugiej stronie świata.

Na co dokładnie trafiają pieniądze z Paszyna?

Pomoc mieszkańców Paszyna i całej Sądecczyzny nie jest symboliczna ani „na pokaz” – trafia w samo serce realnych potrzeb jednej z najbiedniejszych części Madagaskaru. Pieniądze zbierane m.in. podczas Orszaku Trzech Króli finansują dziś trzy najważniejsze obszary: budowę sanktuarium bł. Jana Beyzyma w Maranie, które ma stać się duchowym centrum dla chorych i ich rodzin; bieżące funkcjonowanie misyjnego szpitala, w tym zakup leków, materiałów opatrunkowych, drobnego sprzętu medycznego i transport pacjentów z odległych wiosek; oraz codzienną pracę misyjną o. Józefa Pawłowskiego SJ, obejmującą pomoc najuboższym, wsparcie rodzin pacjentów i działania duszpasterskie. W praktyce oznacza to, iż każda złotówka z Paszyna przekłada się tam na konkret: leczenie chorego dziecka, opłacenie operacji, zakup antybiotyków, przewiezienie pacjenta do szpitala albo zapewnienie mu godnych warunków w ostatnich dniach życia. To pomoc, która naprawdę ratuje zdrowie i życie – tu i teraz.

„Pamiętam o Was w modlitwie i będę pamiętał zawsze – dopóki życia” – zakończył swój list o. Józef Pawłowski.

Idź do oryginalnego materiału