Z raportu obejmującego 215 świadczeń wynika, iż poprawa nastąpiła w 63 przypadkach, pogorszenie w 38, natomiast w ponad połowie zmiany były minimalne. Najdłużej pacjenci czekają na świadczenia z zakresu chirurgii plastycznej (średnio 11,1 miesiąca), stomatologii (10,2 miesiąca) oraz ortopedii i traumatologii narządu ruchu (9,7 miesiąca). Długie kolejki dotyczą także neurochirurgii oraz otolaryngologii. Z kolei relatywnie najszybciej można uzyskać pomoc w radioterapii onkologicznej, neonatologii czy chirurgii onkologicznej.
Poznański ekspert: specjalistów nie brakuje
Do problemu odniósł się prof. Marek Ruchała z Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu. W rozmowie z Medonetem podkreślił, iż liczba lekarzy w niektórych dziedzinach wcale nie jest zbyt mała.
– jeżeli porównamy Polskę z innymi krajami, mamy choćby więcej endokrynologów w przeliczeniu na liczbę mieszkańców. Ta liczba powinna zabezpieczyć zapotrzebowanie na opiekę endokrynologiczną – wskazuje profesor.
Jego zdaniem przyczyną kolejek nie jest wyłącznie brak kadry, ale także sposób organizacji systemu. Część łagodnych chorób tarczycy mogłaby być prowadzona przez lekarzy rodzinnych, jednak pacjenci często kierowani są na regularne konsultacje specjalistyczne, co dodatkowo wydłuża czas oczekiwania.
Ekspert zwraca także uwagę na rosnącą wykrywalność zmian chorobowych dzięki nowoczesnej diagnostyce. Nie wszystkie przypadki wymagają interwencji specjalisty, jednak trafiają do poradni, zwiększając liczbę wizyt.
Pacjenci też wydłużają kolejki
Problemem pozostają również tzw. „puste wizyty”. Część pacjentów zapisuje się do kilku poradni jednocześnie albo nie pojawia się w gabinecie bez wcześniejszego odwołania terminu. Zdarza się także wystawianie skierowań możliwie jak najszybciej bez uzasadnienia medycznego.
Według ekspertów system ochrony zdrowia działa coraz mniej wydajnie. Krzysztof Łanda, założyciel Fundacji Watch Health Care i były wiceminister zdrowia, ocenia, iż sytuacja nie poprawia się m.in. dlatego, iż decydenci często korzystają z opieki poza publicznym systemem. Jego zdaniem najważniejsze znaczenie ma lepsze finansowanie świadczeń i efektywniejsze zarządzanie środkami, ponieważ choćby 30–50 proc. pieniędzy może być wykorzystywane nieefektywnie.
Rozdrobnienie oddziałów nie pomaga
Podobne wnioski płyną z analiz dotyczących neurochirurgii. Prof. Tomasz Trojanowski z Uniwersytetu Medycznego w Lublinie wskazuje, iż liczba specjalistów w tej dziedzinie jest wystarczająca, jednak rosnąca liczba ośrodków może negatywnie wpływać na organizację pracy i jakość świadczeń.
Dodatkowo pacjenci często wybierają konkretnego lekarza, co powoduje wielomiesięczne kolejki do popularnych specjalistów, podczas gdy inni mają wolne terminy.
Operacje? Czasem choćby ponad dwa lata
Statystyki dotyczące zabiegów również nie napawają optymizmem. Na usunięcie żylaków kończyn dolnych pacjenci czekają średnio 30,5 miesiąca, a na endoprotezoplastykę stawu kolanowego – 25,4 miesiąca. Skrócił się natomiast czas oczekiwania na wymianę zastawki serca, choć przez cały czas wynosi niemal 20 miesięcy.
„System osiada jak kompost”
Eksperci coraz częściej mówią o powolnym przeciążaniu publicznej ochrony zdrowia. Metafora „systemu osiadającego jak kompost” oddaje charakter zmian – nie następuje gwałtowne załamanie, ale stopniowe pogarszanie dostępności świadczeń.
Jedną z nadziei na poprawę ma być tzw. odwrócona piramida świadczeń, nad którą realizowane są prace od dwóch lat. Zakłada ona przeniesienie części leczenia z poradni specjalistycznych do podstawowej opieki zdrowotnej. W praktyce lekarz rodzinny miałby wykonać podstawowe badania przed skierowaniem pacjenta do specjalisty.
Czy rozwiązanie skróci kolejki także w Poznaniu? Eksperci podkreślają, iż bez zmian organizacyjnych i lepszego wykorzystania zasobów trudno liczyć na szybki przełom. Na razie pacjenci muszą uzbroić się w cierpliwość – i coraz częściej planować leczenie z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem.

1 godzina temu






