Koniec marzeń ZAKSY. Kędzierzynianie przegrali z Wartą Zawiercie i nie powalczą o medale PlusLigi

1 godzina temu
Przed startem rywalizacji ćwierćfinałowej zdecydowanym faworytem byli zawiercianie, którzy zakończyli część zasadniczą sezonu ligowego na szczycie tabeli. ZAKSA zdołała jednak zaskoczyć Jurajskich Rycerzy i zwyciężyła w pierwszym starciu na parkiecie rywala. W drugim spotkaniu, które rozegrano w hali Azoty górą byli jednak gracze Warty i o awansie do czołowej czwórki PlusLigi miało zadecydować dzisiejsze starcie w Sosnowcu.Spotkanie rozpoczęło się od niezwykle zaciętej walki z obu stron siatki. Co prawda z początku miejscowi odskoczyli na trzy punkty, ale nasz zespół błyskawicznie wyrównał i oba zespoły grały punkt za punkt. Przełom nastąpił, gdy w polu zagrywki pojawił się Mateusz Bieniek. Środkowy gospodarzy posłał dwa asy i zawiercianie znów byli na trzypunktowym prowadzeniu. Ekipa Michała Winiarskiego potwierdziła, iż w tym sezonie jest niezwykle mocna - do końca seta pewnie kontrolowała grę i zasłużenie zwyciężyła do 20.W drugiej odsłonie sytuacja wyglądała podobnie. Po okresie wyrównanej gry, do głosu doszli miejscowi. Świetna gra w bloku pozwoliła graczom z Zawiercia na wypracowanie pięciopunktowej przewagi. Nasz zespół ambitnie walczył i zdołał zredukować stratę do zaledwie jednego oczka, ale końcówka ponownie należała do rywali. Po wygranej do 22, gospodarzy od awansu do półfinału dzielił zaledwie jeden set.Początek trzeciej partii dał gospodarzom trzypunktową przewagę i wydawało się, iż rozpędzeni zawiercianie są na prostej drodze do zwycięstwa. ZAKSA pokazała charakter i nie tylko błyskawicznie odrobiła stratę, ale bezlitośnie punktowała rywali czego efektem było wysokie prowadzenie naszego zespołu. Kędzierzynianie prowadzili już pięcioma oczkami (12:17). Miejscowi ponownie postawili jednak skuteczny blok i odrobili stratę, ale tylko na chwilę. Tym razem to podopieczni trenera Gianiego wykazali się większą determinacją w końcówce i bezlitośnie wykorzystali błędy gospodarzy. Po wygranej do 22 ożyły nadzieje kibiców z Kędzierzyna-Koźla.Czwarty set rozpoczął się po myśli miejscowych i przy stanie 3:0 o czas poprosił trener Giani. Po przerwie gra się wyrównała, ale zawiercianie mimo ambitnej walki naszych siatkarzy nie wypuszczali prowadzenia z rąk. ZAKSA miała kilka momentów, gdy zbliżyła się do rywala na dystans zaledwie jednego punktu, ale nie potrafiła wyrównać. Przy stanie 17:14 o czas ponownie poprosił trener kędzierzynian, ale po krótkiej przerwie na parkiecie dominowali rywale. Trzy punktowe bloki i as serwisowy Bieńka dały gospodarzom aż siedem punktów przewagi. Kędzierzynianie nie byli w stanie podnieść się po takim ciosie i ostatecznie miejscowi zwyciężyli do 16.
Idź do oryginalnego materiału