Takiej sesji Sejmiku Województwa Małopolskiego nie było dawno. Punkt obrad 21b. dotyczący transportu publicznego w regionie, w tym Kolei Małopolskich, rozgrzał radnych do czerwoności. Nie bez znaczenia była obecność przedstawicieli związków zawodowych maszynistów, którzy oczekują podwyżek dla wszystkich pracowników wspomnianej spółki. Pojawiły się wzajemne zarzuty, podniesiony ton i sporo nerwów.
Rozwój transportu publicznego w Małopolsce. Zaczęło się od sukcesów
Nowe pojazdy. Nowe przystanki. Rozbudowa siatki połączeń kolejowych i autobusowych. Patrząc na prezentację wyświetlaną podczas poniedziałkowej sesji sejmiku wojewódzkiego, mieszkańcy nie mają na co narzekać. Ile było linii autobusowych użyteczności publicznej uruchomionych przez Województwo Małopolskie w 2019 r.? Trzy, ale w ubiegłym – 2025 r. – już 57. Ile wydano na jej rozwój? Ponad 103 milionów. Jeszcze w tym roku flota zostanie wzbogacona o 15 pojazdów elektrycznych i 5 pojazdów wodorowych. Lada moment na torach pojawi się też nowy tabor kolejowy, część pociągów wyjedzie jeszcze przed wakacjami br. Skorzystają z nich miliony pasażerów – przed uruchomieniem systemu Szybkiej Kolei Aglomeracyjnej była mowa o nieco ponad 7 milionach w 2014 r., a jedenaście lat później o ponad 28 milionach 600 tysiącach podróżnych.
Marszałek Województwa Małopolskiego Łukasz Smółka zapewnił, iż władza wciąż podejmują starania o kolejne środki europejskie, które można byłoby zainwestować w regionie. Po raz kolejny wrócił temat będącej w budowie linii kolejowej Podłęże- Piekiełko (pierwsze pociągi od strony Nowego Sącza mają pojawić się już w najbliższych miesiącach), podkreślano też sprawne rozwijanie połączeń na terenie miasta Krakowa oraz planowany przystanek PKP Prądnik Czerwony, który ma powstać jeszcze za tej kadencji sejmiku.
„Wszystko po to, abyśmy dalej podtrzymywali trend i dynamiczny rozwój kolei. Poprzez fundusz autobusowy, poprzez sprawne pracy małopolskich kolejarzy – i tu chodzi mi zarówno o naszą spółkę – Koleje Małopolskie, jak POLRegio, Koleje Śląskie i PKP Intercity. Ta oferta jest z roku na rok coraz bogatsza, do tego stopnia, iż dzisiaj samorząd województwa małopolskiego uruchamia blisko 550 połączeń kolejowych” – mówił marszałek Łukasz Smółka na wstępie.
Tuż za marszałkiem głos zabrali Krystian Zieliński, dyrektor Departamentu Infrastruktury Drogowej i Transportu oraz Paweł Obrzut, pełniący funkcję Zastępcy Dyrektora Departamentu Infrastruktury Drogowej i Transportu w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Małopolskiego. Były podsumowania, były plany i przez pół godziny spokój na sali.
Związkowcy wyszli na mównicę i zrobiło się gorąco
Temat transportu publicznego nie został poruszony na poniedziałkowej sesji przypadkiem, ale wynikał z faktu, iż na sali pojawili się związkowcy walczący o podwyżki dla pracowników Kolei Małopolskich. Wspominaliśmy o tym kilkukrotnie na naszych łamach. Głównym postulatem związków jest wzrost wynagrodzenia o 1000 zł do uposażenia podstawowego dla wszystkich zatrudnionych w KM. Prezes spółki Radosław Włoszek przystał na podwyżki, ale na znacznie niższym poziomie. Strona Społeczna nie przyjęła aktualnej propozycji – której wysokość jest zależna od zajmowanego w spółce stanowiska– i aktualnie czekamy na mediacje w tej sprawie, które mogą zakończyć się kolejowym strajkiem.
Nie dziwi zatem, iż na sali obrad zrobiło się gorąco, kiedy mównicę przejął Mateusz Motyka, związany ze Związkiem Zawodowym Maszynistów Kolejowych w Polsce (ZZM) w spółce Koleje Małopolskie. Jan Tadeusz Duda, przewodniczący Sejmiku Małopolskiego, przeznaczył na jego wystąpienie 3 minuty, co spotkało się ze sprzeciwem członków Koalicji Obywatelskiej. Niektórzy radni twierdzili, iż w razie potrzeby oddadzą związkowcom swój czas na wystąpienie.
„Owszem, spółka się rozwija, inwestujemy w tabor, inwestujemy w zaplecza, autobusy, niemniej jednak mam wrażenie, iż zapomnieliśmy o najważniejszym elemencie, którym są pracownicy spółki. Pracownicy, którzy budują tę spółkę, pracownicy, którzy przewożą codziennie podróżnych, pracownicy, którzy są w pionach administracyjnych. Sytuacja na rynku kolejowym jest bardzo dynamiczna, wchodzą zagraniczne podmioty. Wielokrotnie sygnalizowałem, iż musimy podnieść wynagrodzenia zasadnicze pracowników, z tego względu, żeby spowolnić ucieczkę tych pracowników do innych przewoźników. Oferta jest bardzo kusząca, dwóch maszynistów już odeszło” – przemawiał z mównicy Mateusz Motyka.
Następnie głos zabrał Daniel Biernacik, wiceprezydent Związku Zawodowego Maszynistów Kolejowych:
„My nie jesteśmy tutaj po to, żeby słodzić, natomiast bardzo cieszymy się, iż spółka rośnie tak dynamicznie. To tylko świadczy o tym, iż transport kolejowy w najbliższych latach, nie tylko w Małopolsce, ale w całej Polsce, będzie się rozwijał, będzie stanowił o sile naszej gospodarki. Natomiast tempo wzrostu spółki, która dzisiaj zdobywa pozycję na rynku, może zostać w bardzo brutalny sposób zahamowane ze względu na nadchodzącą liberalizację, która będzie tylko postępować. Kontrakty i umowy na przewozy, konkursy, do których trzeba będzie stanąć ze względu na wejście czwartego pakietu kolejowego i tym samym innych przewoźników na rynek, to będzie najmniejszy problem Pana, Panie Prezesie – zwrócił się Daniel Biernacik, wiceprezydent Związku Zawodowego Maszynistów Kolejowych, do prezesa zarządu spółki Kolei Małopolskich Radosława Włoszka. Po czym dodał: „Ten przetarg, który planujecie wygrać, możecie sobie wsadzić za przeproszeniem w buty, o ile nie będziecie mieli ludzi do tego, aby te przewozy wykonać”.
Radosław Włoszek: :Moim obowiązkiem i moim prawem jest dbać o interes Kolei Małopolskich”
Wystąpienie związkowców oczywiście nie pozostało bez odpowiedzi prezesa Kolei Małopolskich, który był obecny na sali obrad. Radosław Włoszek rozpoczął swoją wypowiedź od podziękowań dla wszystkich pracowników, przeprosin za ostatnie problemy komunikacyjne (na trasy zamiast niektórych pociągów wyjeżdżały autobusy), a następnie opowiedział ze swojej perspektywy o trwających od kilku miesięcy negocjacjach ze związkami. Tym, co zdaje się budzić największe emocje w sprawie, nie jest postulat podwyżek, ale kwestia wspomnianej liberalizacji rynku. Prezes Włoszek nie ukrywa bowiem, iż powiązania przedstawicieli związku z konkurencyjnymi spółkami – chociaż zgodne z prawem – jest dla niego problematyczne.
„Mateuszu, Macieju. Prowadziliśmy te rozmowy dość długo. One były merytoryczne. Od momentu, kiedy weszła konkurencja do spółki – to jest meritum tej sprawy – 23 grudnia, kiedy rozpoczął się spór zbiorowy, to rozmawiam z kim? Rozmawiam z Państwem, którzy są z POLRegio. Szanuję każdego pracownika POLregio i przedstawiciela związków zawodowych. Ale moim obowiązkiem i moim prawem jest dbać o interes Kolei Małopolskich. Ta firma składa się z kilku segmentów – kolejowego, autobusowego, administracyjnego. Pracownik maszynista, którego bardzo doceniam to, za to, co robi, ma premię, ale nie ma jej już np. dyspozytor. Te segmenty mają bowiem inne źródła finansowania. Koleje Małopolskie są jak kolorowy paw, to mozaika biznesowa, w której trzeba znaleźć kompromis. Nie da się, jeżeli chcemy rozmawiać, dać wszystkim po równo bez dogłębnej analizy poszczególnych grup zawodowych, które funkcjonują w tej spółce” – mówił prezes zarządu spółki KM.
Na jego przemowę dość ostro zareagowali niektórzy przedstawiciele Koalicji Obywatelskiej. Radny Krzysztof Nowak zarzucał prezesowi Kolei Małopolskich m.in. katastrofalną komunikacją medialną, brak transparentności spółki oraz fakt, iż jest bardziej politykiem niż managerem (przypominamy, iż swego czasu działał w strukturach regionalnych Prawa i Sprawiedliwości) i zasugerował, iż przygotowana przez Departament Transportu prezentacja – choć dobra – jest propagandą.
Zaskakujący głos w dyskusji
Nieco inny ton przybrał radny z Koalicji Obywatelskiej i jednocześnie w latach 2015-2018 marszałek województwa małopolskiego, Jacek Krupa, który stanął w sporze między związkowcami a prezesem Kolei Małopolskich stanął po drugiej stronie.
„Ja się narażę przede wszystkim moim kolegom z klubu, ponieważ ja z Kolejami Małopolskimi i POLRegio przeżyłem swoje, i było bardzo ostro. Mówiono nawet, iż Koleje Małopolskie są moim oczkiem w głowie. Miałem na Basztowej trzykrotnie pikiety związków zawodowych z POLRegio. Nie będę używał ani nazw ani nazwisk żądających likwidacji Kolei Małopolskich, ale od początku były one postrzegane jako zagrożenie dla POLRegio i dalej tak jest. Słuchałem dziś każdego słowa wypowiadanego przez osoby występujące i – biorąc pod uwagę zwłaszcza to, iż pisane są przetargi – w moim przekonaniu chodzi o to, żeby na rynku osłabić Koleje Małopolskie i przejąć ich pracę przewozową. To jest taka powtórka tego, co się działo 6, 7, 8 lat temu. Metodami, choćby i szantażu w stosunku do pracowników, żeby ruszyć pewien sposób działania. Jest to dla mnie bardzo przykre (…) Gdyby to był tylko Związek Zawodowy Kolei Małopolskich, to bym nie miał żadnych wątpliwości. Natomiast obecność przedstawicieli POLRegio sprawia, iż zapala mi się od razu czerwona lampka (…) Panie Marszałku, nie wolno dopuścić do tego, ażeby Koleje Małopolskie padły. Nie wolno. Trzeba pogadać z pracownikami, trzeba problem rozwiązać. Proszę zwrócić uwagę, iż z naszej strony nigdy nie padły ze słowa, nie blokowaliśmy budżetu. Zawsze się wspieraliśmy, ponieważ Koleje Małopolskie, pomimo zmian politycznych, były i są naszym priorytetem. Pilnujmy tej sprawy wszyscy tutaj wspólnie. Nie pozwólmy, ażeby ludzie z zewnątrz próbowali nas rozbić i zniszczyć tę spółkę – apelował radny KO Jacek Krupa, oklaskiwany przez radnych Prawa i Sprawiedliwości.
Obawy o przyszłość Kolei Małopolskich wyraził w swoim wystąpieniu także inny radny KO, Kazimierz Barczyk, zwracając uwagę na problem konkurencyjności, w tym liczbę taborów. Padły konkretne liczby: Koleje Mazowieckie mają 333 pociągi, Koleje Śląskie– 95, Wielkopolskie – 82 . Tymczasem KM mogą w tej chwili pochwalić się 36 pojazdami i choćby z perspektywą zamówionych kolejnych 25, będą mocno odstawać od innych spółek regionalnych. Radny Barczyk flotę autobusową należącą do KM nazwał protezą i podsumował dosadnie, iż jeżeli idzie o rozwój, Koleje Małopolskie są daleko w tyle, zwracając uwagę na zagrożenie ze strony PKP Intercity, Kolei Śląskich, a także kolei czeskich, które już teraz obsługują połączenia do Pragi, natomiast przy wejściu czwartego pakietu kolejowego będą mogły swobodnie uczestniczyć w przetargach.
W kontekście wspomnianych głosów zdaje się, iż brak podwyżek dla pracowników i spór ze związkami jest jednym z wielu problemów Kolei Małopolskich, a w następnych miesiącach możemy się spodziewać kolejnych niekoniecznie pozytywnych informacji na temat funkcjonowania spółki. KRKNews z pewnością będzie się przyglądał rozwojowi sytuacji.
Małgorzata Armada

4 godzin temu










