Koniec bezkarnej jazdy elektrykami po białostockich buspasach?

1 godzina temu
Wyobraź sobie chłodny, październikowy poranek w Białymstoku, gdy stoisz w gigantycznym korku na ulicy Piłsudskiego, a obok wydzielonym pasem przemyka zatłoczony autobus BKM, przed który nagle z impetem wcina się warte kilkaset tysięcy złotych, lśniące auto z zielonymi tablicami, wieżące jedynie kierowcę z kawiarnianym kubkiem w dłoni. Walka o priorytet czy polityczny populizm?

Ten obrazek to nie fikcja, ale codzienna rzeczywistość białostockich ulic, która stała się osią najnowszej dyskusji o miejskich korytarzach transportowych. Do Urzędu Miejskiego w Białymstoku wpłynęła oficjalna interpelacja radnego Pawła Skowrońskiego. Samorządowiec – wybrany z list Polski 2050 – PSL Trzeciej Drogi, choć wyjątkowo chętnie pozujący na radnego niezrzeszonego i niezależnego – postanowił wywołać burzę, uderzając w przywileje właścicieli samochodów elektrycznych.

Dziś przepisy Prawa o ruchu drogowym pozwalają autom elektrycznym poruszać się po buspasach. Jednak zdaniem radnego Skowrońskiego w Białymstoku idea ta skręciła w złą stronę, stając się – jak sam to ujął – „pustym lobbingiem technologicznym” i ułatwieniem dla jednostek kosztem pasażerów BKM. Pytanie tylko, czy szukanie wroga w kierowcach aut elektrycznych to realna troska o transport zbiorowy,
Idź do oryginalnego materiału