Kontrole posesji w całej Polsce. Możesz zapłacić choćby 10 tys. zł kary

3 godzin temu

Właściciele domów powinni dokładnie sprawdzić, gdzie trafia deszczówka spływająca z ich dachów. Gminy oraz przedsiębiorstwa wodociągowe prowadzą kontrole przyłączy, a jednym z wykrywanych problemów jest odprowadzanie wód opadowych bezpośrednio do kanalizacji sanitarnej. W określonych przypadkach konsekwencje mogą sięgnąć choćby 10 tys. zł. Do tego mogą dojść koszty przebudowy instalacji i dodatkowych rozliczeń.

Fot. Shutterstock / Warszawa w Pigułce

Skala kontroli pokazuje, iż nie jest to wyłącznie teoretyczne zagrożenie. Sądeckie Wodociągi poinformowały o 989 przeprowadzonych kontrolach. W ponad 16 proc. przypadków wykryto nielegalne podłączenia lub brak wymaganego zgłoszenia instalacji.

Kontrolerzy sprawdzają, gdzie trafia woda z rynny

Jedną z nieprawidłowości jest skierowanie odpływu z rynny do kanalizacji sanitarnej. Instalacja ta została zaprojektowana przede wszystkim do odprowadzania ścieków bytowych, a nie ogromnych ilości wody pojawiających się podczas ulewy.

Dla właściciela nieruchomości kilka rur odprowadzających deszczówkę może wydawać się niewielkim problemem. Sytuacja zmienia się jednak podczas gwałtownego deszczu.

Z dachu w krótkim czasie mogą spłynąć tysiące litrów wody. jeżeli podobne podłączenia występują w wielu budynkach, kanalizacja może zostać gwałtownie przeciążona.

Konsekwencją są większe koszty funkcjonowania oczyszczalni, zwiększone obciążenie pomp i urządzeń, a w skrajnych przypadkach także awarie infrastruktury.

989 kontroli. Nieprawidłowości w ponad 16 proc. przypadków

Dane Sądeckich Wodociągów pokazują skalę zjawiska. Spośród 989 przeprowadzonych kontroli ponad 16 proc. ujawniło nielegalne podłączenia albo brak zgłoszenia instalacji.

W przypadku kontroli dotyczących samych wód opadowych problemy miały być wykrywane średnio w co dziesiątym sprawdzanym budynku.

Nie zawsze chodzi przy tym o świadome działanie obecnego właściciela. Nieprawidłowa instalacja mogła powstać wiele lat wcześniej.

Problem dotyczy więc szczególnie starszych budynków oraz domów kupionych na rynku wtórnym. Nowy właściciel może choćby nie wiedzieć, iż odpływ z rynny został kiedyś połączony z kanalizacją sanitarną.

Nawet 10 tys. zł konsekwencji finansowych

Wykrycie nieprawidłowości może oznaczać znacznie więcej niż konieczność przełożenia jednej rury.

Konsekwencje finansowe związane z nieprawidłowym odprowadzaniem wód opadowych mogą w określonych sytuacjach sięgnąć 10 tys. zł. Dodatkowo właściciel może zostać zobowiązany do usunięcia nielegalnego podłączenia i ponieść związane z tym koszty.

Sądeckie Wodociągi informowały również o 38 zawartych od początku roku ugodach. Ich łączna wartość wyniosła 121,9 tys. zł, z czego 57,5 tys. zł dotyczyło niewłaściwego odprowadzania wód opadowych.

Jeżeli sprawy nie uda się rozwiązać w drodze ugody, może ona zostać przekazana adekwatnym organom.

Kontrole nie dotyczą tylko jednego regionu

Sprawdzanie przyłączy odbywa się także w innych częściach Polski.

Przykładem jest gmina Tereszpol, gdzie kontrolowano przyłącza wodociągowe i kanalizacyjne, a także sposób gospodarowania wodami opadowymi.

Kontrolerów może interesować nie tylko sama instalacja znajdująca się na posesji. Sprawdzana może być również dokumentacja dotycząca legalności przyłączenia nieruchomości do sieci.

W praktyce właściciel powinien wiedzieć, skąd pobierana jest woda, gdzie trafiają ścieki oraz w jaki sposób zagospodarowywana jest deszczówka.

Masz szambo? Kontrola może objąć również faktury

Oddzielną kategorię stanowią nieruchomości wyposażone w szamba oraz przydomowe oczyszczalnie.

W tym przypadku właściciel powinien dysponować dokumentami potwierdzającymi legalne pozbywanie się nieczystości. Kontrolerzy mogą poprosić m.in. o umowę z przedsiębiorcą świadczącym takie usługi oraz rachunki lub faktury.

Samorząd może również sprawdzić, czy częstotliwość opróżniania zbiornika odpowiada ilości zużywanej wody i sposobowi korzystania z nieruchomości.

W Suwałkach kontrolowane mogą być dokumenty dotyczące odbioru nieczystości z ostatnich 12 miesięcy. Podobne działania prowadzono również w gminie Zwoleń na Mazowszu.

Nie każda rynna oznacza naruszenie przepisów

Warto podkreślić, iż problemem nie jest oczywiście samo posiadanie rynny.

Znaczenie ma to, dokąd odprowadzana jest woda oraz jakie rozwiązania są dopuszczalne w przypadku konkretnej nieruchomości.

Właściciel powinien więc prześledzić instalację i ustalić, gdzie kończy się każdy przewód odprowadzający wodę z dachu oraz utwardzonych powierzchni posesji.

Szczególnie ważne jest to w przypadku budynków, które w przeszłości były przebudowywane. Instalacja wykonana kilkadziesiąt lat temu może nie odpowiadać obecnej dokumentacji lub obowiązującym zasadom.

Kontrola może rozpocząć się po zgłoszeniu

Sprawdzanie nieruchomości może odbywać się zgodnie z harmonogramem przyjętym przez samorząd, ale działania mogą być podejmowane również po otrzymaniu zgłoszenia dotyczącego konkretnej posesji.

Dlatego warto sprawdzić instalację wcześniej, zamiast dopiero po pojawieniu się kontrolerów.

Jeżeli właściciel odkryje, iż deszczówka trafia do niewłaściwej sieci, powinien skontaktować się z miejscowym przedsiębiorstwem wodociągowym lub urzędem gminy i ustalić sposób usunięcia nieprawidłowości.

Właściciele domów powinni sprawdzić trzy rzeczy

Najważniejsze jest ustalenie, gdzie trafia woda ze wszystkich rynien. Następnie warto zweryfikować dokumentację dotyczącą przyłączy wodociągowych i kanalizacyjnych.

W przypadku szamba albo przydomowej oczyszczalni dobrze jest również przygotować umowy, rachunki i faktury potwierdzające regularne odbieranie nieczystości.

Nie należy przy tym interpretować kwoty 10 tys. zł jako automatycznej kary nakładanej na każdego właściciela, u którego pojawi się problem z rynną. Konsekwencje zależą od rodzaju stwierdzonego naruszenia i konkretnej sytuacji.

Dane z przeprowadzonych kontroli pokazują jednak, iż problem jest realny. 989 sprawdzonych instalacji i nieprawidłowości stwierdzone w ponad 16 proc. przypadków to sygnał, iż właściciel domu powinien wiedzieć nie tylko, gdzie odprowadza ścieki, ale również gdzie po ulewie trafiają tysiące litrów wody spływającej z jego dachu.

Idź do oryginalnego materiału