Komitet z Warszawy kontra komentarz z kanapy. Eksmisja rozcięła sieć na pół

1 godzina temu

Pierwsza idzie od protestu. Mówi: to już nie jest lokalna awantura. Powstaje komitet blokad. Jadą ludzie spoza Poznania — Inicjatywa Pracownicza, Ruch Sprawiedliwości Społecznej, Iskra, Czerwoni, osiedle Przyjaźń, stowarzyszenia lokatorów z Łodzi i Warszawy. W tej opowieści Maltańskie ma być ceną za ziemię oddaną Kościołowi. Pada kwota 421 mln zł i zarzut, iż w transakcji sprzedano nie tylko grunt, ale ludzi, których trzeba zdjąć z terenu. Do tego prezydent Jaśkowiak, radni i miejski przekaz, który — według protestujących — trzyma stronę dewelopera.

Druga historia pisze się pod relacją, bez komunikatu prasowego.

Tam nie ma komitetu. Jest pytanie, czemu blokada nie jest w pracy. Jest tytuł wykonawczy. Jest prawo własności. Jest zdanie, iż nielegalne było stawianie domu na cudzym, nie przyjście komornika. I jest policja, której część komentujących po prostu kibicuje.

Między tymi wersjami leci ostra wymiana. Jedni bronią lokatorów i idą na Kościół oraz ratusz. Drudzy bronią służb i papierów. Żadna ze stron nie rozstrzyga, kto na tej działce ma rację. Rozstrzyga tylko jedno: Maltańskie nie jest w sieci jednomyślnym ruchem solidarności. Jedni zbierają delegacje z kraju. Drudzy negują, iż kraj w ogóle tu stanął.

Na miejscu zostają komornik, policja i ludzie za furtką. W komentarzu zostaje spór, który Poznań zna od miesięcy: czy to historia o wyrzucanych mieszkańcach, czy o gruncie, na którym ktoś siedział bez aktu.

Idź do oryginalnego materiału