Koniec kombinowania przy badaniach technicznych. Bruksela wprowadza twarde zasady

1 godzina temu

Unia Europejska szykuje rewolucję w badaniach technicznych samochodów. Nowy system ma raz na zawsze zakończyć „przymykanie oka” na przeglądach, wprowadzając obowiązkowe, precyzyjne kontrole emisji i automatyczne odczyty danych z pojazdów, których nie da się obejść.

Fot. Pixabay

Unia Europejska szykuje jedne z największych zmian w systemie badań technicznych pojazdów od lat. Nowe przepisy mają uszczelnić kontrole i wyeliminować nadużycia, które dotąd bywały trudne do wykrycia. Dla kierowców oznacza to koniec pobłażliwości przy przeglądach i znacznie bardziej szczegółową weryfikację stanu technicznego auta.

Nowy system kontroli. Koniec z „przymykaniem oka”

Zmiany przygotowywane na poziomie unijnym zakładają ujednolicenie i zaostrzenie zasad badań technicznych w całej Wspólnocie. Celem jest lepsza ochrona środowiska oraz zwiększenie bezpieczeństwa na drogach.

Diagnosta podczas badania technicznego ma zwracać szczególną uwagę na układy odpowiedzialne za ograniczanie emisji spalin. W praktyce oznacza to dokładniejsze sprawdzanie filtrów cząstek stałych (DPF), katalizatorów oraz innych elementów systemu wydechowego. Każda ingerencja w te podzespoły ma być łatwiejsza do wykrycia dzięki nowym urządzeniom pomiarowym.

Jeśli pojazd nie spełni wymogów, właściciel musi liczyć się z negatywnym wynikiem badania, a w skrajnych przypadkach z zatrzymaniem dowodu rejestracyjnego do czasu usunięcia nieprawidłowości.

Nowe metody kontroli emisji i hałasu

Bruksela stawia na bardziej precyzyjne pomiary emisji spalin oraz hałasu. Stacje diagnostyczne mają zostać wyposażone w nowoczesny sprzęt, który pozwoli wykryć choćby niewielkie nieprawidłowości w pracy silnika czy układu wydechowego.

Kontrola nie ograniczy się wyłącznie do odczytu podstawowych parametrów. Diagnosta będzie mógł sprawdzić integralność systemów oczyszczania spalin oraz zweryfikować, czy pojazd nie został zmodyfikowany w sposób niezgodny z homologacją.

Celem jest ograniczenie emisji pyłów i szkodliwych substancji, a także zmniejszenie hałasu generowanego przez transport drogowy. Nowe standardy mają obowiązywać we wszystkich państwach członkowskich, co oznacza koniec różnic w podejściu do badań technicznych między krajami.

System OBFCM – samochód sam przekaże dane

Jednym z kluczowych elementów reformy jest wykorzystanie systemu OBFCM (On-Board Fuel Consumption Monitoring). To technologia umożliwiająca gromadzenie danych o rzeczywistym zużyciu paliwa i energii przez pojazd.

Podczas badania technicznego diagnosta będzie mógł odczytać dane zapisane w systemie pokładowym. Pozwoli to porównać rzeczywiste parametry pracy auta z deklaracjami producenta oraz wykryć nieprawidłowości, które wcześniej mogły pozostać niezauważone.

W praktyce oznacza to przesunięcie ciężaru kontroli z jednorazowego badania na szerszy nadzór nad historią eksploatacji pojazdu. Manipulowanie parametrami czy maskowanie usterek stanie się znacznie trudniejsze.

Częstsze przeglądy dla starszych aut

Reforma obejmuje także zmiany w harmonogramie badań technicznych. Szczególną uwagę zwrócono na pojazdy starsze oraz te o dużym przebiegu. Właściciele takich aut mogą zostać objęci obowiązkiem częstszych przeglądów.

Celem jest ograniczenie ryzyka poważnych awarii wynikających z naturalnego zużycia podzespołów. Regularniejsza kontrola ma zwiększyć bezpieczeństwo uczestników ruchu i zmniejszyć liczbę wypadków spowodowanych złym stanem technicznym pojazdów.

Dla kierowców oznacza to jedno: przegląd techniczny stanie się bardziej szczegółowy, a ewentualne nieprawidłowości trudniejsze do ukrycia. Nowy system ma być szczelny i oparty na danych, które trudno podważyć. W praktyce kończy się era „symbolicznych” kontroli, a zaczyna czas rygorystycznej weryfikacji stanu auta przed dopuszczeniem go do ruchu.

Idź do oryginalnego materiału