
Korona Kielce świetnie rozpoczęła granie w 2026 roku, pokonując Legię Warszawa 2:1. W klubowych gabinetach równie palącą sprawą stają się jednak relacje z mniejszościowym właścicielem – Miastem Kielce. Jak słyszymy, problemem jest wciąż niepodpisana umowa o promocji poprzez sport (na kwotę ok. trzech milionów złotych), a także kwestie infrastrukturalne.
7 marca 2025 roku właścicielem Korony Kielce został Łukasz Maciejczyk, który kupił klub za łącznie ok. sześć milionów złotych. W zamian otrzymał 99 procent akcji oraz zobowiązał się do prowadzenia projektu przy jednoczesnym wsparciu miasta na poziomie ok. trzech milionów złotych rocznie.
Problem polega na tym, iż wciąż nie podpisano umowy na promocję poprzez sport na ten rok. Dlaczego? W klubie są przekonani, iż ustalenia dotyczyły kwoty netto, z kolei w mieście – iż chodzi o stawkę, od której trzeba jeszcze odprowadzić podatek.
Co istotne, po odjęciu kosztów, jakie Korona ponosi za wynajmowanie miejskich obiektów (m.in. stadionu), z potencjalnej transzy od miasta na klubowym koncie ma pozostawać około 200 tysięcy złotych.
Nie to jest jednak głównym problemem w relacjach, bo kością niezgody stają się kwestie infrastrukturalne.
W klubie chcą szerzej porozmawiać o zapleczu sportowym, akademii oraz samym stadionie.
– Tak naprawdę to jest główny powód niepodpisania umowy. Nie chcielibyśmy, żeby spowodowało to, iż miasto uzna rozmowy za zakończone. Chcemy patrzeć na to bardziej długofalowo – wyjaśnia nam osoba z otoczenia Korony.
Bo o ile władze klubu wiedziały, iż to na ich barkach spoczywa ciężar utrzymania zespołu, o tyle – jak zaznacza nasz informator – nikt nie zakładał, iż trzeba będzie inwestować także w miejską infrastrukturę. Tymczasem w zeszłym roku na same prace na stadionie wydano ponad dwa miliony złotych, co i tak okazuje się niewystarczające.
W wielu miejscach przecieka dach, sala VIP nie spełnia standardów, a murawa i system jej podgrzewania również wymagają modernizacji. To może być szczególnie problematyczne, bo Koronie idzie całkiem nieźle i może „zakręcić się” w okolicach europejskich pucharów. Przy ewentualnym sukcesie istnieje realne ryzyko, iż stadion nie zostanie dopuszczony do rozgrywek UEFA, a Koroniarze musieliby rozgrywać mecze gdzie indziej.
Gdzie więc leży problem?
Miasto nie bardzo chce partycypować w kosztach remontu swojego obiektu, a klub… nie bardzo może, bo nie jest on jego własnością.
Sprawa Korony Kielce, a konkretnie jej współpracy z miastem, wróci także na sesję Rady Miasta. Ta odbędzie się 12 lutego i z pewnością temat klubu będzie jednym z bardziej emocjonujących.
Zwróciliśmy się do Ratusza z prośbą o komentarz. Gdy tylko go otrzymamy, zaktualizujemy tekst.
- Korona Kielce
- miasto Kielce
- Urząd Miasta Kielce
- EXBUD ARENA

2 godzin temu














